Policzek X. Skargi

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Antoni Edward Odyniec
Tytuł Policzek X. Skargi
Pochodzenie Poezye
cykl „Legendy“
Data wydania 1874
Druk Drukarnia Gazety Lekarskiej
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
POLICZEK X. SKARGI.
DO X. JANA MARKIEWICZA.



Sługo stateczny w Winnicy Pańskiéj!
Ty snać najlepiéj, z xiąg i żywota,
Wiész, jako pycha złości szatańskiéj
Na Chrześcijańskie męże się miota.

I jak cudowna potęga Krzyża
W słów ich prostocie Prawdę objawia;
Przez ich pokorę harde uniża,
Przez krew jednego — narody zbawia.

Lecz jeślić kiedy krzywda od ludzi
Boleśnie ludzkiém sercem zatarga,
Niech i w téj drodze w ślad swój cię budzi
Święty twój u nas poprzednik — Skarga.[1]



Kacerstwo, jak burza, jak potop, z obczyzny
Lunęło od Warty do Dźwiny.

Szał, w masce rozumu, sum warząc trucizny,
Truł niemi kraj, domy, rodziny.

I naród serc bratnich rozpadł się na wrogów,
Języki przybrały ostrz mieczy;
Ten mędrzec — kto nowych przyniesie zkądś bogów,
Ten rycerz — kto Kościół kaleczy.

Lecz byli i wtedy Rycerze–Wyznawcy,
Lecz byli i Mędrcy–Prorocy,
Co w Duchu a Prawdzie krzyż nieśli w ślad Zbawcy.
W Nim tylko szukąjąc pomocy.

Bo jakażby ludzka potęga i siła.
Bo jakażby mądrość od ludzi,
Zdołała na Litwie zmódz wpływ Radziwiłła,
Lub wpływ Chodkiewicza na Żmudzi? —

Z nich hardość potęgi, z nich krnąbrność swawoli,
Z nich upór kacerstwo natężył;
Powstali nad Kościół, nad prawa, nad króli —
Bóg jednak — lecz przez co zwyciężył?



Po Wilnie, w Zapusty, ulice, gospody,
Brzmią gwarem, pieśniami, i śmiechem;
l pałac Hetmana, i dwór Wojewody
Kapeli rozlega się echem.

Lecz głośniéj nad panów, nad ludu wesele,
Brzmią klątwy i groźby kacerzy,
Na synów Lojoli, co właśnie w kościele
Chór wiodą nieszpornych pacierzy.

Na mówcę–zuchwalca, co właśnie z ambony
Ich sidła wykrywa i targa;
Uczony, serdeczny, ognisty, natchniony,
Kochany od ludu — Piotr Skarga.

Bo w czynach, jak w słowach, on ludu wiernego
Mistrz, rajca, opiekun, pośrednik;
On wsparcie słabego, pociecha smutnego,
On umierających spowiednik! —

I prosto z ambony szedł zaraz wezwany
Do chorych, w ubogim szpitalu;
I wracał — gdy tańcem i winem rozgrzany
Tłum młodzi rozjeżdżał się z balu.

Spotkali, poznali — Ślepowron na czele,
Arcy–kacerz z głowy i z serca,
Wprzód uczeń sekt wszystkich, dziś w kłótni z wszystkiemi,
Chrztu, Trójcy i Zbawcy bluźnierca! —

Jak wybuch płomienia, na widok kapłana
Gniew myśli i krew w nim zapalił.
Spiął konia, by zdeptać; — lecz mędrszy od pana
Koń wspiął się — i na wznak obalił.

Cud zbawił szaleńca: — lecz jawna moc cudu
W niewiernym złość tylko rozżarza.
Poskoczył — i w obec kościoła i ludu,
Kapłana policzkiem znieważa! —

Struchleli widzowie — a w duszy Wyznawcy
I radość, i boleść, i trwoga!

On, sługa szczęśliwy! ucierpiał dla Zbawcy!
Lecz brat zgrzeszył — a kara nań sroga!... —

I zaraz nazajutrz sąd zasiadł do sprawy.
Czyn jawny — są świadki, jest prawo.
Napastnik ma pozbyć szlachectwa i sławy.
Świętokradzca stracić dłoń prawą.

I któż go obroni? — Z wspólnictwa bojaźni —
Odbiegli go wodze kacerzy;
Gród cały, lud cały domaga się kaźni,
Lub sam sprawiedliwość wymierzy! —

Zamknięto namowy, i wyrok gotowy,
Podpisać — i sprawa u końca. —
Wtém blady z pośpiechu, do izby sądowéj
Wszedł Skarga — winnego obrońca!

Obrońca bliźniego — człowieka, nie czynu.
Czyn sprośny u Boga i ludzi.
Lecz dość go przypisać nie sercu, lecz winu,
A litość, nie zemstę obudzi.

„Sędziowie!“ — rzekł wreście, łez tłumiąc strumienie;
„Na Boga! na straszny sąd świata!
„Na myśl mą, na serce, na moje sumienie
„Nie kładźcie mi, proszę, krwi brata!

„Bo sąd wasz surowy zabije nas obu.
„Z nim razem — jak Pan Bóg na Niebie!
„W pustyni, w jaskini, żyw zstąpię do grobu,
„Pokutnik za jego i siebie.“ —

Nie było sędziego, nie było słuchacza.
By wzruszon wzruszeniem okolném,
Nie wołał: „Przebaczmy! Bóg przezeń przebacza!“ —
Sąd powstał — i więzień był wolnym.

Był wolnym — lecz wstydu i zgryzot katusze
Sumieniem targały dopóty,
Aż grzesznik zmiękczony, w pokorze i skrusze,
Padł na twarz przed tronem pokuty.

I jakby cud Boży duch Litwy ożywił,
Tysiącom przodkując z okoła,
Jan–Karol Chodkiewicz, Sierotka Radziwiłł,
Wrócili do Matki–Kościoła.
1868





Przypisy

  1. Historyczne. Ob. znakomite dzieło: Skarga i Jego. Wiek, M. J. A. Rychcickiego. Tom I, str. 210.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Antoni Edward Odyniec.