Jałmużna (Petőfi, tłum. Miron, 1882)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Sándor Petőfi
Tytuł Jałmużna
Pochodzenie Antologia poetów obcych
Data wydania 1882
Wydawnictwo H. Altenberg
Drukarz F. A. Brockhaus
Miejsce wyd. Lwów
Tłumacz Aleksander Michaux
Źródło Skany na Commons
Inne Cała antologia
Pobierz jako: Pobierz Cała antologia jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cała antologia jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cała antologia jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
JAŁMUŻNA.
(Z PETÖFIEGO.)

Przy wyjściu z teatru stał starzec, i łzawo
Poglądał na tłumy, co z śmiechem i wrzawą
Po schodach z marmuru schodziły.

Poglądał i wolał: — „O! panie i pany!
Grosz dajcie, grosz jeden, bom głodem znękany
I nie mam do pracy już siły.


Lecz pany i panie spiesząc się bogate,
Na wista z lansierem, z palkami herbatę,
Mijały ozięble biednego;

Mijały nie wsparłszy... On jednak westchnienia
Słał w niebo gwiazdziste za serca z kamienia,
Słał z prośbą za wodza swojego.

Tłum przeszedł. — Za tłumem, pod ramię z kobietą
Prześliczną, szedł panicz, szedł w oku z lornetą,
Wesoły, śmiejący, urodny.

Więc starzec do niego: — „O! panie wspaniały!
Daj na chleb, zawołał, daj datek mi mały,
Bom biedny, bom chory, bom głodny...

Pan spojrzał, przystanął przed starcem przy ścianie,
I krzyknął: — „A czemu, gdy prosisz, łachmanie,
To czapki nie zdejmiesz przed nami?!“

I w głowę uderzył tak silnie starego,
Że czapka zleciała, że opadł płaszcz z niego
I lica zalały się łzami.

I wtedy zobaczył młodzieniec wspaniały,
Że biedny rąk nie miał... Zobaczył też mały
Krzyż zasług, na piersi przypięty...


„Więc do nóg mu upadł i jęknął złzawiony!
— „O przebacz, o daruj! jam podły, szalony,
Mnie szatan opętał przeklęty!“

Miron.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Sándor Petőfi i tłumacza: Aleksander Michaux.