Rozmyślania (Lange)/XVIII

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Antoni Lange
Tytuł Rozmyślania
Data wydania 1906
Wydawnictwo Wacław Wiediger
Drukarz Drukarnia W. L. Anczyca
i S-ki
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
XVIII

Czasami roję, że w złotej godzinie,
Gdy nieświadomie duch się rwie na bory —
Pójdę, jak senny, po jakiejś ścieżynie
Pomiędzy klony, pomiędzy jawory —

W nieznany pójdę bór jakiś zaklęty,
Którego drzewa, ozłocone słońcem,
Rozśpiewanemi wciąż dzwonią ptaszęty,
Gdzie łąki kwiatów barwią się tysiącem;

Gdzie śród zapachu ziemi i żywicy,
Jakieś powiewy przebiegają tajne;
Gdzie wszystko pełne dziwnej tajemnicy,
Gdzie wszystko nowe, inne, niezwyczajne.

Pójdę — i oto leśnych ptaków szczebiot
Hymnem nadziei troski me powita:
A na murawach, z konwalii i z lebiod,
Jakiś aromat szczęścia mi zaświta.

Szeptem aniołów cały rozszeptany,
Wróżyć mi pocznie stary bór zaklęty;
Niespodziewany i oczekiwany
Cud się tu stanie jakiś niepojęty.


Oto półsenny błądzę w starym lesie,
Tak pewny cudu, jakbym już był w niebie:
Aż-ci tajemna siła mię uniesie
Na kres nieznany — i tam spotkam ciebie!




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Antoni Lange.