Strona:Lutnia. Piosennik polski. Zbiór pierwszy.djvu/186

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Nasze Pomorze, sławne przed laty,
Niecnota Niemiec zmienia w warsztaty.

Lipo słowiańska, gdzie twoja chwała?
Czyś ty już nasza lipo spruchniała?

Nic-że już więcej z ciebie nie będzie,
Jak krzyż i warsztat na naszej grzędzie?

«Oj, cicho pisklę! Moje konary
Jeszcze się zdadzą królom na mary.

Oj, cicho pisklę! ucisz swe płacze;
Z mojego drzewa skrzypki prostacze

Nastrój na nutę wielką, podniosłą,
Żeby w tym ludu serce urosło.

Żeby zagrały wszystkie krwi krople,
Żeby ta chwała, co leży w Gople,

Buchnęła w niebo z swojej mogiły!
Żeby się słońca dwa rozświeciły —

Jedno to jasne na modrej fali,
Drugie słowiańskie z słowa i stali.»

Teofil Lenartowicz.