Skałka/Akt III

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Stanisław Wyspiański
Tytuł Skałka
Podtytuł dramat w trzech aktach
Data wydania 1907
Druk W. L. Anczyc i Spółka
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron


(Przez pustkowie podąża ku Skałce:)
BISKUP
(wkracza na kruchtę).
(U chrzcielnicy w całuny owita:)
ŚMIERĆ

Otom jest prawdy twojej stróż.

BISKUP

Słów moich żywe ciało.

ŚMIERĆ

Wyzwałeś Boga wieszcz i wróż.

BISKUP

Ciałem się słowo stało.
Otom jest Sędzia ludzkich win.

ŚMIERĆ

Za słowem twojem pójdzie czyn.

BISKUP

Czyn przyjmę, zbawion będzie lud.
Niech ciało gnie śmiertelny trud.

ŚMIERĆ

Śmiertelny dreszcz przeleciał świat
i dąży w niewstrzymany kres
tysiąca lat.

BISKUP

Gdzie Piastów orla perć
gdzie orli szczytny gród....

ŚMIERĆ

Tam gruz i cmentarz pełen trun.

BISKUP

Spełnione dzieło.

ŚMIERĆ

Dzieło twoje.

BISKUP

Dla Prawdy jeno wiecznej stoję.

ŚMIERĆ

Jeden jest Prawdy wieczny bieg:
że niemasz życia, krom przez grzech;
jeden jest żywym wieczny los:
wzajemnych zbrodni ważyć cios.

BISKUP

Przecz prawda moja?

ŚMIERĆ

Prawda twa
we Śmierci jeno wiecznie trwa.
Gdy żywi życiem poczną żyć,
z żywymi ty nie możesz być.

BISKUP

Z piekielnych do mnie idziesz dróg.

ŚMIERĆ

Piekła i Niebios jeden Bóg.
Nad życia moc moc śmierci mam;
idę, by Prawdzie zadać kłam.

BISKUP

Jakoś zmógł siłę grobu bram?

ŚMIERĆ

Słowo przemocy rzekłeś sam.
Zetlały ludu twego krąg
skruszyłeś w dziele własnych rąk.
Ostałeś jeden w klątwie lat,
jedyny mąż w czystości szat.

BISKUP

Co mam czynić —?

ŚMIERĆ

Przyjąć miecz.

BISKUP

Z czyjej ręki kaźń i ból?

ŚMIERĆ

Boży miecz i Boży król.
Prawda twoja prawdzie kłam.

BISKUP

Ważę Sąd.

ŚMIERĆ

Bóg sądzi sam.

BISKUP

Przecz sam Bóg mnie bierze w łów,
bym Archanioł stał za huf.
Czem jest moc, co Bóg ją dał?

ŚMIERĆ

Słowa czar i wiara słów
ponad ziem i gruz i kał.

BISKUP

Komu siłę słowa dasz?

ŚMIERĆ

Ty ją jeno jeden masz.

BISKUP

Słowo moje zbawi lud?

ŚMIERĆ

Bóg przez ciebie spełni cud.

BISKUP

Co mam czynić?

ŚMIERĆ

W jedno sprządz,
co roztargał ogień żądz.

BISKUP

Czyja moc je w części rwie?

ŚMIERĆ

Twoja wola spełnia się.
Temu część i temu część,
takie prawo głosi pięść.

BISKUP

Mamże prawdzie zadać kłam?

ŚMIERĆ

Coś rozwiązał, sprządz to sam.

BISKUP
(zakrywa twarz dłońmi)
ŚMIERĆ

Zatrzymałeś rzeczy bieg,
jesteś wzniesion ponad czas,
ponad żywot, ponad świat
w tysiąc lat.
Co człek żywotem objąć może
jedna jest chwila, jeden dzień;
wali się dąb w stuletnie łoże;
na proch, na gruz się wali pień.
Nad trupem ciała duch w przestworze
uleci mocen wolny cień.
Póty przy sobie widzisz mnie,
póki się twe nie skończą dnie.
Gdyś stanął Słowem za twój lud,

na tobie się dopełni cud,
gdy padniesz tu we krwie.

BISKUP

Co mam czynić?

ŚMIERĆ

Boży Sąd:
Uznać grzech i uznać błąd.

BISKUP

Prawda moja? —

ŚMIERĆ

Prawda twa
we Smierci jeno wiecznie trwa.
Gdy żywi życiem poczną żyć,
z żywymi ty nie możesz być.
Ofiarę żywą, świętą spraw
za konające dusze;
modlitwą czystą one zbaw,
by nie szły na katusze.
Jako z drzew spada zwiędły liść,
tak w oczach twoich poczną iść
we wichrów zawierusze.
Jeśli krok ustąpisz wstecz,
twoja się nie spełni rzecz.
Najcięższą wziąłeś winę win,
żeś wstrzymał Bożej ręki sąd
i sam wypełnił czyn
i słowo potępienia.

Tak będziesz wieki palić znicz,
słowem modlitwy dzierżąc czar
nad przyszłe pokolenia.
Przemogłeś Smierć, zwycięski duch;
człowiek twe skruszy ciało,
by wieczny temu podał słuch,
co z ducha w tobie wstało.
Módl się za tego, kogo Bóg
wybrał na twego sędzię;
krwią spłacisz winy święty dług
a duch zwolony będzie.
Uklękam dziś u twoich nóg
ja sługa w tym obrzędzie.
Modlitew czworo zmów,
zwarta w nich potęga słów.
Ponad ogień ręce złóż
i żądaj woli dusz.

BISKUP
(wznosi ręce)
(nad zniczem płonącym)
ŚMIERĆ
(klęczy)
(jako dyakon)
BISKUP

I.  Otworzysz pismo rodzaju,
bym widział stróże ołtarza,
mocarze mojego kraju,
jak Duch je Boży pomnaża.

Oto nad śpiącym we zjawie,
w drzewa wielkiego rozkłonach
ukażesz walczące w Twej Sprawie
we złotych królów koronach.

Pierwsze je stawiasz nad ludy
w nich Duch Twój Boży się znaczy,
z pługa je wiedziesz oraczy
i przez nie dopełnisz cudy.

II.  Anioła posełam mojego
na drogę Twoją przed Tobą;
sierć zwierza odzienie jego
a ostęp pustyń chudobą.

Ten naród skruszy kajaniem
i z grzechu w rzece obmyje;
sierć zwierza piersi mu kryje;
ten Ciebie wieści wytrwaniem:

»Ten za mną idzie w sile
nad moc mocniejszy moją;
ja w mocy was zasilę,
zeń moce duchem zbroją!«

III.  Dwoje onych w prawości żywie,
w prawości w obliczu Twojem,
a nie mieli potomstwa leciwie,
by cieszyli się dziecięciem swojem.

Stawiłeś go w Twoim chramie,
by ofiarę sprawiał w oczach ludu.
Oto Angeł Twój na złotej bramie
wróżbę wyrzekł i wieścił czas cudu:


»Żona tobie urodzi syna,
ten będzie twoje wesele,
w radości twój ród i rodzina,
tego stawi Bóg na ludów czele«.

»Duchem pójdzie, Bogu przodujący,
by ojce zgodził i syny;
w wierze pójdzie, wiarę budujący,
by ostawił naród swój bez winy«.

IV.  Na początku było Słowo,
nad wodami Boży Duch;
Bogiem było wklęte mową,
zeń się począł rodny ruch.

Żywot w Słowie się wylęga,
gwiazd i słońc zapala świt,
żywioł w zgodnem węźle sprzęga
w nieśmiertelny potęg byt.

Lep gliniany, wolą Słowa
człowiek-kłos na roli wstał;
orna rola łan wychowa,
jakie ziarno w glebę siał.

(Daleko na wodach Wisły)
(przesłaniając zamczysko i górę)
(dobywa się nad roztocz wód)
(ze spienionych fal wstające)
(koło niezmierne:)
KRĄG PIASTÓW RODU
(A na tym kręgu jak na tęczy
coraz się inny Piast w koronie
u szczytu zjawia na przełęczy;
za kręgiem toczy się i tonie).
(Pobrzeże Wisły pełni się śpiewem:)
RUSAŁKI

Król się rodzi z wód topieli,
w złotym blasku strojem lśni,
berło pieści, mieczem dzieli,
swoją dolę szczęścia śni.

Wstajesz w chwale, sławie żywej,
masz w koronie dębów liść;
koło bieży w bieg straszliwy,
musisz z kołem na dół iść.

Płynie woda, koło płynie,
szczęście z falą szybko mknie;
kto u szczytu, wnet zaginie;
inny się do wierzchu pnie.

Szczęście kołem bieg swój toczy:
dziś u szczytów, jutro w dół;
koło płynie z wód przeźroczy,
w wodę ginie, w piach i muł.

Chwilę jeno w górnym szczycie,
chwilę jeno w słońcu świeć;
złudnym jeno blaskiem życie,
w kole wiecznym na dół leć.


Koło losu wiecznie bieży,
niewstrzymany bieg i ciąg.
Coraz nowy, krasy, świeży,
żywy wchodzi w świetlny krąg.

Król się rodzi z wód topieli
w złotym blasku strojem lśni,
berło pieści, mieczem dzieli,
swoją dolę szczęścia śni.

W krąg się toczy szczęsna dola:
inny w kolej wchodzi znów,
inny twoje zajmie pola,
snuć dla siebie szczęścia snów.

Bieży koło, żywot gaśnie;
niewstrzymany losów bieg:
chwilę w słońcu świecisz jaśnie
zanim stąpisz w przepaść rzek.

Płynie woda, koło płynie,
szczęście z falą szybko mknie:
kto u szczytu wnet zaginie;
inny się ku słońcu pnie.

Bieg swój Szczęście toczy kołem:
z wód przeźroczy w piach i muł.
Ty koronę masz nad czołem,
u stóp masz przepastny dół.

Szczęście kołem bieg swój toczy:
dziś u szczytów, jutro w dół;
koło płynie z wód przeźroczy,
w wodę ginie, w piach i muł.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Stanisław Wyspiański.