Strona:PL Antologia poetów obcych.djvu/255

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


„Więc do nóg mu upadł i jęknął złzawiony!
— „O przebacz, o daruj! jam podły, szalony,
Mnie szatan opętał przeklęty!“

Miron.




JAK SIĘ MADYAR BAWI?
(Z PETÖFIEGO.)

Bóg jest oddawna na Madyara w gniewie,
Przyszłość mu zakrył chwilami czarnemi,
Czy szczęście będzie kiedy w jego ziemi?
Śmiać się, czy płakać winien? Madyar nie wie.

Lecz jeśli innych Bóg skąpi mu darów,
Dał mu czem zabić ponurą tęknicę:
Gdzież lepsze wino i gdzie są dziewice
Więcej urocze niż w ziemi Madyarów?

Pójdź dziewczę! ramię me niech cię uściśnie,
Niech nasze serca i usta się spoją,
Niechaj twój uścisk, smutki co się roją,
W czarnych głębinach mej duszy rozpryśnie.