Wyznania (Augustyn z Hippony, 1847)/Księga Dziesiąta/Rozdział XXXI

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Augustyn z Hippony
Tytuł Wyznania
Część Księga Dziesiąta
Rozdział Rozdział XXXI
Wydawca Piotr Franciszek Pękalski
Data wydania 1847
Druk Drukarnia Uniwersytecka
Miejsce wyd. Kraków
Tłumacz Piotr Franciszek Pękalski
Tytuł orygin. Confessiones
Źródło Skany na Commons
Inne Cała Księga Dziesiąta
Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron

ROZDZIAŁ XXXI.
O roskoszy w potrawach, którch jako lekarstwa zażywać powinniśmy.

Inne złe przeciw mnie dzień podnieca, i bogdajby ono samo tylko dla niego wystarczyć mogło! „Zasilamy codziennie jedzeniem i piciem osłabione siły ciała naszego pierwéj nim ty pokarmów i żołądka nie zniszczysz[1]“ nim dziwném napełnieniem nasycisz mój niedostatek, i to, ciało „skazitelne przyobleczesz wieczną nieskazitelnością[2].“ Teraz zaś przyjemna mi jest ta potrzeba, ale nieustannie walczę przeciw téj przyjemności, abym od niéj nie został ujęty, i prowadzę z nią codzienną wojnę postem i życia ostrością, podając w niewolę ciało moje; lecz niebawnie roskosz odpędza boleści potrzeby: bo głód i pragnienie są niejako boleści, które jak febra rozpalają i zabijają, jeżeliby się im lekarstwem pokarmów i napoju nie zapobiegło. Ale że środki życia przygotowała nam hojna dobroć twoja, która dla zaspokojenia potrzeb słabości naszéj urządziła ziemię, wodę i niebo, zaczém potrzeby i uciski nasze na roskosze przemieniamy. Tyś mnie tego nauczył, bym używał pokarmów jako lekarstwa. Ale kiedy z ucisku łaknienia przechodzę do stanu sytością zaspokojonego, w tym przechodzie pożądliwość sidła na mnie zastawia. Ten bowiem przechód jest roskoszą, i nie ma innéj drogi do przejścia, jedynie ta którą przechodzić zmusza mię potrzeba. Samo tylko utrzymanie życia i zdrowia jest jedynym powodem jedzenia i picia, ale do niego przyłącza się w towarzystwie jakby służalec, niebespieczna przyjemność, i bardzo często wyprzedzić mnie usiłuje, oraz natrętnie domaga się tego dla siebie, na cobym jedynie dla koniecznéj potrzeby zdrowia zezwolił. Nie wystarcza więc jedna i ta sama miara dla obudwóch, ponieważ co jest dosyć dla potrzeby, to dla przyjemności nie wiele. I trudno przychodzi poznać niekiedy: czyli potrzeba jeszcze wymaga posiłku dla ciała, albo téż omylna żądza chce, aby roskoszy dogodzić. Do téj niepewności uśmiecha się nieszczęśliwa dusza ucieszona, że skoro niewiadoma jest konieczna ilość dla zasiłku ciała, znajdzie w niéj obronną wymówkę pod pozorem zdrowia, osłonienia nieprawego swéj roskoszy dogadzania.
Każdego dnia sprzeciwiam się usilnie tym pokusom, wzywając twéj zbawiennéj prawicy ku méj pomocy, i w téj niepewności do ciebie się uciekam; bo widzę, że moje w téj mierze zachowanie się nie jest jeszcze stałe. Ale słyszę głos rozkazującego Boga mojego: „miéjcie się na baczeniu, aby kiedy nie były obciążone serca wasze obżarstwem i opilstwem[3].“ Opilstwo wprawdzie dalekiém jest ode mnie, a nieskończone miłosierdzie twoje nie dozwoli mu zbliżyć się ku mnie. Lecz obżarstwo trafia się niekiedy słudze twojemu; ale ty litościwie oddalisz je ode mnie. „Nikt bowiem nie może być powściągliwy, ażby Bóg dał[4].“ Wiele darów nam proszącym ciebie udzielasz; a cokolwiek dobrego jeszcze przed modlitwą odebraliśmy, tyś nas tém obdarzył; i abyśmy uznali odebrane twoje dobrodziejstwa, i to jeszcze od ciebie mamy. Nigdym nie był skłonny do pijaństwa; lecz znałem pijaków, którzy przy twéj pomocy wstrzemięźliwymi zostali. Ty przeto czynisz, że jedni nie będą tém, czém nigdy nie byli; drudzy zaś aby nie zawsze byli tém, czém piérwéj byli, aby niemniéj piérwsi jak drudzy wiedzieli, przez kogo się to stało, i komu za tę łaskę dziękować mają. Słyszałem prócz tego inny głos: „Nie chodź za pożądliwościami twojemi a odwracaj się od swéj woli[5].“ Łaska twoja inne jeszcze podyktowała mi słowa, które bardzo polubiłem: „Bo choćbyśmy jedli, nic nam nie przybywa: a choćbyśmy nie jedli nic nam nie ubywa[6].“ Przez to rozumieć się ma: że ani piérwsze uczyni mnie bogatym, ani drugie biednym. Ale i te słowa zachowałem w méj pamięci: „Wszędy i we wszystkiém jestem wyćwiczony, umiem i nasyconym być i łaknąć, i obfitować i niedostatek cierpieć; wszystko mogę, w tym który mnie umacnia[7].“ Oto mówi żołniérz z niebieskich obozów; jestże to język śmiertelnego prochu, jakim my jesteśmy? Ale pomnij o Panie: „że prochem jesteśmy[8],“ żeś człowieka z prochu udziałał; „zginął i znowu znaleziony jest[9].“ Ale ani twój Posłannik nie miał z siebie samego téj siły duszy, bo i on równie jak my był garstką prochu, którego słowa z twego natchnienia mówione, roznieciły w mojém sercu miłość ku niemu: „Wszystko mogę w tym, mówi on, który mnie umacnia[10].“ Umocnij mnie o Boże, abym zdołał pełnić przykazania twoje! daj co nakazujesz, a rozkaż czego chcesz. Wyznaje on, „że to wziął, a że się chlubi, w Panu się chlubi[11].“ Słyszałem innego, który udawał się do ciebie z prośbą aby odebrał, mówiąc: „oddal ode mnie pożądliwość brzucha[12].“ Czyliż to nie są jasne dowody o święty Boże! że nam wszystko dajesz, a nawet i posłuszeństwo pełnienia twoich rozkazów.
Nauczyłeś mnie i tego o dobry ojcze: „że wszystko czyste czystym[13], ale źle jest człowiekowi, który jé z obrażeniem[14], że wszelkie Boże stworzenie dobre jest, a nic nie ma być odrzucone, co z dziękowaniem przyjmowane bywa[15]; i że pokarm nas nie zaleca Bogu[16]; niechaj nas nikt nie sądzi w pokarmie i w piciu[17], że ten który jé, niech lekce nie waży tego który nie jé, a który nie jé niechaj tego nie posądza który jé[18].“ Dzięki tobie mój Mistrzu za wszystkie nauki, którém od ciebie odebrał; chwała tobie Bogu mojemu, żeś do uszu moich zakołatał, abyś w sercu mojém prawdę twoję rozjaśnił. Oswobodź mnie od wszelkiéj pokusy.
Nie boję się nieczystości potrawy, ale nieczystości żądzy się obawiam. Wiem o tém, że Noemu pozwolono używać „za pokarm wszelkiego gatunku mięsa[19]; że Eliasz zasilał się mięsnym pokarmem[20]; że Jan nie skaził swéj podziwiającéj wstrzemięźliwości, którą szczególniéj był obdarzony, używaniem szarańczy[21]; ale i to mi wiadome, że chciwość soczewicy oszukała Ezaua[22]; że się Dawid sam oskarżał i naganiał swoje pragnienie trochy wody[23]; nasz Król i Zbawca nie mięsem, ale chlebem był kuszony[24]. Tak niemniéj ów lud na puszczy Arabii, nie dla tego na naganę zasłużył, że mięsa żądał, ale że ta żądza pokarmu skłaniała go do szemrania przeciw Panu[25].“
Temi pokusami zewsząd otoczony, codziennie się pasuję z pożądliwością jedzenia i picia. Bo to nie jest rzecz łatwa, którąbym od razu odciąć i na zawsze już od siebie tak odłączyć zdołał, jakem się wyzuł z żądzy niewiasty. Ale w czasie używania pokarmów wędzidło w ustach krótko trzymać należy, i tylko z umiarkowaniem rozwalniać je, albo ścieśniać według potrzeby wypada. I któż jest o Panie, iżby niekiedy nie wzniósł się wstrzemięźliwością nad zakres saméj nawet potrzeby? ktokolwiek jest taki, wielkim jest; niech wysławia Imie twoje za tę doskonałość. Ja atoli nie jestem takim, bo jestem grzésznym człowiekiem. Lecz i ja wysławiam Imie twoje, i wierzę temu, że ten który świat zwyciężył „stawia się przed tobą za grzéchy moje,“ że mię policzył pomiędzy słabe członki ciała swojego; „bo i niedoskonałość moję widziały oczy twoje, i w księgach twoich wszystkie będą napisane[26].“




Przypisy

  1. I. Kor. 6, 13.
  2. 15, 53.
  3. Łuk. 21, 34.
  4. Mądr. 8, 21.
  5. Ekkles. 18, 30.
  6. I. Kor. 8, 8.
  7. Filipen. 4, 12-13.
  8. Ks. Rodz. 3, 19.
  9. Łuk. 15, 32.
  10. Filip.4, 13.
  11. I.Kor. 1, 31.
  12. Ekkl. 23, 6.
  13. Tyt. 1, 15.
  14. Rzym. 14, 20.
  15. I. Tym. 4, 4.
  16. I. Kor. 8, 8.
  17. Kolos. 2, 16.
  18. Rzym. 14, 3.
  19. Ks. Rodz. 9, 3.
  20. III. Król. 17. 6.
  21. Mat. 3, 4.
  22. Ks. Rodz. 25, 34.
  23. II. Król. 23, 17.
  24. Mat. 4, 3.
  25. Num. 11, 10.
  26. Ps. 138, 16.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Augustyn z Hippony i tłumacza: Piotr Franciszek Pękalski.