Zagłoba swatem/Scena XI

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Henryk Sienkiewicz
Tytuł Zagłoba swatem
Podtytuł Komedja w jednym akcie
Pochodzenie Pisma zapomniane i niewydane
Data wydania 1922
Wydawnictwo Wydawnictwo Zakładu Nar. Imienia Ossolińskich
Drukarz Drukarnia Zakładu Narodowego Im. Ossolińskich
Miejsce wyd. Lwów, Warszawa, Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron



SCENA XI.
Tłum Tatarów wpada wśród ognia, strzałów, trąb i krzyków.

Allah! Allah!

(na ich czele przy pochodniach Łykaj-bej, czyli Zagłoba)


ZAGŁOBA

Allah! Bismillah! Ciemno tu! Żagwi! Domu ni zabudowań nie palić! Chcę mieć dach nad głową, dla mnie i dla was. Ludzi powiązać, a jutro tak...

(przeciąga palcem po gardle)

Aha, są i niewiasty!

(siada na sofie po turecku)

Doskonale! Ale z niemi później. Podobno pan tego domu jest bogaczem. Ślicznie! Jeśli dobrowolnie odda wszystkie bogactwa, zwyczajną śmiercią umrze, każę go zastrzelić z łuków — jeśli nie, to skórę z niego żywcem zedrzeć, a potem chr-krr, na pal...

OLIWJUSZ
(jęcząc płaczliwie)

Chanie miłosierny!

ŁYKAJ-BEJ

Co? nie wiesz, że chan jest stryjecznym bratem księżyca, a ja tylko bejem? Huku, puku, szyku, bzdyku, szurum, burum! Pobluźnił! Na pal z nim! Allah, Bismillah! Pokażcie tu kobiety!

(Tatarzy przyprowadzają ciotki i Zosię).


ŁYKAJ-BEJ
(głaszcząc piersi)

Hm-mniam... niam... niam! Ta będzie dla mnie!

(do uszka jej)

Nic się nie bój!


ZOSIA

Co to? dla Boga!

ŁYKAJ-BEJ

Tsst! A te dwie dla chana, dla chana! Pójdziecie do haremu, turkaweczki — i zaznacie rozkoszy, jakich tylko huryski w raju doznają.

WERONIKA
(płaczliwie)

Siostro, słyszysz?

MARCJANNA

Dziej się wola Boża!

(usuwają się)
(słychać hałas, wchodzi Tatar).


TATAR

Efendi, nasi ludzie schwycili na plebanji księdza wraz z piętnastu żołnierzami i rycerzem.

ŁYKAJ-BEJ

Sprowadzić go tutaj!

TATAR

A z ludźmi i księdzem co zrobić?

ŁYKAJ-BEJ

Księdza zamknąć w kaplicy, a ludzi w łyka!

TATAR

Stanie się według twego rozkazu, wielki beju!

(wychodzi).




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Henryk Sienkiewicz.