Poezye Ludwika Kondratowicza/Tom VI/Rymy łacińskie Jana Kochanowskiego/Epitalamion

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania


Oda X. O zdobyciu Połocka Epitalamion na wesele Jana Zamojskiego i Gryzeldy Batorówny • Rymy łacińskie Jana Kochanowskiego • Jan Kochanowski Do Jędrzeja Patrycego
Oda X. O zdobyciu Połocka Epitalamion na wesele Jana Zamojskiego i Gryzeldy Batorówny
Rymy łacińskie Jana Kochanowskiego
Jan Kochanowski
Do Jędrzeja Patrycego
Przekład: Ludwik Kondratowicz.

EPITALAMION.
NA WESELE JANA ZAMOJSKIEGO I GRYZELDY BATORÓWNY.



Strophe I.

Si tibi, o praeses duelli
Mars lua, est coteli Dione...

O Marsie wojenny! jeżeliś był gotów
Z serdeczną Dyoną zabawić się w parze,
Jeżeli, strudzony miotaniem swych grotów,
Niekiedy dasz ucho aońskiej cytarze,
Gdy-ć wonny kwiecisty spodoba się wianek,
Gdy lubisz wypocząć pod cieńmi gęstemi,

Pozwól niech Zamojski, twój wierny kochanek,
Co walczył tak długo na cudzej gdzieś ziemi,
Co bronił ojczyzny od ciosów niechęci,
Po długich niewczasach i ciężkiej fatydze, —


Antistrophe I.

 
Ten dzień uroczysty radości poświęci!
Już wrogi moc jego poznały, jak widzę,
Ich tłuszcza już z nami bojować nie rada:
Szyszaki i zbroje rzucili na stronę,
Jako rdza, zgryzota ich serca przejada,
Ich groźby niestraszne, ich groty stępione,
Schylili, ugięli swe rogi bojowe.
O wielki Zamojski! ty z silnym przełomem
Trzy lata-ś hetmanił i pocił swą głowę,
Trzy lata-ś ich nękał prawicą, jak gromem.


Epodos I.

 
Przebyłeś nawałność i grzmoty,
Więc dzisiaj, gdyś stanął u celu,
Zaniechaj niespokój, kłopoty,
Daj serce orzeźwić weselu!
Rozjaśnij myśl piękną twej głowy,
Byś szczerzej! pełniej w tej dobie
Przyjmował te dary Jehowy,
Co dzisiaj spłynęły ku tobie.
Ach, oto dziewica, urocza królewna!
Księżniczka z rodziców, królewska pokrewna
Z Batorych wysokiej rodziny,


Strophe II.

 
Przybywa zachwycić urokiem dziewiczym,
Weselić twe serce przybywa do ciebie,
Księżniczka dostojna i krasna obliczem,
Podobna porannej jutrzence na niebie.
Gdy taka jutrzenka zaświta bez skazy,
Dzień jasny, bezchmurny dla ziemi wywróży.

O szczęśliw Zamojski, o szczęśliw trzy razy!
Nowemi pociechy twa dola ci płuży,
Łaskawe Niebiosa szczęściły ci hojnie,
Wśród ojców ojczyzny cześć twoja zaświeca.


Antistrophe II.

 
Czy radzisz w pokoju, czy walczysz na wojnie,
Ty działasz, jak dzielna królewska prawica!
Tyś piorun, gdy wrogom trzesz kości,
Gracye kochają cię hoże,
Ktoś szczęściu twojemu zazdrości,
Lecz prac twych i trudów nie zmoże.
Tyś wytknął od razu gościniec swój ścisły,
Gościniec ciernisty, — nie zrażasz się przecię,
Nie chwiejesz się w biegu, jak nizkie umysły,
Co idą mniej pięknym zawodem na świecie.


Epodos II.

 
Ty czuwasz nad krajem widocznie,
Czy siadłszy na ławie gdzie radni,
Czy wziąwszy przyłbicę i włócznię,
Odpierać najazdy wypadnie.
Czy z blizka, czy patrzysz z daleka,
Ty codzień zaskarbiasz dank świeży;
Twa cnota nagrody swej czeka,
Nagrody, co mężom należy.
I u nas, o muzo! niech pierś się rozszerza,
Wynijdźmy na drogę spotykać rycerza
I pieśnią godową powitać.


Strophe II.

 
Niech dźwięczna kamena słuch jego zasili,
Pieśniami ogrzejmy te piersi ogniste.
Co widzę? ozy moja źrenica się myli?
Nie zwodzi źrenica, postrzegam zaiste,
Jak zorza zachodzi wieczorna, różowa!
Lecz w gronie dziewiczem skąd słyszę wzdychanie?

Dlaczego się lękasz, dziewico godowa?
Bądź śmiałą od wrogów przy swoim bogdanie!
On ciebie osłoni ramieniem, jak tarczą,
Nie na dzień, nie na rok sądzony ci gwoli;


Antistrophe III.

 
Lecz póki godziny żywota wystarczą,
On wieczny i wierny towarzysz twej doli.
Twojego rodzica ucieszą się oczy,
Gdy z czasem przytuli do piersi swych wnuka,
I dziatwa kochana kołem was otoczy,
Do serca waszego o miłość zapuka.
Jak winna latorośl, co bujnie, groniasto
Przy chacie rolniczej wije się u strzechy.
Ty wydasz owoce, dostojna niewiasto!
Dopełnisz niepłonnej małżonka pociechy.


Epodos III.

 
Ojczyźnie urosną z nich służby!
O! takie ci wróżę koleje!
Choć zda się uciekasz od wróżby
I lice twe wstydem kraśnieje.
Nie płoń się, bo temi myślami
Małżonek się pieści z rozkoszą.
O! ileż to głosów za wami!
O! może wam szczęście wyproszą!
Więc żyjcie szczęśliwie i dojdźcie do celu!
Cna paro, poczynaj swe życie w weselu,
I Bóg ci błogosław na długo!
Przy lirze śpiewał Krzysztof Klabonus, muzyk królewski.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Jan Kochanowski i tłumacza: Ludwik Kondratowicz.