Do Deotymy (Odyniec, 1874)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Antoni Edward Odyniec
Tytuł Do Deotymy
Pochodzenie Poezye
Data wydania 1874
Druk Drukarnia Gazety Lekarskiej
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera) Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
DO DEOTYMY.

I.

(Po przeczytaniu piérwszych jéj improwizacyj,
ogłoszonych w gazetach Warszawskich).



Deotymo! wieszczko nasza!
Z tego, co nam wieść ogłasza,
Z tego, co w twéj pieśni czuję,
Wiém na pewno — nie zgaduję,
Że ty sama, w owéj świętéj,
Tajemniczéj, niepojętéj,
Uroczystéj chwili ducha:
Gdy jak arfa w mistrza ręku,
Mimo swojéj, z drżeniem słucha
Woli jego, i w słów dźwięku

Brzmi jak stróna: — że w téj dobie,
Czujesz sama, że nie w tobie,
Nie w twéj myśli gore owe
Światło twórcze, Memnonowe,
Co jak w piersiach głazu budzi
Głos budzący serca ludzi:
Jak z ust ssących wywieść zdoła
Słowo, które świat obwoła:
Tak z wyższego snać przejrzenia,
Zchodzi na cię z sfer swych górnych,
I dziewicze twe marzenia.
Jak mgły lekkie gór nadchmurnych,
Topi w wieszczych pieśni zdroje.
By szły krzewić na płaszczyzny,
Nie laur tylko na skroń twoję.
Lecz i palmę dla ojczyzny,
Na usłanie drogi Pana! —

Deotymo! na kolana!
Bo tak tylko człowiek może
Przyjąć godnie dary Boże,
I zrozumieć, jako niemi
Cel ich spełnić na téj ziemi.

Deotymo! gdy Pan wzrusza
Lud do czynów w Izraelu,
Tchnie głos z ust Elizeusza,
By przodkując zwał do celu. —
Gdy ma skarać — wprzód ogłasza,

Jękiem słów Jeremiasza,
Groźby swoje, nim je ziści. —
Lecz gdy wzruszon skruchą ludu,
Czeka tylko, aż oczyści
Resztę zmaz, by łaskę cudu
Zjawić nad nim; — wonczas budzi
Chór Anielskich głosów, które,
Tchną z Nadzieją w serca ludzi
Wiarę, Miłość i Pokorę,
Te trzy źródła oczyszczenia,
Te trzy zdroje namaszczenia,
Trzy rękojmie odrodzenia!

Deotymo! w tym to chórze
Stajesz, wieszczko powołana!
Na wzniesienie serc ku górze,
Na świadectwo mocy Pana:
Ducha duchów, co natchnieniem,
Stwórca, rządzi swém stworzeniem;
Na wstyd mędrków, cielców tłumu,
Bałwochwalców sił swych umu;
O! i oby na wzór, który
Twymby braciom wskazał tory,
Do Miłości, do Pokory!

Deotymo! dziś dar Boży
Blaskiem obu w tobie świeci.
Młody zapał miłość nieci,
Przed natchnieniem duch się korzy,

Świat twe pieśni, jak twe wdzięki,
Wita, jakby wschód jutrzenki,
Ukazuje, nie zaciemia.

Deotymo! lecz to ziemia! —
Przyjdą chwile, gdy pospołu
Burze z góry, mgły od dołu,
(Burze losu, mgły zawiści),
Grozić będą: — boć to droga,
W któréj każdy duch się czyści,
Powołany dojść do Boga.

Deotymo! wtedy pora,
Aby Miłość i Pokora,
Z darów Nieba, w serca próbie,
W twą zasługę przeszły w tobie,
I jak w ogniu piaski złote,
Z uczuć tylko — stwardły w cnotę.
By z niéj pieśni, jak promienie,
Niosły światło i natchnienie.

Deotymo! skarb’ więc z rana
Treść ich mocy! — Nie świat w ludzie,
Lecz w Ludzkości kochaj Pana!
Taka miłość dotrwa w trudzie,
Taka tylko nie omyli.

A gdy słyszysz, w natchnień chwili,
Jak oklaski ku twéj chwale
Wrą gdzieś w dole, jako fale:

Wzrok twój w Niebo niech się wzbija,
Zkąd Bóg patrzy w myśl człowieka,
I gdzie Święta Cecylija[1]
Na patronkę pieśni czeka.
1854.





Zobacz też


Przypisy

  1. Ś. Cecylia, Patronka Muzyki.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Antoni Edward Odyniec.