Strona:Seweryna Duchińska - Robert Browning.djvu/3

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Browning znosił to z pogodą na czole. Uznanie wyższych umysłów nagradzało mu powszechną obojętność. Najpiękniejszą nagrodę znalazł on w uznaniu genialnéj poetki Elżbiety Barrett, która przekładem Prometeusza z Ajschylosa i oryginalnemi utworami wyrobiła już sobie świetne imię w literaturze angielskiéj.
Poeta pozyskał serce i rękę Elżbiety. Z powodu wątłego jéj zdrowia, małżonkowie udali się do Włoch, zamieszkali we Florencyi. Szczęście domowe ożywiło gasnącą Elżbietę, przeżyła z mężem lat piętnaście, otoczona miłością i najtroskliwszém staraniem. Umarła w roku 1861. Nieutulony z żalu Browning pozostał przy grobie żony, zajęty wychowaniem jedynego syna, słynnego dziś rzeźbiarza. Chwilowo tylko odwiedzał Anglię, gdzie garstka wielbicieli przyjmowała go z uwielbieniem.
Do ostatniéj chwili Browning nie wypuścił z rąk pióra, zostawił też wielką liczbę utworów, objętych w siedmnastu obszernych woluminach. Niepodobna wyliczyć tych wszystkich prac literackich; wspomnijmy tylko najwyżéj ceniony zbiór rapsodów pod ogólnym tytułem The Ring and the Book (Pierścień i księga). Zbiór ten, objęty w czterech, tomach przypomina nieco Legendę wieków Wiktora Hugo’na, ale tę ma niezaprzeczoną wyższość, że angielski poeta okazuje się zawsze bezstronnym w sądach, nie naciąga wypadków historycznych do własnych, a częstokroć błędnych przywidzeń, nie mąci umysłów sofizmatami, nie rozsiewa bezbożnych zasad. W owym zbiorze rapsodów poeta wyprowadza na widownię typy wszystkich wieków, zebrane ze wszystkich szczebli społecznych, począwszy od mocarzy w purpurze i gronostaju do robotników przy dziennéj pracy, do żebraków w łachmanach.
Najdoskonalsza jedność pod względem zasad i pojęć moralnych cechuje tego wielkiego pracownika. Jakim ukazał się przy pierwszém wystąpieniu, takim pozostał do końca. W jednym z ostatnich poematów tak określa sam siebie:
„Był to ktoś, który nigdy nie zwracał się plecyma, ale szedł zawsze z piersią naprzód; nie przypuszczał nigdy, że chmury mogą się oberwać i upaść mu na głowę; nie pojmował, by niesprawiedliwość mogła odnieść ostateczny tryumf nad prawem; ktoś, co głęboko wierzył,