Strona:Lubiński - Wianek z Górnego Śląska.djvu/12

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ty, co niegdyś byłeś gromem na wojska niewiernych,
Dzisiaj się stajesz pochodnią męztwo budzącą w upadłych
Sercach i niezachwianym sztandarem naszej nadziei.
Ale cóż, za ciemnym skryłeś kirem twe skronie;
Smucisz się, mnichu, że śpiewów odgłosem zdajem się gromić
Czerń żołdactwa niewiernych, krzyże rąbiących, kościoły
Obalających? — Nie gniewaj się Ojcze, my znamy twe żale.
Wnet i dla nas uderzy godzina, dzwony zarykną,
I rozejdzie się łuna świętej wojny po Polsce, —
Bądź jutrzenka życia nowego, bądź stós śmierci.