Tęcza i Rzeka

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Antoni Edward Odyniec
Tytuł Tęcza i Rzeka
Pochodzenie Poezye
Data wydania 1874
Druk Drukarnia Gazety Lekarskiej
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera) Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
TĘCZA I RZEKA.

(WIERSZ POŚWIĘCONY DEOTYMIE).



Z krynicy ukrytéj w cieniach,
Niewidny z brzegów swych węzi,
Jęcząc po ostrych kamieniach,
Szemrząc przez sploty gałęzi,
Ponik, zdrój, strumyk się sączył.
I na piaszczystéj równinie
Umilkł. — Czy zawód swój skończył?
Wsiąkł, zginął w piasku? czy zginie?
Sądzili różnie — on płynął.
Aż jako sztandar w dzień sądu,
Aniół burz kir swój rozwinął.
I gromem wstrząsnął głąb’ lądu.

Wstrząsł się i strumyk: — i z boków,
I ze dna jego, i z góry,
Wezbrane fale potoków,
Gęste łzy deszczu, i chmury,
Wzmogły go — lecz i zaćmiły.
A gdy jął rosnąć w nurt rzeki,

Cień ponadbrzeżnéj mogiły
Wzdłuż nad nim zaległ na wieki. —
I odtąd w wód swych przezroczu,
Sam jak przepaska żałoby,
Odbija tylko dla oczu,
Pochmurne niebo i groby.


∗             ∗

O! jakże różny los tęczy,
Co na tle burzy u końca,
Razem zwiastuje i wieńczy
Tryumf pogody i słońca!
I z wszystkich jego barw razem,
Snując tkań niebios przepaski,
Od razu błyszczy obrazem
Przymierza, cudu, i łaski.
I świeci ziemi, jak droga,
Którą duch na świat zszedł z Nieba,
By ludzi wołać do Boga,
I wskazać kędy iść trzeba!

O! i nad rzeki korytem
Pas jéj uroków rozwisnął,
I w świetle od niéj odbitém
Nurt barwą życia zabłysnął! —
I dwóch sił — ziemskiéj, natchnionéj,
W ich spójni figura żywa:
Tęcza — łuk z Nieba zwieszony;
Rzeka — to ziemska cięciwa.
Tęcza — to jakby widomy

Ark tryumfu, portyk Nieba;
Rzeka — to jego poziomy
Próg — który przecież przejść trzeba.
U kresów tylko je zbliża
Źródło i cel przeznaczenia:
Jak się myśl grobu i krzyża
Łączy z nadzieją zbawienia.


∗             ∗

A więc o! tęczo! o! rzeko!
Krzepcie się jedna przez drugą,
Jak bądź ty płynąć daleko,
Jak bądź ty świecić masz długo!

Lecz rzeko! choćbyś ty wzrosła
W potęgę Niemna czy Wisły;
Choćby nad tobą i wiosła
I białe żagle zabłysły;

Lecz tęczo! choćbyś ty w czarnéj
Pomroce, która świat ciemi,
Przeszła w blask zorzy polarnéj,
W blask aureoli swéj ziemi;

Biada i tęczy i rzece,
Gdyby w tryumfu godzinę,
Tęcza rzec śmiała: ja świecę!
Rzeka rzec śmiała: ja płynę!


Z jednych — choć z góry i z dołu,
Płynie rąk światło i woda.
Źródłu hołd nieście pospołu,
Ono wam wzajem sił doda.

I gdy się rzeka w swém morzu
Bez śladu zmiesza i zginie;
I gdy się w niebios przestworzu
Tęcza w mgłę kiedyś rozpłynie:

To wam u świata na wieki
Niech wspólną pamięć zaręczy:
Że kto się wpatrzył w głąb’ rzeki,
Ku Niebu wzniósł się po tęczy.

1855.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Antoni Edward Odyniec.