Człowiek o czterdziestu talarach/IX

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Wolter
Tytuł Człowiek o czterdziestu talarach
Pochodzenie Powiastki filozoficzne /
Tom drugi
Data wydania 1922
Wydawnictwo Krakowska Spółka Wydawnicza
Drukarz Drukarnia »Czasu« w Krakowie
Miejsce wyd. Kraków
Tłumacz Tadeusz Boy-Żeleński
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
IX. O podatkach na rzecz zagranicy.

Przed jakim miesiącem, człowiek o czterdziestu talarach przyszedł do mnie trzymając się za boki od śmiechu; śmiał się tak serdecznie, że i ja zacząłem się śmiać, nie wiedząc o co chodzi: tak człowiek skłonny jest do naśladowania! tak dalece rządzi nami instynkt! tak zaraźliwe są silne poruszenia duszy!

Ut ridentibus arrident, ita flentibus adflent[1]
Humani vultus[2].

Wyśmiawszy się do syta, opowiedział mi, że spotkał człowieka który się głosił protonotaryuszem Stolicy Apostolskiej: człowiek ten wysyłał dużą sumę pieniężną pewnemu Włochowi mieszkającemu o trzysta mil, w imieniu Francuza, któremu król dał małe lenno. Otóż, Francuz ten nie mógłby korzystać z dobrodziejstwa króla[3], o ileby nie oddał temu Włochowi pierwszego roku swego dochodu.
„To zupełna prawda, rzekłem; ale niema wtem nic tak zabawnego. Drobne prawa tego rodzaju kosztują Francyę około czterystu tysięcy rocznie; od półtrzecia wieku blisko, przez które trwa ten zwyczaj, wywieźliśmy do Włoch ośmdziesiąt milionów.
— Boże wszechmogący! wykrzyknął, ileż to razy po czterdzieści talarów! Czyż tedy ten Włoch podbił nas przed półtrzecia wiekiem, i nałożył na nas ten haracz? — Ba, rzekłem, nakładał nam niegdyś o wiele uciążliwsze. To drobiazg w porównaniu do tego, co ściągał przez długi czas z naszego biednego narodu i z innych biednych narodów w Europie“. Zaczem, opowiedziałem mu, w jaki sposób utrwaliły się te święte uzurpacye; zna nieco historyi, ma rozsądek, i zrozumiał łatwo, że byliśmy niewolnikami, którzy wloką jeszcze kawałek łańcucha. Długo przemawiał z siłą przeciw temu nadużyciu; ale z jakim szacunkiem dla samej religii! z jaką czcią dla biskupa! jak życzył im wiele razy po czterdzieści talarów, iżby je wydawali w swoich dyecezyach na dobre uczynki!
Pragnął także, aby wszyscy proboszcze wiejscy mieli dostateczną ilość czterdziestu talarów aby mogli żyć przystojnie. „Smutnem jest, mówił, aby proboszcz zmuszony był prawować się o trzy snopki zboża ze swoją owieczką, i aby jego prowincya nie opłacała go hojnie. Wstyd jest, aby jegomość był zawsze w procesie z dziedzicem wioski. Te wieczne spory o urojone prawa, o dziesięciny, niweczą szacunek jaki się im należy. Nieszczęśliwy rolnik, który już zapłacił poborcom swoją dziesięcinę, i dwa su od gruntu, i pogłówne i podymne, i wykup od kwaterunku skoro już dał kwaterę w naturze, etc., etc.; ten nieszczęśnik, powiadam, któremu jeszcze proboszcz wydziera dziesiątą część zbioru, nie patrzy nań jako na swego pasterza, ale jako na swego łupieżcę, który zeń zdziera tę resztkę skóry jaka mu pozostaje. Czuje dobrze, że ten, kto mu zabiera co dziesiąty snopek wedle prawa bożego, popełnia djabelskie okrucieństwo nie biorąc w rachubę tego co go kosztowało wyhodowanie tego snopka. Co zostaje dla niego i dla rodziny? Płacz, głód, zniechęcenie, rozpacz; umiera z wycieńczenia i nędzy. Gdyby proboszcz płatny był przez prowincyę, byłby pociechą swoich parafian, miast by go mieli uważać za wroga“.
Zacny człowiek rozczulił się mówiąc te słowa; kochał ojczyznę, dobro publiczne było jego ciągłą myślą. Wykrzykiwał czasami: „Ach, Francya! coby to był za naród, gdyby się chciało!“
Poszliśmy zobaczyć jego syna, któremu matka, schludna i czysto umyta, podawała bujną i białą pierś. Dziecko było bardzo ładne. „Ach, westchnął ojciec, jesteś oto, i masz jedynie prawo do dwudziestu trzech lat i czterdziestu talarów!“


Przypisy

  1. Jezuita Sanadon umieścił adsunt zamiast adflent. Pewien miłośnik Horacego twierdzi, że za to wypędzono jezuitów (Przyp. Woltera.)
  2. „Oblicza ludzkie śmieją się na widok śmiechu, a płaczą na widok płaczu“. (Hor. Ars poet. 101–2.)
  3. Chodzi tu o podatek zw. Annaty, zniesiony dopiero przez Rewolucję francuską.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Franciszek Maria Arouet i tłumacza: Tadeusz Boy-Żeleński.