Moja piosnka (Lenartowicz)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Teofil Lenartowicz
Tytuł Moja piosnka
Pochodzenie Nowa lirenka. Część I
Data wydania 1859
Drukarz Drukarnia Karola Kowalewskiego
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Cała część I
Pobierz jako: Pobierz Cała część I jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cała część I jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cała część I jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
MOJA PIOSNKA.
Nowa lirenka ornament mały (13).png

Zawsze też same sosny żywiczne,
Zawsze te same wody kryniczne,
Łąki i rosa, przeróżne kwiatki,
Zaranek cichy i błękit gładki.
Skowronek lecąc w toń lazurową,
Wisi w powietrzu nad moją głową;
Kiedy się w sobie bracia uciszę,
To wszystko widzę i wszystko słyszę.

I tak się z serca wydziera śpiewka,
Jak mazowiecka do tańca dziewka,
Strojna w bursztyny, w korale, maki,
I złote piżmo, modre modraki.
Jasna jak zorza, świeża jak woda,
Przy brzęku skrzypic wywija młoda,
Ani się pyta czy to tak ładnie;
Toć przecie komuś do serca wpadnie.
To mi tak czasem coś w ucho gada,
Niby dziewczyna ze złotą cywką;
Spojrzę się — mignie twarzyczka blada,
Chwytam w powietrzu jasne przędziwko.
I snuję z niego tęczę na chmurze,
I snuję z niego stokrotki, dzwonki,
Żółte dziewanny i polne róże,
I wstęgi wody przez wonne łąki.

I na raz wioska błyśnie kochana,
Na pocieszenie, dana, oj dana!
Chałupy drzemią, chylą się sosny,
A w duszy mojej tak pełno wiosny,

Takim szczęśliwy! lecz szczęścia promień
Nie długo świeci, znikają blaski,
I noc i wicher i straszny płomień,
I od płomienia straszniejsze wrzaski,
I niema spada łza w spaleniska
Bo serce pęka.....

Stróżu Aniele!
Zawodzącemu mnie na popiele,
Przybądź, i z duszy mej ścieraj plamy
Błękitem wiary, nadziei łzami.
Tak ja tam zawsze do was przychodzę,
W śnie czy na jawie, ja ku was w drodze.
Łódką flisowską, czy też z lirenką
I z krzywym kijem ciągnę z daleka;
Czy też kto wyjdzie, czy też kto czeka,
Czy kto powita przyjazną ręką? —
Na pięknej łące grają derkacze,
Z pod nóg mi rwią się pliszki i lelki,
Nikt mnie nie wita! w sercu żal wielki,
Nie dość na jawie, jeszcze w śnie płacze,

I ręką wiodąc ku zachodowi
Śpiewam żałośnie: bywajcie zdrowi!

Bywajcie zdrowi! myśl moja z wami!
Ona tam górą ciągnie z gwiazdami,
Albo się miesza w bocianie stada,
I białoskrzydła na ziemię spada.
Ona tam stoi nad wód krynicą,
Albo się wiesza na krzyżach drożnych,
Ona się modli z polską dziewicą,
I unosi się w hymnach pobożnych.
Choć wy n a moje serce żelazem,
Choć zimnym lodem, ja z wami razem.

Powietrze ciche jak zasiał makiem,
Zarumienione poranną zorzą,
Takbym rad wzleciał w powietrze ptakiem,
W ten szklanny przestwór, w tę piękność Bożą!
Och! jakiś anioł na świat się zniża,
Bo czuję lekkość Chrystusa krzyża,
I bliską radość, i pieśń żałosna
Topnieje łzami — wiosna, och wiosna!

Precz marne skargi! — O bracia moi!
Przyjmijcie w serce tę piosnkę lichą,
Ona uboga przed chatą stoi,
Jeżeli płacze — to płacze cicho.
Siostry i bracia, otwórzcie oto,
Pustka — zacichnij piosnko sieroto. —


Nowa lirenka ornament (2).png




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Teofil Lenartowicz.