Pomnik Augustyna Kordeckiego

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Konstanty Damrot
Tytuł Pomnik Augustyna Kordeckiego
Pochodzenie Wianek z Górnego Śląska
Wydawca Ignacy Danielewski
Data wydania 1867
Druk Ignacy Danielewski
Miejsce wyd. Chełmno
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
Pomnik Augustyna Kordeckiego
na Jasnej Górze Częstochowskiej.[1]

Wznoszą się mogił tysiące od Wisły źródła do ujścia,

Mężnych rycerzy i panów i królów i godnych kapłanów;
Szybko mijają lata, jak wody Wisły szumiącej,
Ale żaden nie stawił wiek pomnika na grobach.
Bluszczem okryty krzyż lub wierzba płacząca jedyną
Ich ozdobą i naszych wielkich przodków nagrodą.
Płaczmy! — nie nasza w tem wina, bo kto nam zarzuci niewdzięczność!
Od śnieżystych szczytów Krępaku do brzegów Bałtyku,
Od porohów dońskich do równin odrzańskich ogromna
Wznosi się jedna mogiła, — to święte zwłoki Ojczyzny.

Ciało i członki Polski zhańbione, poszarpane,

Kto mi policzy nagrobki na matki Ojczyzny mogile,
Kto mi wyczyta wymowne na wszystkich nagrobkach napisy?
— Policz mi serca polskich niemowląt i starców i mężów,
Policz westchnienia i modły i słowa tysięcy języków —
Jeszcześ nie poznał i jeszcześ nie wszystkie wyczytał napisy!
Albo czy znasz ty te kopce po całej ziemi rozsiane
Z męczenników i ofiar dzieci polskich za matkę,
Rzeki przelanej krwi młodzieży i strugi łez kobiet? —

Ty Kordecki z tysięcy wybranych doznałeś zaszczytu,
Jaki z tysiąca wybranych się jednemu należy.
Sługa Boży, gromiący słowem serca grzeszników,
Byłeś i mieczem Ojczyzny i tarczą świątyń i wiary;

Ty, co niegdyś byłeś gromem na wojska niewiernych,
Dzisiaj się stajesz pochodnią męztwo budzącą w upadłych
Sercach i niezachwianym sztandarem naszej nadziei.
Ale cóż, za ciemnym skryłeś kirem twe skronie;
Smucisz się, mnichu, że śpiewów odgłosem zdajem się gromić
Czerń żołdactwa niewiernych, krzyże rąbiących, kościoły
Obalających? — Nie gniewaj się Ojcze, my znamy twe żale.
Wnet i dla nas uderzy godzina, dzwony zarykną,
I rozejdzie się łuna świętej wojny po Polsce, —
Bądź jutrzenka życia nowego, bądź stós śmierci.





Przypisy

  1. Piękny posąg bronzowy mnicha-bohatera, wzniesiony przez wdzięcznych Polaków w Częstochowie r. 1862, czekał, już od kilku miesięcy ukończony, darmo na usunięcie ukrywającej go zasłony, ponieważ Moskale w obawie, żeby uroczystość odsłonienia pomnika nie stała się przyczyną wybuchu gwałtem przytłumionych uczuć i zamysłów wielu set tysięcy Polaków w Częstochowie, a dalej i w całym kraju. Tymczasem oglądano jednego rana we wrześniu t. r. posąg błyszczący się w jesiennym słońcu, Kordeckiego z koroną laurową na głowie, kirem okrytego, płótno zaś okrywające go podarte, szragany połamane. Śledztwa przez Moskalów dla odkrycia śmiałych sprawców odbyte, były bezskuteczne.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Konstanty Damrot.