Kot w butach. Komedyjka w 1-ym akcie

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
>>> Dane tekstu >>>
Autor Elwira Korotyńska
Tytuł Kot w butach
Podtytuł Komedyjka w 1-ym akcie
Pochodzenie Bibljoteczka dla dzieci
Wydawca Wydawnictwo Księgarni F. Korna
Data wydania ok. 1925
Druk „RECORD“
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Okładka lub karta tytułowa
Indeks stron
BIBLJOTECZKA DLA DZIECI


E. KOROTYŃSKA

KOT w BUTACH
KOMEDYJKA w 1-ym AKCIE
Z rysunkami.
Księgarnia F. Korna logo.jpg
WYDAWNICTWO KSIĘGARNI F. KORNA
W WARSZAWIE ••• MARSZAŁKOWSKA 65.


Drukarnia „REKORD” Warszawa






  KOT w BUTACH  
KOMEDYJKA w 1-ym AKCIE.
OSOBY:

KSIĄŻE GOŁOPIĘCKI
KOT w BUTACH
KRÓL
KRÓLEWNA
DWORZANIE
MATKA GOŁOPIĘCKIEGO

i OJCIEC.

SCENA I.
(Ojciec, Matka, Jędrek.)

Matka. Bój się Boga, Jędruś! Zabierz się do roboty!
Jędrek. Kiedy mi się nie chce!
Ojciec. Chcesz na starość żebrać?!
Jędrek. Nie będę żebrał! Mam swego Mruczka!
Matka. I cóż ci da ten kot? Sam jeszcze potrzebuje pomocy!...
Jędrek. O, to mądry kot! On mi nie pozwoli głodować!
Ojciec. Ej, Jędrek! Jędrek, opamiętaj się chłopcze! Patrz, Wojtuś dawno w polu pracuje, a młodszy o parę lat od ciebie!..
Jędrek. Pracuje, bo głupi! Ktoby mi tam kazał tak ciężko pracować!.. Mruczyś! kci! kci! kci! Wybiegł z chałupy! Ja za nim! (wraca) Mamo, a daj mi kawałek chleba z serem na drogę!
Matka. (wyjmuje z szafy) A masz już, masz!

(Jędrek wybiega)
Ojciec. (ze smutkiem) Co będzie z tego chłopca? Jeszcze mu tak dogadzasz!

Matka. Cóż mam robić? Nie dam, to gotów ukraść!
Ojciec. (smutnie) Masz rację... Wiesz co, jakoś się dziś źle czuję...
Matka. (niespokojnie) Co ci, mężu? Połóż się trochę!
Ojciec. A kto Wojtusiowi pomoże?
Matka. Pogoda ładna, jutro deszczu napewno nie będzie, zwieziesz..
Ojciec. A no, dobrze! Położę się.. Naparz mi herbaty...
Matka. W tej chwili! (idzie do komina Ojciec kładzie się do łóżka) Boże mój! żeby tylko nie co bardzo złego!
Ojciec. Wody! wody! Niedobrze mi!
Matka. (biegnie z wodą) Masz, pij, pij! może ci to ulży!





SCENA 2.
(Matka, Jędruś i Wojtuś, potem Kot.)

Matka. Jędrusiu, nie odchodź! Dokądże pójdziesz? Czem się będziesz żywił? Pracować przecie nie umiesz!
Wojtuś. Zostań, braciszku! Co moje to będzie i twoje!
Jędruś. Ojciec zapisał mi w testamencie kota — pójdę więc z kotem w świat! To mój najlepszy przyjaciel!
Matka. Jędrek! Jak możesz tak mówić? A ja?
Jędruś. Dobrą zawsze byłaś dla mnie, ale muszę cię opuścić! Wola ojca święta! Kci! kci! Gdzie jesteś Mruczysławie?..
Kot w butach. Jestem, Jędrusiu!
Jędruś. Nie napróżno ci takie śliczne sprawiłem buty! Musisz ze mną wędrować!
Kot w butach. Miau! Miau! To już wychodźmy!
Jędruś. Do widzenia ci matko i bracie!
Matka i Wojtuś. Zostań, Jędruś! Zostań!
Jędruś. Nie zostanę! Wolę ojca szanuję!

(Wychodzi, za nim Kot w butach)

Matka. Poszedł!
Wojtuś. Na tułaczkę!
Matka. Jakby nie miał domu rodzicielskiego!
Wojtuś. Syn gospodarza! To wstyd!
Matka. Cóż jesteśmy winni? Prosiliśmy...
Wojtuś. O, tak! On zawsze był taki dziwny!

(Siadają smutni przy stole, słychać śpiew Jędrusia zdaleka)

Idzie żołnierz, borem, lasem,
Przymierając głodu czasem!
Tra-la-la, Tra-la-la-la-la!

Matka. Wesoło mu! Widać takie przeznaczenie!
Wojtuś. Jak pobieduje, to może przyjdzie do nas z powrotem!
Matka. Daj to Boże, żeby przyszedł!





SCENA 3.
(Jędrek, Kot w butach)

Jędrek. O, jak mi się jeść chce! Nie upolowałeś dziś czego?
Kot w butach. Jedną polną myszeczkę!
Jędrek. To dla ciebie a co dla mnie?..
Kot. Mam na oku kurczątko...
Jędrek. Wolałbym, żebyś miał nie na oku ale w pazurach!
Kot. Zaraz przyniosę! (wybiega)
Jędrek. Co jabym zrobił bez tego poczciwego kota? Robić mi się nie chce, pieniędzy nie mam, zmarłbym z głodu!

(wbiega Kot)

Kot. Przyniosłem memu panu zwierzynę...

(podaje mu kurczę)

Jędrek. Ale surowego jeść nie będę!
Kot. Zaraz ogień rozpalę!
Jędrek. Ale wpierw oskub!
Kot. W tej chwili!
Jędrek. Chce mi się spać! Jak upieczesz kurczę, obudzisz mnie! (kładzie się)
Kot. Dobrze! (zabiera się do skubania)
Jędrek. A pamiętaj, żebyś sam nie zjadł!
Kot. Panie! Czy ci to kiedy zrobiłem?
Jędrek. No, nie! Ale możesz to teraz zrobić.
Kot. Nigdy!
Jędrek. Wierzę ci, wierzę, żeś prawdziwy przyjaciel, ale co my dalej będziemy robili?
Kot. Mój spryt nie zawiedzie. Może jeszcze wyjdziemy na panów!
Jędrek. Sprawiłbym ci złote buty!
Kot. Byłyby za ciężkie! Lepiej sześć par skórzanych!
Jędrek. Pocóż ci aż tyle?
Kot. Miałbym na zapas!
Jędrek. Cicho! Będę spał!
Kot. Dobrze, już ani miauknę!

(Jędrek śpi, kot piecze kurczę)

Kot. Panie! panie!
Jędrek. Poco mnie budzisz!
Kot. Kurczę gotowe!
Jędrek. Nie może być! Pewnie surowe!
Kot. Rumiane, jak jabłuszko!
Jędrek. Dawaj tu!
Kot. Do łóżka?
Jędrek. A tak!
Kot. A proszę o kosteczki!





SCENA 4.
(Kot w butach, Jędrek, Książe.)

Jędrek. Czy nic już nie pozostało z jedzenia?
Kot. (żałośnie) Nic a nic!
Jędrek. I cóż będzie?
Kot. Wyjdę na drogę, może co złapię lub użebrzę...
Jędrek. Niechżeż ci się uda! Do widzenia!
Kot. Do widzenia!

(Kot w butach na drodze)
Kot. Rozglądnąć się trzeba, a nuż co w moje pazury wpadnie! (rozgląda się wokoło) Ktoś jedzie! Trzeba stanąć na drodze i czekać... Zeszedł z konia i idzie wprost do mnie... Ciekawym, co mi powie?

Książe. ( z siwą brodą, ubrany jak rycerz) Hej, ty w butach!
Kot. (staje przed nim) Jestem na rozkazy!
Książe. Słuchaj! czyjto ten pałac tam w dali?
Kot. To mego pana!
Książe. Jakżeż się nazywa?
Kot. Książe Jan Gołopięcki.
Książe. Nie słyszałem o takim księciu... Chcę go poznać...
Kot. Ale nie dzisiaj, — mój pan wyjechał na dwa dni z domu.
Książe. A więc za dwa dni tutaj będę!
Kot. Mój pan będzie szczęśliwy!
Książe. Mam córkę, chciałbym ją wydać za szlachetnego rycerza, może właśnie twój pan jej się spodoba...
Kot. O! spodoba się z pewnością!
Książe. Wierny z ciebie sługa, ale czemuś taki chudy?
Kot. Mam katar kiszek, mogę jeść tylko delikatne potrawy, a te nie tuczą.
Książe. A pasztet ze zwierzyny, czyby ci nie zaszkodził?
Kot. Mam to zalecone!
Książe. Cieszę się, że ci mogę dogodzić. Oto masz! (podaje ma ogromny pasztet)
Kot. Dziękuję księciu panu!
Książe. No, to do widzenia! (odchodzi)
Kot. A to mi się udało! (zaczyna biedz co sił do domu, wpada do pokoju) Mam! mam pyszne jedzenie! Oto! (podaje pasztet)
Jędrek. A to skąd?

Kot. Jakiś książe dał mi go za to, żem objaśnił, czyj to pałac wspaniały wznosi się na tej górze... Odpowiedziałem mu na zapytanie, że należy do mego pana: księcia Jana Gołopięckiego. Ma być za dwa dni u nas z wizytą, zapewne i córka przyjedzie!..
(Wychodzi, potem wpada z hałasem)

Kot. Biegnij panie czemprędzej! Rycerz tonie! Uratuj go, każ mu dać w nagrodę jego ubranie. Ubierzesz się na jutro.
Jędrek. (leniwie wychodzi) A no, niechtam!

(Wychodzą.)




SCENA 5.
(Jędrek, Kot w butach, Książe, Księżniczka.)

Jędrek. (ustrojony w ubiór rycerza patrzy czy nie idzie książe) A może zapomniał?
Kot. O, napewno nie! Ale nie pytasz mnie panie, skąd ten pałac wspaniały, w którym przyjmiesz księcia? To pałac czarownika, który chcąc mnie przekonać, że wszystko potrafi, na moją próbę zamienił się w myszkę... Rzuciłem się na nią i pożarłem... Niema już czarownika — pałac naszą własnością!
Jędrek. A to mam mądrego kota! Jakto dobrze, żeśmy nie pozostali w domu! Prawda kocie?
Kot. O, prawda! prawda!
Jędrek. Patrz! któś jedzie! Pewnie książe!
Kot. I córka obok niego! Ach jaka piękna!
Jędrek. To ty się znasz i na tem?
Kot. Ojojoj! dlaczego nie!..
Jędrek. Wchodzi do bramy... Trzeba wyjść na spotkanie...
Kot. O, i ja polecę!..
Książe i Księżniczka. (u wrót) Czy to pałac księcia Jana?
Jędrek. Tak, ja nim jestem... (na stronie) O! jaka piękna! Witam księcia...
Książe. O, jak tu miło! jak pięknie!
Księżniczka. Chciałabym tu być całe życie!
Jędrek. A jabym pragnął mieć tu przez całe życie tak piękną księżniczkę!
Książe. To i bierz ją, książe!
Jędrek. (klęka) Cudna księżniczko, czy chcesz być moją żoną?
Księżniczka. Bardzo mi się, książe, podobasz!
Kot. Wiwat! Niech żyje młoda para!

KONIEC.
Pan Obrażalski p18.jpg


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Elwira Korotyńska.