Do bociana (Damrot, 1867)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Konstanty Damrot
Tytuł Do bociana
Pochodzenie Wianek z Górnego Śląska
Wydawca Ignacy Danielewski
Data wydania 1867
Druk Ignacy Danielewski
Miejsce wyd. Chełmno
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
Do bociana.

Hej bocianie, tylko chwilę
Zatrzymaj się u wygnańca!
Wnet straconą dognasz milę
Lotem szybciejszym posłańca, —
Wszak cię nie wstrzymają czaty;
Pędź więc prosto w polskie chaty.

Naprzód odwiedź — w połę drogi
Tam mogiłę ojca mego,
Gdzie go pochowali wrogi
W świętej wojnie poległego;
Sto tam grobów, by zagony,
A na jednym krzyż czerwony.

Nie mów, jakie me cierpienie,
Żem służalcem, nie mów, cara;
Tylko powiedz, nasze mienie
Nie spodlone, ani wiara
I nadzieja nie zachwiana,
Mimo dłoń ta skrępowana.

Potem, ptaku lekko-pióry,
Pospieszaj w krakowskie strony;
A gdy zoczysz u stóp góry
Dworek ładny, wybielony,

Wkoło ogród, przybran w kwiatki,
Tam zawitaj do mej matki.

Powiedz, wiele cierpieć muszę;
Ale jedna boli rana
Mnie najwięcej, trawi duszę,
Sroższa niż srogość tyrana:
Że nie mogę jej powiedzieć,
Jak ją kocham i jej widzieć.

Powiedz, dłoń ma często broczy
W krwi góralów tych niewinnych,
Ale dusza, serce, oczy
Zawsze bawią w stronach innych
Z matką się w modlitwie,
We śnie, w myślach, też i w bitwie.

Pozdrów mi, bocianie, brata
Stanisława maleńkiego,
Aby pomniał, wzrosłszy w lata,
Pomścić mnie i ojca swego.
Pozdrów też siostrzyczkę małą,
Krewnych, dworzan, Polskę całą.

A jak wrócisz z nową wiosną,
Zastaniesz mnie — jeśli wrogi
Mnie oszczędzą — pod tą sosną;
Tam, mój przyjacielu drogi,

Przyjmę matki pozdrowienia,
Ty zaś nowe me zlecenia.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Konstanty Damrot.