Robert Browning (Duchińska, 1890)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
>>> Dane tekstu >>>
Autor Seweryna Duchińska (artykuł)

Elizabeth Barrett Browning (pieśń)

Tytuł Robert Browning
Pochodzenie „Kronika Rodzinna” 1890 nr 15
Data wydania 1 sierpnia 1890
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Seweryna Duchińska
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Indeks stron
Nr. 15-ty — 1-go Sierpnia 1890 r.

ROBERT BROWNING.
Przez
Sewerynę Duchińską.

W Westminsterze londyńskim, tym Panteonie chwały narodowéj, Anglicy pogrzebali ze czcią zwłoki wielkiego poety, Roberta Browning’a, zmarłego niedawno we Włoszech. Zaszczytu podobnego nie mógł dostąpić Byron, mimo usilnych i wielokrotnie powtarzanych starań jego zwolenników. Anglikom nie wystarcza blask słowa, żądają oni, aby to słowo było dobroczynnym posiewem, iskrą ożywczą, budzącą do czynu, wskazującą myśli ludzkiéj promienne widnokręgi.
Tak pojętemu ideałowi poety nie odpowiedział Byron z całą potęgą geniuszu swego. Lepiéj odpowiedział mu Browning, chociaż nie zdobył popularności we własnym nawet kraju, tém mniéj po za jego obrębem. Żaden prawie poemat Browning’a nie był tłómaczony na obcy język. W Anglii wprawdzie znalazł on wysokie uznanie, ale tylko w wybranych kołach; poważni krytycy stawiają utwory jego obok Szekspirowskich arcydzieł, ogół tymczasem zna go tylko z nazwiska. Czyja w tém wina? trudna odpowiedź na to. Może być, że poeta zbyt lekceważył poklask tłumów i trzymał się zbyt uporczywie w strefach niedostępnych dla ogółu; nie usprawiedliwia to przecież leniwych i uprzedzonych umysłów, które nie chciały ścigać orła w polotach ku słonecznym wyżynom.
Żarliwi zwolennicy, ubolewając nad tą niepopularnością wielkiego poety, zawiązali Towarzystwo, Browning Society, w celu rozpowszechnienia w narodzie jego licznych utworów. Takie towarzystwa istniały już dla komentowania Szekspira, Chaucer’a i starych zabytków literatury angielskiéj, ale z żyjących poetów pierwszy Browning dostąpił podobnego zaszczytu. Przy inauguracyi Towarzystwa, uczony krytyk Kirkman tak się wyraził o poecie: „Jeśli Browning wydaje się ciemnym, pochodzi to ztąd, że zbytek światła tryska z jego utworów i olśniewa oczy nieprzygotowane do tak wielkiego blasku.”
Urodzony w r. 1812, Browning w młodości swojéj był uczestnikiem wielkiego przewrotu literackiego, w którym Anglia wyprzedziła inne ludy europejskie i wskazała im nowe tory. Po ukończeniu nauk w Londynie udał się do Włoch, gdzie badał skrzętnie szczątki tradycyj średniowiecznych, zagrzebane od dawna w niepamięci. Za powrotem do kraju wydał poemat dramatyczno-filozoficzny, pod tytułem Paracels, wyprowadził w nim na widownię słynnego alchemika XVI-go wieku. Późniéj wystawił w teatrze kilka historycznych dramatów, jak: Strafford, Plama na tarczy, Katarzyna i inne. Utwory te, pełne głębokich psychologicznych spostrzeżeń, zjednały mu gorących zwolenników; pierwszorzędni krytycy stawiali go na równi z Szekspirem, ale ogół wcale go nie rozumiał. Dramata upadały jeden po drugim.
Browning znosił to z pogodą na czole. Uznanie wyższych umysłów nagradzało mu powszechną obojętność. Najpiękniejszą nagrodę znalazł on w uznaniu genialnéj poetki Elżbiety Barrett, która przekładem Prometeusza z Ajschylosa i oryginalnemi utworami wyrobiła już sobie świetne imię w literaturze angielskiéj.
Poeta pozyskał serce i rękę Elżbiety. Z powodu wątłego jéj zdrowia, małżonkowie udali się do Włoch, zamieszkali we Florencyi. Szczęście domowe ożywiło gasnącą Elżbietę, przeżyła z mężem lat piętnaście, otoczona miłością i najtroskliwszém staraniem. Umarła w roku 1861. Nieutulony z żalu Browning pozostał przy grobie żony, zajęty wychowaniem jedynego syna, słynnego dziś rzeźbiarza. Chwilowo tylko odwiedzał Anglię, gdzie garstka wielbicieli przyjmowała go z uwielbieniem.
Do ostatniéj chwili Browning nie wypuścił z rąk pióra, zostawił też wielką liczbę utworów, objętych w siedmnastu obszernych woluminach. Niepodobna wyliczyć tych wszystkich prac literackich; wspomnijmy tylko najwyżéj ceniony zbiór rapsodów pod ogólnym tytułem The Ring and the Book (Pierścień i księga). Zbiór ten, objęty w czterech, tomach przypomina nieco Legendę wieków Wiktora Hugo’na, ale tę ma niezaprzeczoną wyższość, że angielski poeta okazuje się zawsze bezstronnym w sądach, nie naciąga wypadków historycznych do własnych, a częstokroć błędnych przywidzeń, nie mąci umysłów sofizmatami, nie rozsiewa bezbożnych zasad. W owym zbiorze rapsodów poeta wyprowadza na widownię typy wszystkich wieków, zebrane ze wszystkich szczebli społecznych, począwszy od mocarzy w purpurze i gronostaju do robotników przy dziennéj pracy, do żebraków w łachmanach.
Najdoskonalsza jedność pod względem zasad i pojęć moralnych cechuje tego wielkiego pracownika. Jakim ukazał się przy pierwszém wystąpieniu, takim pozostał do końca. W jednym z ostatnich poematów tak określa sam siebie:
„Był to ktoś, który nigdy nie zwracał się plecyma, ale szedł zawsze z piersią naprzód; nie przypuszczał nigdy, że chmury mogą się oberwać i upaść mu na głowę; nie pojmował, by niesprawiedliwość mogła odnieść ostateczny tryumf nad prawem; ktoś, co głęboko wierzył, że jeśli upadamy, podźwigniem się na nowo, że jeśli nas pokonano, to dla tego, abyśmy lepiéj nauczyli się walczyć, że jeśli śpimy, to dla tego, aby z nową siłą rozbudzić się do życia.”
Słowa te cechują wzniosłego idealistę i tłómaczą zarazem, że jeśli wyższe umysły otoczyły go czcią głęboką, część społeczeństwa, zagrzęzła w materyalizmie, pojąć go nie umiała.
Browning umarł w Grudniu 1889 r. w Wenecyi, w domu syna, gdzie przebywał czasowo.


Jeśli Browning, mimo hołdów pośmiertnych, nie stał się jeszcze popularnym i oczekuje na sąd przyszłych pokoleń, żona jego Elżbieta, zmarła przed pół wiekiem, żyje dotąd w sercu i pamięci narodu. Poemat jéj Aurora Leigh, zaliczył głos powszechny do arcydzieł literatury współczesnéj. Celem poetki było zbliżyć do siebie wszystkie spółeczne warstwy. W poemacie Geraldina przedstawia córkę lorda, zakochaną w prostym rolniku. Piękna patrycyuszka, oceniając szlachetność duszy i poetyczny geniusz młodziana, oddaje mu rękę, dumna z wyboru swego. Ulotne pieśni zjednały poetce miłość powszechną. We wstępie do ich zbioru nakreśliła te słowa: „Poezya była dla mnie zawsze poważną sprawą, niemniéj poważną niż życie: nie pojmuję, aby sam dźwięk pieszczący ucho miał być ostatnim celem poezyi.”
W jednéj z tych pieśni, p. t. Wykrzyk dzieci, poetka staje w obronie biednych dziatek, zmuszanych do pracy po wielkich fabrykach i kopalniach podziemnych. Przytaczamy tę pieśń w przekładzie:

Drobne jagniątka beczą na łące,
W zaroślach ptasząt kwilą tysiące,
Młode jelonki pląsają w cieniu,
Pączek rozkwita w słońca promieniu;
Życie tu wszystkim płynie w swobodzie,
Każdemu ścieżka tu łatwa...
Czemuż, ach! czemu w wolnym narodzie
Płacze maleńka ta dziatwa!


Wołają dziatki rzewnemi głosy:
Tak cudnie błyszczy trawka od rosy;
Gdybyż tam wybiedz, popląsać z rana!
Wiecznie schylone drżą nam kolana,
Chwieją się nogi, nie stąpić kroku,
Zbrzękłe powieki ciążą na oku!

Ach! nam od ziemi nie podnieść czoła,
Wciąż węgiel ciągniem taczkami,
Albo żelazne warsztatu koła
Popychać musim ze łzami!


Żelazne koło z hukiem się toczy;
Szalonym wiatrem dmucha nam w oczy,
Mózg nam się kręci, myśl poplątana,
Wirują serca, wiruje ściana,
Wirują muchy w krąg na suficie, —
Ten wir straszliwy porwał nam życie!
Koło żelazne warczy a warczy,
W sercu szał, zamęt i trwoga,
Próżno wołamy, ile tchu starczy:
„Umilknij chwilkę, na Boga!”


Milcz! czyli-ż ciebie ich łzy nie wzruszą?
Milcz... niech się dusza zespoli z duszą,
Niech słaba ręka z ręką się splecie,
Niech się do dziecka uśmiechnie dziecię,
Niech się Bożemu przypatrzy światu,
Napoi rosą majową,
Nim mu szalony łoskot warsztatu
Znów zaturkoce nad głową!
Ach! nie przebłagać strasznego koła,
Wiecznie i wiecznie się toczy;
Bóg duszę dziatek do światła woła,
A one ślepną w pomroczy!


Pieśń ta wywarła niesłychany wpływ na umysły. Poruszony nią parlament ustanowił prawa łagodzące los nieszczęśliwéj dziatwy, uregulował pracę jéj po warsztatach. Słowo odniosło najpiękniejszy tryumf, jakiego zapragnąć może poeta, droższy nad wieńce i oklaski.
Elżbieta Browning spoczywa we Florencyi. Czemu — pytamy — Anglicy, którzy tyle praw przyznali już kobiecie, nie pomieścili zwłok ulubionéj poetki obok zwłok małżonka, w Panteonie swéj narodowéj chwały?






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autorów: Seweryna Duchińska, Elizabeth Barrett Browning i tłumacza: Seweryna Duchińska.