Inter arma (Orkan, 1968)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Władysław Orkan
Tytuł Inter arma
Pochodzenie Poezje Zebrane tom II
Redaktor Stanisław Pigoń
Data wydania 1968
Wydawnictwo Wydawnictwo Literackie
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Indeks stron
INTER ARMA

Zamilkły Muzy. Armat huk
Napełnił przestwór cały,
W zdumieniu patrzy Łucznik-bóg
Na żywioł rozszalały.

Jakiż to srogi, krwawy szał        5
Ogarnął ludzkie plemię?
Jakiż to demon z mroków wstał
I cieniem padł na ziemię?

Zaszło pomroką świata pół,
Sćmiły się słońc powały        10
W jakiś bezdenny, czarny dół
Wzrok spada osłupiały.

Kronosie! wstrzymaj chwiejny krok!
Laskę godzin zastanów!
Na ziemię zstąpił straszny Rok,        15
Wtórna walka Tytanów.

Lecz nigdy onych srogi gniew
Nie wzmógł się w takie grzmoty,

Ni takim morzem wbiegła krew
Między wrogie namioty.        20

Nigdy najsroższych bojów bieg
Nie zmorzył tyle życia,
Ni rzucał wodom Styksu brzeg
Tak żałosne odbicia.

Tam oto z cieniów krwawych las,        25
Armia mnoga wyrosła — —
Patrząc na ony bezlik mas,
Charon upuścił wiosła.

Na ziemię zstąpił krwawy Mrok,
Stał jeno niebu świeci —        30
I nic nie dojrzy boski wzrok
Krom srogiej walk zamieci.

Obozem stanął ludzki ród
Wszech — przeciw sobie – zbrojny,
Powietrze, lądy, dale wód        35
Pełne rozgrzmotu wojny.

Wichr nienawiści rozmiótł skry
Od wschodu do zachodu
Powietrze huczy, ziemia drży
Od mnogich wojsk przechodu.        40

Olbrzyma stalne wgnioty stóp,
Wszystko kruszące na nic
I przechodzący ognia słup
Od granic ziem do granic.


Zażegł się spadły wokół skłon        45
Łunami czerwonemi —
Jęczy pogłosem niebios dzwon
Nad krwawym szałem ziemi.

Świadomych grozy ludzkich spraw
Strach ziemski zjąłby bogi,        50
Gdyby ich oczom stanął jaw
Tej przeolbrzymiej zmogi.

Ares, on chciwy mordu bóg,
Śledzący ninie boje,
W lęku cofnąłby się za próg        55
I precz odrzucił zbroję.

Zaiste, nie powstało w snach
Krwią najszaleńszej myśli,
Co się przed jawą naszą w skrach,
W ognistych znakach kréśli.        60

Nieogarnięty wojny świat —
Cóż dawne epopeje!
Chyba mogiły w biegu lat
Zwierzą te straszne dzieje.

Niezgruntowana, krwawa toń        65
Strach rzucające masy —
Piekłu odjęta wydziw-broń —
Cóż sławne Trojan czasy!

Już nie pierś tu rozbija szyk,
Już tu nie ramię męża —        70

Z oddali śmierci wpada syk,
Niewidny wróg zwycięża.

Nie trójwiosłowców wdzięczny chaszcz
Pruje odmęt głęboki,
Lecz ogniem śmierci grzmiące z paszcz        75
Stalne, potworne smoki.

W powietrzu krążą oczy zdrad,
Czarne ptaki Widzuny —
Na wojska spada ognia grad
I biją z dział pioruny.        80

Cóż dziś Hektora srogi miecz!
Cóż głośne Greków kłótnie!        5
............
Homer, widzący ninie rzecz,
Sławną strzaskałby lutnię.

In[n]sbru[c]k, w lutym 1915




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Władysław Orkan.