Z księgi cudów Franciszka Kostrzewskiego

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
>>> Dane tekstu >>>
Autor Klemens Junosza
Tytuł Z księgi cudów Franciszka Kostrzewskiego
Pochodzenie „Kolce“, 1882, nr 12
Redaktor Aleksander Pajewski
Wydawca Aleksander Pajewski
Data wydania 1882
Druk Aleksander Pajewski
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Uwagi Wiersz wydrukowany 18.03.1882 r., na 35. rocznicę pracy zawodowej Franciszka Kostrzewskiego.
Indeks stron


Z KSIĘGI CUDÓW
Franciszka Kostrzewskiego.

W pochylonym, starym dworku,
Szlachcic dusił ruble w worku,
A miał ich też moc!!
Jak stróż przy swym skarbie służył,
Nigdy oka nie zamrużył...
Liczył całą noc...

Był to znany stary sknera,
Wielki lichwiarz et caetera,
Znał go cały świat!..
A choć widział, że kto kona,
Nie pożyczył rubeljona
Ten Harpagon — dziad...

Często w noc, gdy księżyc wstanie,
On udawał psów szczekanie
Złoczyńcom na strach...
Miał zasuwy i okowy
I potężny drąg stalowy
W domu swego drzwiach!

Że był takim całe życie,
Odpłacano mu sowicie,
Wszędzie robiąc wstyd;
I mówiono głośno o tem,
Że się trzęsie dziad nad złotem
Niby w tańcu żyd...

Raz Kostrzewski przypadkowo
Wyrysował z łysą głową
Pyszny sknery typ,
Sknera znalazł papier stary
I przestraszył się poczwary,
Klął, aż z gniewu schrypł.

— A niechże cię licho! rzecze,
Com zawinił ci, człowiecze,
Żeś mnie wsadził tam?
Teraz każdy tu w powiecie
Będzie wołał: patrzcie przecie,
To sknera ten sam!!

Długo, długo, chodził stary
Bledszy od śmiertelnej mary,
Skrobał łysy łeb...
Wreszcie rzucił okiem wkoło,
I stuknąwszy palcem w czoło,
Krzyknął — a tom kiep!!...

Wszak mam sposób niezawodny,
By opinji wrażeń głodnej
Zamknąć usta wnet!!!
I nim jeszcze weszło słońce,
Do sąsiadów liczne gońce
Porozsyłał het!..

Zrobiło się larum wszędzie..
Każdy pytał, co to będzie?
Jakiż się stał cud?...
A nasz sknera, jakby inny,
Stał uprzejmy i gościnny
W progu swoich wrót.

— Człowiek, mówił, sam tu siedzi —
Chodźcież, bracia i sąsiedzi,
Zabawimy się...

Nie mijajcie mnie starego,
Wszakżem nic nie zrobił złego,
Nie mijajcie mnie!!

Wiecie o tem cni łaskawcy?
Jest tu wdowa po dzierżawcy,
Którą gnębi los;
Chciał bym coś uczynić dla niej,
Więc doradźcie mi kochani,
Ja otworzę trzos...

Patrzy szlachta, jak pijana,
Co u licha? zkąd ta zmiana?
Co mówi ten dziad?
A gospodarz w gości kole,
Kładzie przed nimi na stole,
„Tygodnika“ szmat...

Kładzie i mówi w głos szczery:
— Patrzcie na ten portret sknery,
Co chciwością drga,
Przyjrzyjcie się onej karcie,
I powiedzcie tak otwarcie:
Czy to jestem ja?

— Cóż to znów za koncept nowy!
Żartuj sobie waszmość zdrowy,
Tamto kutwa dziad,
A my wszyscy świadczym o tem,
Żeś się dzisiaj twojem złotem
Z biedną dzielił rad!...

Klemens Junosza.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Klemens Szaniawski.