Podróż w Bieguny

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Esaias Tegnér
Tytuł Podróż w Bieguny
Pochodzenie Ulotne poezye Ezajasza Tegnéra [w:] „Roczniki Towarzystwa Przyjaciół Nauk Poznańskiego“ (t. XXIV, z. II)
Wydawca Towarzystwo Przyjaciół Nauk Poznańskie
Data wyd. 1898
Miejsce wyd. Poznań
Tłumacz Wawrzyniec Benzelstjerna-Engeström
Tytuł orygin. Polar-resan
Źródło skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
Podróż w Bieguny
(Polar resan).

Pod bieguny myśl ulata
Dla zbadania prawd świata, —
Pod bieguny mędrzec bieży,
Aż u czoła ziemi stanie —
W serce rzuci swe badanie, —
Glob i niebo — myślą zmierzy!

Oceanem — w północ płynie
.................
Morska krowa w tej wyżynie
Karmi młode; — niedźwiedź biały
Mruczy w lodach; — — —
Z wodnej szyby,
Ciężkim grzbietem — wieloryby
Wyglądają niby skały —
——————————

Nie w tej sferze — kres tej drogi
Na północne ziemi progi —
Wyżej sięga — w lodów kraje. —
„Tu czekajcie“ mędrzec woła:
„Sto mil jeszcze mam dokoła,
„Gdzie polarny biegun staje!“

I w zamarłe brzegi schodzi,
Tam, gdzie magnes go zawodzi, —
Tysiącletni śnieg tam leży —
Srebrne blaski lśnią po lodzie,
Gdzie, w odwiecznym wieków chodzie,
Kula ziemska wirem bieży!

Na cmentarzu tym natury
Biała pościel jak marmury, —
Para w ustach kamienieje —
Tu od pierwszych chwil stworzenia
Nie wyjrzało życie z cienia —
Całun śmierci tu bieleje!

Niezachwiany w swojem dziele,
W lodach kując łoże ściele, —
I znużony w niem spoczywa, —
Śni i marzy w tej osłonie
Na skostniałej wody tronie,
Że go biegun dalej wzywa!

Staje — pnie się — w górę wznosi
Na wierzchołek szklanej osi! —
Słyszy — jakiś gwar do koła,
Jakiś szelest — głucha wrzawa —
Straszne szumy i kurzawa!
U zimnego globów czoła.

Tu objęły mędrca trwogi, —
Do odwrotu szuka drogi —
Czar go trzyma w swojej dłoni!
Kędy zachód — wschód się rodzi?...
Gdzie południe — północ schodzi?...
Ani śladu — w wirów toni!

Tylko słychać głos w głębinie:
——————————

Stój szaleńcze!... rozum zginie, —
Zginie, zanim ducha zbada —
Niezbadany duch skrzydlaty —
Który pędzi wirem światy!
——————————
Kto tu zajrzy — w wieczność spada!
——————————

Co godzinę dłuższe cienie —
I ciaśniejsze kół pierścienie —
W jakie słońce wirem schodzi,
Nim w atomy światło zwieje —
——————————
Tu przemądrych „Ja“ kostnieje,
Pókąd świat się nie przerodzi,
——————————
Innych zasad nie ułoży —
A innego — Bóg nie stworzy!





Przypisy


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Esaias Tegnér i tłumacza: Wawrzyniec Benzelstjerna-Engeström.