Wizya (Ostrowska)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Bronisława Ostrowska
Tytuł Wizya
Pochodzenie Opale
Data wydania 1902
Wydawnictwo Jan Fiszer
Drukarz W. L. Anczyc i S-ka
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron

WIZYA
Pamięci Stanisława Brzozowskiego.

— I była mała polana wśród gór,
gdzie rosły dziwne kwiaty z blasków tkane:

wybłyskiwały nakształt błędnych ogników,
co nocami latają przez ciemnie,
i tłumiły, i gasiły się wzajemnie,
wyiskrzone, jak oczy zapaśników
w walce na śmierć i życie.

Były tam chore kwiaty cieplarniane,
jak żyrandole w balowych salach płonące,
i takie jak błyskawice
nawalnych chmur,
i takie jak gwiazdy spadające,
i takie jak łuna na pogodnym błękicie,
i takie jak gromnice
zapalone w zaduszny dzień na cmentarzu,
i takie jak warkocze, złowróżbnej komety,

takie jak źrenice namiętnej kobiety,
takie jak lampka na ołtarzu.

Były tam tęczowe tulipany,
i rezedy zielonej poświaty miesiąca,
i płomieniste ljany
bez końca,
by jakiś polip krwawy
wysysający blaski z kwiatowych kielichów:
i białe lilie mistyczne,
i palmy
wybujałe wysoko, ascetyczne,
niby klasztorne rozełkane psalmy
wybladłych mnichów.
Były tam jakieś pozłociste kłosy,
i trawy
pełzające jak żywe rude włosy...

a nad tem wszystkiem wisiały mgły
niby potworne wieko wszechmogiły
duszące mgły...
rozwłoczyły się po całej polanie,
i zwolna, nieubłaganie
ćmiły kwiatowe blaski, ćmiły, ćmiły...

i chociaż kwiaty miały światła łagodne jak łzy,
i płomieniste jak szały, —

żaden nie zdołał przebić mgły, co martwo cicha
a jak upiory złych nocy dusząca
zawisła nad polaną od skały do skały:

bo oto pośród kwiatów zabrakło kielicha
utkanego z promieni słońca.







Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Bronisława Ostrowska.