Strona:Lutnia. Piosennik polski. Zbiór pierwszy.djvu/185

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
167

W jednym pniu silnym w ziemi się łączą,
Jeden kwiat sypią i miody sączą.

Gdy Niemiec z ciebie skórę obdziera,
Gdy cię waragska rąbie siekiera,

Ty jednak silna w następnem lecie,
Znowu też same rozrzucasz kwiecie.

Ludy słowiańskie! toż my podobnie
Jak nasza lipa, rosnąc nadobnie,

Przetrwali długie dziejowe burze,
Pioruny, grady i wichry duże.

Z gałęzi naszych cóż nie zrobiono!
Spojrzcie na Polskę nad grób schyloną.

A toż to z onej, o bracia wierni!
Krzyż się ogromny na ziemi czerni.

Z krainy serbskiej, z tej ziemi bolu,
Sterczą mogiły w Kosowem polu.

Z Czech świato-sławnych, z wielkiej Morawy
Krew płynie w srebrnych nurtach Wełtawy.