Na lipę słowiańską

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Teofil Lenartowicz
Tytuł Na lipę słowiańską
Pochodzenie Lutnia. Piosennik polski. Zbiór pierwszy
Data wydania 1864
Drukarz F. A. Brockhaus
Miejsce wyd. Lipsk
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Indeks stron
NA LIPĘ SŁOWIAŃSKĄ.

Lipo zielona, drzewo ojczyste
Co na mnie kwiaty strąsasz złociste,

I cień daleki rzucasz do koła —
Drzewo rodzinne, ozdobo sioła:

Twoich gałęzi mnogie ramiona
Jako słowiańskie nasze plemiona,


W jednym pniu silnym w ziemi się łączą,
Jeden kwiat sypią i miody sączą.

Gdy Niemiec z ciebie skórę obdziera,
Gdy cię waragska rąbie siekiera,

Ty jednak silna w następnem lecie,
Znowu też same rozrzucasz kwiecie.

Ludy słowiańskie! toż my podobnie
Jak nasza lipa, rosnąc nadobnie,

Przetrwali długie dziejowe burze,
Pioruny, grady i wichry duże.

Z gałęzi naszych cóż nie zrobiono!
Spojrzcie na Polskę nad grób schyloną.

A toż to z onej, o bracia wierni!
Krzyż się ogromny na ziemi czerni.

Z krainy serbskiej, z tej ziemi bolu,
Sterczą mogiły w Kosowem polu.

Z Czech świato-sławnych, z wielkiej Morawy
Krew płynie w srebrnych nurtach Wełtawy.


Nasze Pomorze, sławne przed laty,
Niecnota Niemiec zmienia w warsztaty.

Lipo słowiańska, gdzie twoja chwała?
Czyś ty już nasza lipo spruchniała?

Nic-że już więcej z ciebie nie będzie,
Jak krzyż i warsztat na naszej grzędzie?

«Oj, cicho pisklę! Moje konary
Jeszcze się zdadzą królom na mary.

Oj, cicho pisklę! ucisz swe płacze;
Z mojego drzewa skrzypki prostacze

Nastrój na nutę wielką, podniosłą,
Żeby w tym ludu serce urosło.

Żeby zagrały wszystkie krwi krople,
Żeby ta chwała, co leży w Gople,

Buchnęła w niebo z swojej mogiły!
Żeby się słońca dwa rozświeciły —

Jedno to jasne na modrej fali,
Drugie słowiańskie z słowa i stali.»

Teofil Lenartowicz.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Teofil Lenartowicz.