Przejdź do zawartości

Rzecz o wolności słowa

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Cyprian Kamil Norwid
Tytuł Rzecz o wolności słowa
Pochodzenie Dzieła Cyprjana Norwida
Redaktor Tadeusz Pini
Wydawca Spółka Wydawnicza „Parnas Polski”
Data wyd. 1934
Druk W. L. Anczyc i Spółka
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło skany na Commons
Inne Pobierz jako: EPUB  PDF  MOBI 
Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  PDF  MOBI 
Indeks stron
Rzecz o wolności słowa (fragmenty) - Czyta Dorota Segda.
Wstęp

RZECZ
O WOLNOŚCI SŁOWA[1]

Są, którzy uczą, iż dla poezji trzeba przedmiotów, które nie byłyby suche i niewdzięczne... Poezja ta, co, ażeby była poezją, potrzebuje przedmiotów nie suchych i czeka na wdzięczne — nie należy do mojej kompetencji.

WSTĘP.

I. Panie i panowie! Dotąd wolność słowa jest tylko zdobywaniem wolności objawiania słowa. Jest przeto atrybutem wolności osobistej.
Ale o samejże wolności słowa nikt nie mówił. Tak, naprzykład, jak wolno jest każdemu puszczać się balonem, albowiem to należy do jego wolności osobistej, ale żegluga powietrzna nie jest wcale uzasadnioną.
To, co nazywają wolnością słowa, jest dotąd wolnością mówienia, la liberté de dire...
Zmieszanie tych dwóch pojęć pochodzi z małej znajomości słowa.
II. Słowa człowiek nie wywiódł z siebie sam, ale słowo było z człowieka wywołane i dlatego dwie przyczyny tam uczestniczyły: jedna w sumieniu człowieka, druga w harmonji praw stworzenia.
A skoro tak wybrzmiewać poczęło, słowo napotkało jeszcze harmonję form, otaczających wyobraźnię mówiącego, czyli literę. Miało przeto odrazu swój wnętrzny stan bytu i swoje zewnętrzne odbudowanie literą.
III. Pierwszą słowa formą zdaje się być wewnętrzna pieśń i monolog, którego ślady do dziś w pustelnictwie indyjskiem spotykają się.
Drugą — zarazem dialog i apolog[2], czyli rozmawianie podobieństwami.
Trzecią — chór obrzędowy i tak dalej... Ale, że człowiek sam słowa nie wywiódł z siebie i że tam dwie przyczyny uczestniczyły, przeto historja słowa nie może być osobistemi notatkami jego osobistych w mówieniu postępów.
IV. Uzurpacja[3] woli osobistej nad prawami, które ją warują a nie obchodzą, jest tak odwieczna, jak historja ludzi i ludów. Słowo temuż ulegało i ulega...
Stąd dwa kierunki i charaktery dwóch głównych kart historji dopatrzyć godzi się.
Do epoki chrześcijańskiej siła stawa się słowem... (i nawet w arcydziełach starożytnych moc głównym jest wdziękiem).
Od epoki chrześcijańskiej — słowo stawa się siłą, i jeżeli tamta dochodziła do arcydzieł potężnie plastycznych, tedy ta właśnie, że przeciwnie dojść ma do pewnej bezsilności, bezpersonalizmu, do bezstronności, do arcydzieła prawdy. Oto początek, dzieje i cel!...
V. Prawdziwa poezja była, jest i będzie poniekąd inicjacją[4] dlatego, że może we dwóch wierszach skreślić całą epokę, a obraz i pomnik zbliżyć jednem wyrażeniem. Starożytni tę po szczególe wiersza formę zwali «wierszami złotemi»...
Miałem za zadanie, aby w przeciągu godziny uprzytomnić kilka tysięcy dziejów i walk i prób słowa: całą jego epopeję dać, pewniki wyciągnąć, wątpienia wskazać, ognie zapalić...
Temu gwoli, skoro się obejrzałem, znalazłem się w koniecznem posiadaniu poematu.
Takowy paniom i panom czytać będę miał zaszczyt.
VI. Lektury publiczne nie są żadnym nowym wynalazkiem. Starożytny cesarski Rzym je znał i sami imperatorowie rzymscy udział w nich bierali (nie zawsze najszczęśliwszy wprawdzie).
Te wszelako nie były tak zwaną prozą, były wierszem i nietylko, że były wierszem, ale nawet w ojczyźnie prozy, bo w Rzymie, który swoich rodzimych poetów wcale nie miał, i tam były wierszem.
VII. Głos żywy ma do siebie, że nikt nigdy po dwa razy nie wypowiedział tychże samych rzeczy tymże samym wydźwiękiem i gestem. Słowo więc, raz rzeczone, ma niepowrotność swą. Czytanie więc ma stronę monumentalną, czytanie więc sztuką jest.
Dokończyłem zadania autorskiego i obowiązek czytelnika ropoczynam.

PRZYCZYNEK DO
„RZECZY O WOLNOŚCI SŁOWA“

Mówią — że to jest wielkie; ja wiem:
ja tam byłem.
«Rzecz o wolności słowa».

I.

Gdybym był Plinirusem (młodszym) i gdyby Tacyt do mnie pisał, zapytując o szczegóły, malujące dzień, w którym Wezuwjusz otworzył w sobie krater niepamiętny i zarosły kolosalnemi dęby, co, jakoby paździorze lekkie, wybuch naprzód odepchnął, a potem wstał kolumną ognia — tedy zaiste, że byłbym podobnym do uwierzytelnionych korespondentów pism czasowych i odpowiedziałbym ich obowiązkom, albowiem zabawiałbym się fotografowaniem.
W inny atoli sposób piszę, dla powodów, które nie będą niejasnemi dla tych wszystkich, co byli łaskawi kiedykolwiek uważnie mię czytać. «Jakże się prędko zapomina na świecie! Życie jest krótsze od pamięci i każdemu, ktokolwiek czuje, że ma posłannictwo do spełnienia, brak czasu na najpotrzebniejsze roboty. A jeszcze przytem trzeba, byśmy na nowo imali się prac, co zdawały się dokonane!» Zawołał był we słowa te mowca znamienity, skoro przyszło mu wracać do dawnych mów swoich, jak mnie tu przychodzi na myśl powtarzać nieużytecznie głoszone pojęcia moje o obowiązkach dziennikarstwa, o dystrybucji[48] słowa i jawności. Że więc nie mam być podobnym do uwierzytelnionych fejletonistów, przeto w inny rozpocznę sposób.

II.

Bóg i parlamentarny system ocaliły Francję od upadku w przepaść tak wielkich rozmiarów, że, skoro ze spokojną myślą obliczyć je przyjdzie, okażą się one przenoszącemi o wiele sam wymiar plag i ruin. Dziś to wcale inaczej się przedstawia, dziś się tego wcale nie pomierza z powodu, iż wrażenia i boleści bliższemi są. Oto i zaraz przykład: wedle moich pojęć, korespondent dziennika ma większy obowiązek chronić od czasowych narazie wrażeń, niźli onym stawać się korytem. Dawno, jeszcze przed wystąpieniem Garibaldiego[49] na scenę polityczną, uważałem, iż odwieczna tragedja, gnająca się pomiędzy wolą człowieka a historją, ściera się gdzieś w powietrzu i piorunnie się kędyś spotkają te potęgi. Cały ciąg różnorodnych pojawów konspiracyjnych nacechowany bywał jedynem znamieniem talizmanu, to jest energją! Za dni Komuny[50] były chwile, w których nie wybrzmiałoby dla niczyjego ucha niedorzecznie, gdyby kto ogłosił, że zamianowany został człowiek «energiczny» dyrektorem obserwatorjum, lub dyrektorem opery — niemniej, gdyby kto mówił, że «energiczne» mleko na targu rannym sprzedawano, i nie zadziwionoby się, widząc konduktora machiny parowej w wielkich u pięt ostrogach... Wyraz «energja», jak «amulet», kabalistyczną przybrał wartość i pojęcia ludzi wydawały mi się temi ogromnemi odłamy niniwitańskich gmachów, na których widzisz ryte wielkie bestje, z muskulaturą potwornej plastyki od stóp do głów, skrzydła mające i oblicza, ale te i tamte giną i bledną przy uwydatnienia każdego nerwu, jak pletnia rzemienna twardego. Widziałżeś te babilońskie i niniwitańskie rzeźby i odłamy w muzeach albo rysunkach? To widziałeś i pojęcia ludzi czasu Komuny. Pejzażu ruin Paryża i obrazu bitew nie maluję ci, ale raczej pojęć społecznych obraz.
Wszelako — wiesz zaiste, że dziś nad Eufratem złomy babilońskich gmachów piasek cichy zasuwa i blady owies kołysze się na łysinach potworów kamiennych — jedne drzewko zostało tam, gdzie ogrody Semiramid, a u gałęzi jego Arab, co konie twoje wiąże, zwraca ci uwagę, że i te drzewko nie rodzime jest i nie miejscowe, jedno niedocieczonym cudem z nasienia, jeszcze do ogrodów Semiramidy sprowadzonego, powstałe! (Podobny przykład aklimatacji[51] i trwania ogrodnicy uczeni spotykali naokoło zwalisk Łobzowa, gdzie, że ogrody ongi były, przechowały się do dni obecnych krzewy z dalekiego kraju...) Jako więc ogromy ruin i narycia babilońskich potworów energji, zarównane dziś piaskiem, i jako owe jedne drzewko zielone — tak spotęgowana wola jednostki w Komunie spotykała się tu z potocznym rozwojem parlamentu. Owszem, jakoby dla tem jaśniejszego uwidomienia rzeczy widzisz, że ten parlament wersalski[52] nie posiada nawet w groncie swojem żadnej uderzającej i szczególnej znamienitości. Ani tam Demosten, ani Cicero — pyszna elokwencja Wiktora Hugo nawet nie tam... tam tylko sam parlamentarny system i nic więcej.

III.

Kto ma uszy ku słuchaniu, niechże wysłucha, która godzina na zegarze Europy tej uderzyła — Europy tej (śmiem rzec) bez principjów i generacyj tych obecnych niespokojnie i źle wychowanych, albo właściwiej powiem: niewychowanych wcale! Większość ojców nie miała czasu i środków na ojcostwo, a edukacja publiczna jest kaduczna. Za dni teroryzmu w kawiarni jednej wziąłem oficjalny dziennik i napotkałem instrukcję (energiczną) delegowanego ministerjum oświecenia, ale czytając, śmiech mię porwał, spostrzegłem, że w kawiarni uśmiechać się, trzymając w ręku oficjalny Komuny dziennik, jest otworzeniem przystępu denuncjacji... Zakryłem przeto twarz arkuszem bibuły oficjalnej i czytałem: «Wizytator baczyć będzie energicznie, aby żadnego obrazu, krucyfiksu, madonny, słowem: żadnej postaciowej ruchomości, wrażenie robić mogącej na umyśle małoletnich, sala szkolna nie obejmowała... Rozszerzymy instrukcję do wymiarów jak najrozleglejszych, ale życzymy sobie, aby młodociany umysł obywatela był niwą nijaką — terrain neutre» etc... Nie mogłem się od śmiechu wstrzymać i porwałem do rąk «Charivari»[53], jako odpowiedni grymasowi ust dzienniczek. I pomyśliłem: cóż ten człowiek wie o nijakości umysłu nowonarodzonego?... Gdzie i kiedy to miało przykład?... Co nazywa człowiek ten postacią i obrazem?... Azali abecadło i każda z liter nie jest postacią?
Jednakowoż, też same absurdum, lubo rozwolnione sporą miarą wody, rozbełtawszy we wielkiem naczyniu, służyło zaiste że za źródło napawające edukację pod sterem samegoż nawet uczonego i dobrzechętnego Konarskiego[54] i wszystkiego tego, co jeszcze po dziś dzień naucza! Co więcej, że gdybyśmy kilkanaście lat bieżącego spokoju Europy wzięli pod uwagę, okazałby się taki nieustanny zamęt nawichrzeń i zdarzeń śród zbliżonych więcej niż kiedykolwiek czynności i sfer czynności ludzkich, a przeto udzielający się wszelako i wielorako, który zupełnie jest uniemożliwiającym wychowanie człowieka. Zdawałoby się, że ojcowie w interesach swych nieustannie kłócąc się i zabijając, nigdy na też interesa ze stanowiska snujących się niżej ichże własnych dzieci nie pojrzeli... lubo to są one interesów owych spadkobiercami.
Jakoż i tu jeszcze wyraziła Francja sprawę ogólną. Tylko Bóg i parlamentarny system Europę dzisiejszą ocalić potrafią od upadku w anticywilizacyjny kataklizm. Z tej to mniemam przyczyny na ogromnem tle łuny ogromnego miasta i w tak spotęgowanych zarysach spotykała się tu, jak na cyrku, jednostkowa energja z upoważnioną, ciągłą prozą parlamentarnego zgromadzenia: aby, mówię, tem okazalej napisane było wielkiemi litery i czytelnie zadanie czasu. Zdaje mi się albowiem, że na tym świecie wszystko, cokolwiek żyje, świadczyć musi prawdzie, i jeżeli i co z godnością wolnego działania nie spowiada i nie wyznawa ani jej głosi, tedy i to objęte bywa w naturze zdarzeń przez prąd następstw i samąż naturalną osoby swej postacią uwidomia też prawdę, którą miało było na czas wyznać.

Pisałem w Paryżu 1871 maja.




  1. Wygłoszona przez autora na jednym z odczytów publicznych, urządzonych przez Komitet Stowarzyszenia Pomocy Naukowej w Paryżu dnia 13 maja 1869 roku.
  2. apolog (gr.) — bajka.
  3. uzurpacja (łac.), bezprawne przywłaszczenie sobie władzy.
  4. inicjacja (łac.), wprowadzenie w początek czegoś.
  5. orfejski (gr.), mistyczno-religijny, taki, jak utwory orlików.
  6. Na Ekspozycji Uniwersalnej, na Polu Marsowem w Paryżu w sekcji, nazwanej «Histoire du travail», oglądać było można ten rysunek przedpotopowy. (P P.).
  7. Sabeowie lub Sabjowie, właściwie Mandejowie, sekta religijna gnostyczna, której resztki żyją do dziś w bagnistych okolicach Babilonji.
  8. Szamani, kapłani-czarodzieje pewnej części ludów uralsko-ałtajskich, wyznających t. zw. szamanizm.
  9. fetyszyzm (portug.), religia niektórych ludów pierwotnych, polegająca na czczeniu przedmiotów zmysłowych (fetyszów), którym przypisują moc nadprzyrodzoną.
  10. konpunkcja (łac.), przekłucie.
  11. amulet (arab.?), przedmiot okryty tajemniczemi znakami, posiadający rzekomo siłę chronienia od chorób i wypadków.
  12. replika (łac.), odpowiedź na zarzuty, na zaczepkę.
  13. inwokacja (łac.), wezwanie, przywołanie.
  14. kirys (niem.), pancerz.
  15. Genezis, IV, 24, 26. «Natenczas (gdy Setowi urodził się syn Enos) poczęto wzywać imienia Pańskiego»
  16. XII. 13. Ecclesiast. Dopóki nie mieliśmy pisma cludei-form, można było nie zwracać uwagi na to wyrażenie, iż słowa mądrych ludzi są «jako gwoździe wbite w ścianę». Ale teraz starannie uważyłem, że to przymowisko za Salomona było już arcystarem. (P. P.).
  17. credo (łac.) = wierzę.
  18. Parabola (gr.), obrazek, zaczerpnięty z życia dla uzmysłowienia jakiejś prawdy moralnej.
  19. Solon lęka się słowa teatralnego, scenicznego: prawodawca bez dramy! (P. P.).
  20. Gramatyk starożytny pięknie mówi, że «ile razy jest wyraz «jako», tyle razy następuje po nim obraz». Wyraz «jako» tym sposobem przejęty jest od wyrazu «ikon», z greckiego źródła. (P. P.).
    Greckie słowo «eikon» (obraz, przen. podobieństwo) niema z polskiem «jako» nic wspólnego.
  21. haranga (franc.), uroczyste przemówienie.
  22. pamflet (gr.), obelżywe pismo ulotne. — Panegiryk (gr.), pochwalne pismo, zwłaszcza wierszowane.
  23. Była to pierwsza milcząca manifestacja, kiedy słowo masy wyraziło się samą postacią. Senat odrazu pojął, jak się ma znaleść, i użył ludowego języka do porozumienia się z rzeszą zapomocą stosownej przypowieści: o żołądku i członkach ciała, zależnych od niego. Po pierwszy raz milczenie masy zyskało takt historyczny, bo epokę trybunów. (P. P.).
  24. Spiritus et vita (łac.) = duch i życie.
  25. mecenat, przymioty mecenasów, opieka nad sztuką i literaturą.
  26. usymbolić się (gr.), zamienić się w symbol, w widomy znak jakiejś idei.
  27. słowo «parlament» pochodzi od średniołac. wyrazu «parliamentum».
  28. aster (łac.) = gwiazda.
  29. wulgaryzator, słowo utworzone z łac. vulgus = pospólstwo, tłum, a zatem ten, który coś czyni dostępnem dla pospólstwa, dla motłochu.
  30. abrewjator (łac.) = ten, który używa skróconych słów lub znaków zamiast całych wyrazów.
  31. Norwid uważał to słowo za trzyzgłoskowe: a-u-tor, i tak trzeba je tu ze względu na rytm czytać.
  32. Marsjasz, w legendzie greckiej nazwisko sylena, który, wyuczywszy się gry na flecie, wyzwał Apollina do zawodów; Apollo, zwyciężywszy na podstawie orzeczenia muz, odarł go ze skóry.
  33. «Ponieważ nie mamy boju etc... ale przeciwko duchownym złościom, na niebiosach». Do Efezów VI, 12. (P. P.).
  34. parochód = lokomotywa.
  35. vox dei (łac.) — głos boży.
  36. Według podania greckiego, bogini mądrości. Minerwa, wyskoczyła już w zbroję przyodziana z głowy Zeusa.
  37. Panteon (gr.), świątynia, przeznaczona dla wszystkich bogów.
  38. Neptuno, dziś: Nettuno, miasteczko nadmorskie w pobliżu Rzymu.
  39. asocjacja (łac.) = złączenie, zespolenie.
  40. geneza (gr.), pochodzenie, powstanie, rozwój.
  41. U nas tylko ciągle korzonki płukają, a do wysokości słowa zbiorowego nie dochodzą, i takowa czystość jest umarłem zwłok umywaniem. (P. P.).
  42. por. powyżej objaśnienie do opowiadania «Menego».
  43. = (łac.) ubodzy duchem, cisi, ci, którzy się smucą (są błogosławieni). Cytat z kazania Chrystusa na górze.
  44. robron (franc.), starodawna szeroka, sztywna suknia kobieca.
  45. por. obj. na str. 309.
  46. Tadmor, we wschodnich językach nazwa Palmyry, starożytnego miasta, zbudowanego wśród oazy na pustyni Syryjskiej, a kilkakrotnie burzonego i odbudowywanego; dziś są to tylko trudno dostępne ruiny.
  47. principium (łac.) — początek.
  48. dystrybucja (łac.), rozdział czegoś pomiędzy jakieś osoby.
  49. tj. przed r. 1860, w którym Garibaldi (1807-82) wypędził Burbonów z Neapolu i Sycylji i złączył te kraje z królestwem Piemontu.
  50. Komuna paryska trwała od 18 marca do 28 maja 1871 roku.
  51. aklimatacja (franc.), właściwie: aklimatyzacja, przystosowanie się do innego, nowego klimatu.
  52. parlament francuski, który w czasie oblężenia Paryża obradował w Bordeaux, przeniósł się 20 marca 1871 do Wersalu.
  53. «Charivari» (franc., tyle, co: kocia muzyka), tytuł ilustrowanego pisma satyrycznego, które wychodziło w Paryżu od r. 1832.
  54. Publikujący niniejsze pismo gdyby przeciwnego był zdania — toć określić lub zaprotestować może w dopisku, jak ja tu nadmieniam ten dopisek. (P. P.).





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Cyprian Kamil Norwid.