Strona:Lubiński - Wianek z Górnego Śląska.djvu/13

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Do bociana.

Hej bocianie, tylko chwilę
Zatrzymaj się u wygnańca!
Wnet straconą dognasz milę
Lotem szybciejszym posłańca, —
Wszak cię nie wstrzymają czaty;
Pędź więc prosto w polskie chaty.

Naprzód odwiedź — w połę drogi
Tam mogiłę ojca mego,
Gdzie go pochowali wrogi
W świętej wojnie poległego;
Sto tam grobów, by zagony,
A na jednym krzyż czerwony.

Nie mów, jakie me cierpienie,
Żem służalcem, nie mów, cara;
Tylko powiedz, nasze mienie
Nie spodlone, ani wiara
I nadzieja nie zachwiana,
Mimo dłoń ta skrępowana.

Potem, ptaku lekko-pióry,
Pospieszaj w krakowskie strony;
A gdy zoczysz u stóp góry
Dworek ładny, wybielony,