Na grobie Etelki

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Sándor Petőfi
Tytuł Na grobie Etelki
Pochodzenie Wybór poezyj
Data wydania 1880
Wydawnictwo Wydawnictwo Dzieł Tanich A. Wiślickiego
Druk Drukarnia Przeglądu Tygodniowego
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Władysław Sabowski
Tytuł orygin. I.
II. Én vagyok itt
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
NA GROBIE ETELKI.

I.

Zbudziłem się.. Słońce młode
Pieści światłem ziemię, wodę,
Biedne chaty, pyszne wieże,
Śpiewne ptaki, kwiaty świeże.

Na fali co szybko płynie,
Na górze i na dolinie,
Na motylku co w dal leci,
Wszędzie uścisk jego świeci.

Czemuż słońce tak wesoło
Swe uściski rzuca w koło?...
Nie widziało do tej chwili
Grobu, w którym cię złożyli.

II.

Znów jestem tutaj... wiedzie mnie cierpienie...
Strażnik twych prochów znów staje przy tobie,
Powiedz mi luba, jakie tam marzenie,
Jaki sen pierwszy miałaś w zimnym grobie?

Jam miał sen straszny... Od słońca napaści
Ziemia szalonym uciekła lotem,
Lecąc spadała do głębin przepaści
To znów bujała aż pod nieb namiotem.

Niezmordowane słońce wciąż ją gnało,
Przez nieskończoności, bez chwili wytchnienia,
Wszystko w wszechświecie kruszyć się zdawało,
I gwiazd myrjady i otchłanie cienia.

Słońce po całej wszechświata przestrzeni
Ścigało ziemię po za bytu metę,
Wreszcie porwało za warkocz z płomieni
W szalonym gniewie ogromną kometę...

Ziemia się przed tym ciosem uchyliła,
Padł on w me serce... Boleść była wielką,
Ale nie taką, jaką mi skrwawiła
Duszę śmierć lubej, śmierć twoja, Etelko.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Sándor Petőfi i tłumacza: Władysław Sabowski.