Literaci od Stańczyków

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Mikołaj Biernacki
Tytuł Literaci od Stańczyków
Pochodzenie Piosnki i satyry
Data wydania 1879
Wydawnictwo Gebethner i Wolff
Drukarz Józef Unger
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
Literaci od Stańczyków.


Literaci od Stańczyków,
To wielcy mężowie;
Od czuba aż do trzewików.
Słuchajcie Panowie!
Tak, słuchajcie i w pokorze,
Jednozgodnie, wszyscy, społem,
Czołem po przed nimi czołem!
Mój ty mocny Boże!

Literaci od Stańczyków,
To mężowie dumy.
Smakiem hrabskich podpłomyków
Sycą swe rozumy.
W wyostrzone zbrojni noże,
Za jasno pańską herbatkę,
Splugawią rodzoną matkę,
Mój ty mocny Boże!


Literaci od Stańczyków,
To męże godności;
Do roli pańskich charcików,
Giętkie mają kości.
Dobra bo to rzecz, obroże!
Jasny pan, choć kopnie nogą,
Za kopnięcie płaci drogo!
Mój ty mocny Boże!

Literaci od Stańczyków,
Uczciwi panowie;
Kto należy do ich szyków,
Geniusz co się zowie.
Lecz sprobój być z nimi w sporze!
Basta — taktyka gotowa;
Niema cię — cisza grobowa,
Mój ty mocny Boże!

Literaci od Stańczyków,
Wzór pobożnych mężów;
Na piersiach dziesięć krzyżyków,
A w sercach sto wężów.
I w bogobojnym ferworze,
Rozmieścili się już w niebie,
Sądzą że odrwili Ciebie,
Mój ty mocny Boże!


Literaci od Stańczyków,
To wielcy mężowie!
Od czuba aż do trzewików,
Uważcie panowie!
Giętcy, zwinni, jak piskorze,
Pełzają grzecznie, leciuchno...
Tylko ich sumienia — próchno,
Mój ty mocny Boże!






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Mikołaj Biernacki.