Strona:PL Mikołaja Kopernika Toruńczyka O obrotach ciał niebieskich ksiąg sześć.djvu/013

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


gnitudinibus apparentibus. Nam inter ipsos planetas et solem versantibus, planetas illos, quum propiores sint, majores apparere; sole vero inter planetas et terram interposito, quum remotiores sint, minores videri, quapropter illud centrum circum quod eorum motus conficiantur, in sole potius quam in terra contineri, non aliter atque sol sit, circum quem medium et Venus et Mars ferantur. Quae quum ita se habeant, Copernicus in medio mundi loco solem posuit, ut cor et lucernam universi et tamquam Deum visibilem, cujus nutu sidera ei subdita regantur et gubernentur. Et proximum quidem soli Mercurium ternorum mensium intervallo circum eum ferri, deinde Venerem novenis mensibus, tum terram, (quam luna spatio menstruo circumeat), duodenis mensibus vel singulis annis. Porro ultra terram, Martem orbem suum binis annis conficere, Jovem duodenis, Saturnum tricenis. Omnem denique planetarum regionem conclusam esse stellarum fixarum sphaera, solis instar immobili, et ita remota, ut prae ea totus quem terra describit orbis, nihil nisi punctum appareat; non aliter enim ac tanto spatio posito, intelligi posse, qui fiat, ut quod in sideribus contemplerum, seu ad solem seu ad terram referamus, unum semper idemque sit.
Hac igitur sententia, qua terram orbem circa solem annuum conficere sumatur, pro certa posita, jam apparentiam illam, qua planetae modo consistere, modo contrario vel qui dicitur retrogrado motu versari videantur, omnino e medio abire, nec nisi videndi sensum falli, siqui planetae aut retro ire aut non moveri videantur. Jam facile esse intellectu, cur quae dicuntur regressiones in Saturno et minores sint, et frequentiores et diuturniores quam in Jove; in Jove autem minores, quam in Marte; nec minus, cur magnitudines planetarum superiorum, quum soli oppositi sint, aliquantum augeantur, atque Mars inprimis, qui alias vix in tertii ordinis stellarum numero possit poni, tum Jovem fere magnitudine aequet. Jam nullo negotio intelligi qui fiat, ut quum terra motu suo annuo signiferum percurrat, sol

znajdujemy między planetami a słońcem, wtenczas planety są bliżéj nas, i dlatego większemi się wydają; gdy zaś słońce znajduje się między niemi a ziemią, wtenczas bardziéj oddalone od nas, mniejszemi się wydają, przez co środek ich dróg zdaje się raczéj w słońcu aniżeli w ziemi znajdować, podobnie jak to ma miejsce ze środkiem dróg Wenusa i Merkurego. Dlatego w środku świata umieścił słońce jakby serce i pochodnią świata i jakby widzialnego Boga, który całą gromadą gwiazd mu podległych rozrządza. Najbliżéj około słońca krąży Merkury opisując swą drogę w trzech miesiącach, potém Wenus w dziewięciu, ziemia w dwunastu czyli w jednym roku, około niéj księżyc w jednym miesiącu. Za drogą ziemską obiegają swe drogi: Mars we trzech, Jowisz w dwunastu, Saturn w trzydziestu latach; cały zaś układ planetarny zamyka sfera gwiazd stałych nieruchoma jak słońce i w tak wielkiéj odleglości, iż w porównaniu do niéj: cała droga ziemska jest tylko punktem, albowiem w tém tylko założeniu, zjawiska pozostają też same, czy je do słońca czy téż do ziemi odnosimy.


Przez przyjęcie biegu rocznego ziemi, stanowiska i biegi wsteczne planet całkiem znikają, i planety pozornie tylko stojącemi się wydają. Przez ruch ziemi łatwo teraz wyjaśnić, dlaczego bieg wsteczny w Saturnie jest mniejszy, częstszy i trwa przez dłuższy czas aniżeli w Jowiszu, a w Jowiszu znowu mniejszy aniżeli w Marsie; dlaczego pozorna wielkość planet wyższych, w czasie ich przeciwleglości ze słońcem, tak znacznie wzrasta, dlaczego wówczas osobliwie Mars prawie wielkości Jowisza dochodzi, gdy w innych położeniach ledwo gwiazdzie trzeciéj wielkości dorównywa. Łatwo z tego widziéć, że w czasie gdy ziemia biegiem rocznym zwierzyniec niebieski obiega, słońce zdaje się przebiegać, tenże w stronie przeciwnéj, tak iż naprzykład, jeżeli ziemia znajduje się w Raku, słońce w Ko-