Pastorałki (Słoneczko nie zaszło...)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Tytus Czyżewski
Tytuł Pastorałki
Podtytuł (Misterjum)
Pochodzenie Pastorałki
Wydawca Polskie Towarzystwo Przyjaciół Książki
Data wydania 1925
Druk Sociéte Generale d’Imprimerie et d’Édition
Miejsce wyd. Paryż
Ilustrator Tadeusz Makowski
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron


Tytus Czyżewski - Pastorałki page34.png


PASTORAŁKI
(Misterjum)

PROLOG I

Słoneczko nie zaszło
miesiączek weszedł
od gór od lasów muzyka
gwar wesołego kulika
dudni po polach po lasach
na okienicach, na szybach
mrozem malowane
kwiaty srebrzane
złotem przetkane
żarzą się drzemią
w świetle się mienią

szli do Betleem
całą hurmą, weselem
całem stadem, kierdelem
z doliny w dolinę
z polany w polanę
w śniegach utytlane
smreki, buczyna, jałowiec
pręcie, iwa, olchowiec
przyszli nad rostoki
przyszli nad potoki
chmury pociemniały
lasy zbronzowiały
gwiazdy na niebie
szałasy w kolebie
bledną cichają
łuny czekają


Basy
hudu — hudu — hu

maju graju — u
Panu Bogu Chrystu Panu
gramy mu

Skrzypce
tiri, tiri, tili, tili

zagrajmy se w tej to chwili
wili li wili
od o-zorzy do wilji

Kobza
me — e — le — me

kozu — be — kozu — me
buli-wybuli mojej kozuli

Klarynet
mula — ula u la la

matulina matula
kolebina, koleba
telebina, teleba
u — la — la

Basy
Panu Bogu

Chrystu Panu
gramy mu


Klarynet
kolebina — koleba

matulina — matula
kolebina — koleba

Skrzypce
wili — li wili — li do chwili

od o — zorzy — do wilji

Basy
Panu Bogu Chrystu panu

gramy mu

PROLOG 2

pastyrze przybywają Jezusa szukają
muzyki grać przestały
owce beczały
naśli stajnię w polu szczerem
na Szumskiej polanie pod wierhem

STAJNIA

Pastyrze
w doliniemy czuwali od samej zorzy

dziś się tu narodził Jezus Syn Boży
zdymcie kierpce bracia iżby
wstąpić moglim w te tu izby

Organista
moi bracia ludzie boży

a bywajcie tutaj skorzy
poszukajcie, zatajone
w tej tu stajni Dziécię one


Walek
szukałem po oborze, szukał w sąsieku

ani śladu w tej stajni po jakim człeku

Onufry
obszedł ja źleby, skale dokoła

ale się tu Jezus chować nie zdoła

Żyd
ej panowie pasterze co tak szukacie

co szukacie to i wnet macie
powiadali mi żydkowie
w Sądeczu w rynku
że jest tu Panna Marja
z dzieckiem na ręku

Cygan
kaciary-maciary ja też w Witowie

słyszał że o Jezusie rzekli gazdowie
że w jakimś pałacu to dziecię pono
jeśli nie wierzycie, świadczę się żoną

Pies Łapaj
hau — hau, hau

ja tego cygana znau — znau
nie wierzcie cyganowi werdebie
jest tu dziecię w tej szopie w kolebie

Chór pastyrzy
czy to już świta czy zorza

czy to się palą przestworza
złote iskry — płomienie
pod kalenicę — sklepienie
błyszczą się w szopie i sianie
rozgrzały wierhy i granie

a w stajni w kącie we żłobie
razem złączeni przy sobie
tak sławne święte we świecie
Józef Marja i Dziecię
jak płatki śniegu zlecieli
biali srebrzyści anieli
a w rękach cytry i grają
i paluszkami trącają

Pastyrze
my barana, my koźlęta

my kaczora, my jagnięta
cztery miodu baryły
krzynę piwa, goryły
pszczoły z ulem co brzęczą
baranie struny co jęczą
przynosim Panu

Wół
jak nie mam chuchać pastyrze

kiedy ziąb idzie, mróz bierze

Osioł
jak nie mam skakać pastyrze

kiej w ogon zimno, mróz bierze

Pastyrze
ucichajcie, poklękajcie

Jezusowi pokłon dajcie
a wy muzyki zagrajcie
od tej wieczerzy ku ranu
my zaśpiewamy też Panu

Organista
nie śpiewajcie, zaprzestańcie

idą tu z gwiazdą i z łuną
kadzidło, złoto i runo
niosą i puzdra, klejnoty
purpury, pióra, dziwoty
idą bez boskiej urazy
Kasper, Melchior, Baltazy

Chór pastyrzy
oto królowie oto panowie

złote fanaberyje, złote liberyje
złote pojazdy i sługi
klacze ogiery i cugi
przy karabelach drużyny
pachołki, czarne murzyny

Baltazy
ja Baltazy, król znany

przychodzę, Panu nad Pany
niosę pokłony i dary
prowadzę sługi, fanfary

Melchior
Melchior ja jestem, król wschodu

idę z rajskiego ogrodu
niosę grona, daktyle, pierniki
ze złotem puzdra, kluczyki

Kasper
wiodła nas gwiazda przez morza

paliły słońce i zorza
a jako studnie w pustyni
świecą się perły w tej skrzyni

Pastyrze
kiedy się światy obrócą

i ptaszki w gaju zanucą
Dzieciątko uśnie na sianie
przy starym cieśli i Pannie
jako w dąbrowie dzięcioły
zlecą się stadem anioły
i my zagrajmy, zanućmy
i na basiskach marudźmy
jako w porębach szczygliki
hosa — holasa, hosa-holasa
cicho zagrajcie muzyki




Tytus Czyżewski - Pastorałki page39.png



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Tytus Czyżewski.