Pożegnanie (Byron, 1907)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor George Gordon Byron
Tytuł Pożegnanie
Pochodzenie Poeci angielscy
Wydawca Księgarnia H. Antenberga
Data wydania 1907
Druk W. L. Anczyc i S-ka
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Jan Kasprowicz
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
POŻEGNANIE.
 

Bądź mi zdrowa, bądź mi zdrowa,
Już na wieczny żegnaj czas!
Serce wiary ci dochowa,
Choć twa wzgarda dzieli nas.

Gdybyś wnikła w łono moje,
Gdzie ci snu łagodna dłoń
Kładła włosów miękkie zwoje,
Kładła białą, ciepłą skroń —

Gdybyś wnikła mi do łona,
W którem szczera bije krew,
Ujrzałabyś, zapłoniona,
Jak niesłusznym był twój gniew.

Cóż, że chwalby ci wypowie
Z cudzych cierpień drwiący świat?
Wszak obrazy kryje w słowie
Ten, co ludzkim łzom jest rad.

Jeśli żywot mój skalany,
Czyż tu niema innych rąk,
By mi krwawe zadać rany,
By przysporzyć gorzkich mąk?

Lecz ty nie łudź się! Powoli
Niszczy miłość wrogi los!
Nagła krzywda duszę boli,
Serc nie złamie nagły cios.


Twe nie umrze i me serce
Będzie żyło, mimo krwi,
Tylko w wielkiej my rozterce,
Że minęły wspólne dni!

Ach! smutniejsza, niż łza ludzi,
Zraszająca śmierci łów,
Myśl ta codzień nas obudzi
Z wdowich łoży, z ciężkich snów.

Masz-li wolę ukojenia
Szukać w dziecku? Chęć-li masz
Uczyć ojca go imienia,
Choć mu wzięłaś ojca straż?

Pomnij, lube pieszcząc dziecię,
Z warg mu słodkie pijąc tchy,
Że cię kocha ktoś tam w świecie,
Że kochałaś go i ty!

Odzwierciedlą jego lice
Moje rysy, wówczas, wiem,
Serce-ć wyzna tajemnicę,
Żem ja jeszcze w sercu twem.

Znane ci są moje błędy,
Ale obcy-ć jest mój szał;
Ma nadzieja pójdzie wszędy,
Gdzie iść krok twój będzie chciał.

Cios twój krwawe wyrył znamię
W mych uczuciach! Pani burz,
Duma, już się dzisiaj łamie,
Snać i duszę tracę już!...


Lecz się stało! Nadaremną
Dzisiaj wszelka słów mych treść!
Tylko myśl ma pójdzie ze mną,
Ona żal mój będzie nieść...

Żegnaj! Żegnaj! W tej rozłące,
Co serdeczny niszczy ślub,
Schnie mi, gaśnie serce wrzące,
Lecz nie schodzi w zimny grób.


Poeci angielscy - Grafika na koniec utworu.png




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: George Gordon Byron i tłumacza: Jan Kasprowicz.