Praktyka bałtycka na małym jachcie/Pomoce nawigacyjne

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jerzy Kuliński
Tytuł Praktyka bałtycka na małym jachcie
Data wydania 1995
Wydawnictwo Wydawnictwo Ryt
Drukarz Drukarnia „RYT”
Miejsce wyd. Gdańsk
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
POMOCE NAWIGACYJNE

Kiedyś przygotowania do rejsu morskiego rozpoczynano od prób uzyskania paszportu i starań o wizy. To wówczas bało zadaniem najtrudniejszym, zajmującym najwięcej czasu i fatygi. starzy żeglarze poświadczają, że zdobycie duńskiej wizy żeglarskiej stanowiło sukces niebagatelny. Dziś środek ciężkości naszych trudów przedrejsowych leży wśród niezbędnych pomocy nawigacyjnych. Dzieje się tak z powodu dość skromnej oferty krajowego monopolisty w dziedzinie wydawnictw hydrograficznych oraz powszechnemu przekonaniu o niebotycznych cenach publikacji zagranicznych. Rzeczywiście, ceny profesjonalnych katalogów, locji, spisów i map brytyjskiej Admiralicji są wysokie nawet dla zachodnioeuropejskich żeglarzy. Nie wszyscy jednak wiedzą iż ceny popularnych, wysokonakładowych morskich map żeglarskich są niższe niż polskich.
Zacznijmy zatem od map morskich. W żegludze bałtyckiej potrzebne nam będą dwa rodzaje map. Pierwsze to mapy generalne w skali 1:500 000 lub mapy drogowe (rutowe) w skali 1:300 000. Na podstawie takich map opracowujemy plan i harmonogram rejsu. Na nich można markować dłuższe przebiegi dzienne. Pięć polskich map z serii „300” opracowanych przez Biuro Hydrograficzne Marynarki Wojennej obejmują swymi zasięgami cały Bałtyk wraz z Cieśninami Bałtyckimi. Problem polega na tym, że są to już mapy stare, przeważnie o wyczerpanych nakładach. Oto ich lista:

* Nr 301, skala 1:500 000, BAŁTYK — część środkowa, 1970, korekta 1985
* Nr 302, skala 1:500 000, CIEŚNINY BAŁTYCKIE, 1971, korekta 1985
* Nr 303, skala 1:500 000, BAŁTYK, ZATOKA RYSKA I ZATOKA FIŃSKA, 1971, korekta 1983
* Nr 304, skala 1:500 000, BAŁTYK, ZATOKA BOTNICKA część południowa, 1974, korekta 1972
* Nr 305, skala 1:500 000, BAŁTYK, ZATOKA BOTNICKA część północna, 1974, korekta 1972
BHMW zapowiedziało kolejne wydanie mapy Nr 301 oraz całkiem nową, dwujęzyczną (polski i angielski) mapę Nr 500 (INT 1021) obejmującą południową część Morza Bałtyckiego. W stosunku do mapy 301 — sięga ona mniej na północ ale bardziej na zachód. Zatem pierwszym zakupem musi być jedna z tych dwóch ostatnio

Praktyka bałtycka page0336.jpg
Rys. 25. 1. W zależności od kierunku rejsu — wybierajcie mapy z tego zestawu.

wymienionych. Jeżeli chcecie popłynąć na Oland, Kalmarsund i Gotland — wybierzcie mapę Nr 301, jeżeli na Bornholm i Rugię — to Nr 500. Dalsze rejsy oznaczają wybór z pozostałych „generalek”.

Jeżeli celem waszego rejsu są tylko pony krajowe i Bornholm — rezygnujemy z poprzednio omówionych map generalnych, ograniczając wydatki do zakupu polskich map brzegowych Nr 251 (INT 1218} w skali 1:250 000 oraz Nr 252 (INT 1219). Są to nowe dwujęzyczne mapy, zastępujące stareńkie: Nr 201 OD STILO DO KŁAJPEDY 1967/1989 oraz Nr 202 OD ŚWINOUJŚCIA DO STILO 1967/1989 (obie w skali 1:200 000).
Wyruszając do Sundu należałohy dodatkowo zaopatrzyć się w starą „dwusetkę” Nr 203 BAŁTYK, część zachodnia, WAR­NE&sh;MÜN­DE—LANDS­KRO­NA—DZIW­NÓW, 1967/1983 — spełniającą rolę „rutówki” oraz równie leciwą mapę brzegową Nr 68, SUND — część południowa, skala 1:60 000. Pozostałe „brzegówki” z tej serii to Nr 69 SUND — część północna oraz mapy Nr Nr 64 i 65 — obejmujące WIELKI BEŁT.
{{tab}Gdybyście się wybierali dalej na zachód nu przykład na Fehmarn, do Kilonii, na oba Bełty czy do uroczego Flensburga to próbujcie wejść w posiadanie map brzegowych (wszystkie w skali 1:100 000) Nr 105 OD DORN­BUSCH DO ŚWI­NO­UJ­ŚCIA, 1971/ 1985, Nr 106 OD WAR­NE­MÜN­DE DO STRAL­SUND, 1987/1989. Nr 107 ZATOKA MEKLEMBURSKA 1985, Nr 108 ZATOKA KILOŃSKA 1976/1982, Nr 109 MAŁY BEŁT 1976/1981 oraz Nr 110 WIELKI BELT, 1981/1982. Nakłady większości z tych map są już wyczerpane.
Proszę abyście nie szli w rejs do Karlskrony, Kalmarsundu czy Sztokholmu tylko na „dwusetkach” Nr 205, Nr 209 i Nr 210. Spotykałem tam takich „dzielnych” ale uważam, że brak im wyobraźni. Wszystko jest dobrze za dnia i podczas dobrej pogody. Posiadanie szczegółowych i aktualnych map uważam za wstępny warunek wiarygodnej nawigacji.
Jeżeli zaprzyjaźnieni żeglarze lub kluby nie będą w stanie wam pomóc — koniecznymi okażą się zakupy zagraniczne. Uzyskanie morskich map jachtowych na drodze „indywidualnego importu” nie jest drogie ale dość kłopotliwe. Można je otrzymać po wysłaniu należności jako przesyłkę pocztową lub zakupić bezpośrednio podczas zagranicznych podróży. Nie zachęcam natomiast do korzystania z usług różnych krajowych firm zajmujących się importem profesjonalnych pomocy nawigacyjnych dla floty. Ceny map Admiralicji są bardzo wysokie.
W taki to sposób doszliśmy do map jachtowych, zwanych też mapami sportowymi. Czym się różnią od tych profesjonalnych? Głównie tym, że przekazują tylko te informacje, które interesują żeglarzy, są niezwykle szczegółowe (zwłaszcza małe porciki i przystanie) oraz są znacznie tańsze. Zacznijmy od map szwedzkich. Wydawca nazywa się SJOFARTSVERKET, Sjokarteavdeiningen i mieści się w Norrkopping. Dystrybucją map zajmuje się sieć 191 agentów (sklepów) w Szwecji oraz 16 agentów zagranicznych w Danii, Finlandii, Norwegii, Holandii i w Niemczech. Informacja dla bywających w Niemczech — oto kilka adresów gdzie można kupić szwedzkie mapy: Kilonia Nautischer Dienst, Maklerstraße 8, tel. 0431.33.17.72, Hamburg — Bade & Horing GmbH, Deutschess Seekarten Berichtigungs-Institut Stubbenhuk 10, tel. 040.16.45.87, Brema — „Seekarte” Kapitan A Dammeyer, Korffsdeich 3, tel. 0421.39.50.51/2.
Szwedzkie mapy BATSPORTKORT mieszczą się doskonale na każdym stole nawigacyjnym (format 595 × 425 mm). Dwujęzyczne (szwedzki/angielski), kolorowe, drukowane obustronnie na gładkim kartoniku mapy pakowane są w komplety składające się z kilkunastu kart. Podziałki map — 1:50 000, 1:25 000, 1:12 500 wraz z planami portów o jeszcze większych skalach. Kolejne wydania następują zazwyczaj co 2 lata. W roku 1994 było w sprzedaży 10 kompletów (serii):
* SERIA A — Arholma — Landsort, 40 map, cena 481 SEK
* SERIA B — Stromstad — Varberg, 36 map, cena 400 SEK
* SERIA C — Landsort — Oskarhamn, 38 map, cena 470 SEK
* SERIA D — Malaren (Sztokholm), 20 map, cena 295 SEK
* SERIA E — Vänern (jezioro), 20 map, cena 300 SEK
* SERIA F — Oskarhamn — Ahus. 28 map, cena 300 SEK
* SERIA G — Haparanda — Nygran, 26 map, cena 360 SEK
* SERIA H — HudiksvaH — Simpnaskluhb. 26 map, cena 360 SEK
*SERIA J — Dalslandskanal, 22 mapy, cena 200 SEK
*SERIA K — Sikea — Hogbonden, 26 map, cena 360 SEK

Praktyka bałtycka page0339.jpg
Rys. 25.2. Szwedzkie mapy jachtowe dokumentują rzeczywistą troskę o bezpieczeństwo żeglarzy.

Dla polskich żeglarzy najbardziej atrakcyjne są komplety: F (od Zatoki Hano, przez Karlskronę do Kalmarsundu i Olandu), A (brzeg szwedzki na wysokości Sztokholmu) i D (sztokholmskie rozlewiska Malaren). Czego brak? Odcinka od Zatoki Hano, przez
Praktyka bałtycka page0340.jpg
Rys. 25.3. „Luki” w szwedzkich kompletach jachtowych wypełniają profesjonalne mapy brzegowe, obejmujące między innymi Gotland, południowe wybrzeże Szwecji oraz Sund i SE wody Kattegattu. Dla polskich żeglarzy najcenniejsze są mapy Nr Nr 921 i 922 oraz 731.

Falsterbo, Malmo do Helsinborga oraz Gotlandu. Północną połowę Gotlandu (z Visby) objejmuje profesjonalna szwedzka mapa Nr 731 w skali 1:120 000 (fomat 1120 × 770 mm) kosztuje 100 SEK. Inna, bardziej „generalna” to znaczy w skali 1:200 000 obejmuje cały Gotland i Gotska Sandon, ma taki sam rozmiar i kosztuje tyle samo (kategoria „e“). Wyprawiając się do Sundu bez polskiej mapy Nr 68 — warto zakupić świetną profesjonalną mapę szwedzką Nr 921 ORESUND, sodra delen, skala 1:60 000, kosztującą także 100 SEK. Oglądałem dużo szwedzkich map. Wniosek jest jeden — bez szwedzkich map raczej nie wybierajcie się do szwedzkich portów. Poprawki do szwedzkich map profesjonalnych zamieszczane są w wydawanych co tydzień w „marynarskich notisach” (Underrattelser for sjofarande, Ufs). Żeglarze mają czytać „wiadomości dla jachtsmenów“ (Underrattelser for batsporten, Ufs), które ukazują się 5 razy do roku. Wszystkie szwedzkie książkowe czy broszurowe pomoce nawigacyjne publikowane są tylko po szwedzku. Koniec, kropka i to w kraju, w którym niemal każdy obywatel zna angielski i w którym co raz więcej podręczników szkolnych i akademickich wydawanych jest w tymże języku a jachtów zagranicznych widać niepoliczalne mrowie.
Szwedzkie mapy jachtowe nie obejmują Alandów mimo, że alandzka bardziej szwedzką niż fińską banderę przypomina. Płynąc na Alandy powinniśmy wejść w posiadanie fińskiego atlasu map specjalnych. Nie mam na ten temat aktualnych wiadomości. Wdzięczny byłbym za kserokopię fińskiego katalogu map. Najszczegółowszą ze szwedzkich jest mapa Nr 719 ALANDS HAV w skali 1:120 000, która na dodatek obcina wschodnie wysepki archipelagu.
Myszkując w obfitości sklepowych ofert pomocnym będzie poniższy klucz do rozpoznawania rodzaju szwedzkich map morskich. Ich klasyfikacja różni się od klasyfikacji polskiej, głównie tym, iż nie wyodrębnia map drogowych (wg BHMW — skala 1:150 000).

∗ mapy generalne (Oversikkort) — oznaczane są numerami jednocyfrowymi od 1 do 9. Skala 1:500 000 lub mniejsza.
∗ mapy brzegowe (Kustkort) — oznaczane są numerami dwucyfrowymi od 21 do 99, gdzie pierwsza cyfra koresponduje z numerem mapy generalnej. Skala 1:200 000, wyjątkowo 1:250 000
∗ mapy archipelagowe (Skargardskort) — oznaczone są numerami trzycyfrowymi od 211 do 999. gdzie dwie pierwsze cyfrykorespondują z numerem mapy brzegowej. Skala 1:50 000 do 1:125 000
∗ mapy specjalne (Specialkort) — oznaczone są numerami czterocyfrowymi, gdzie pierwsze trzy cyfry korespondują z numerem mapy archipelagowej. Skala 1:25 000 i większa.
∗ mapy jachtowe (Batsportkort) — oznakowanie cyfrowe odpowiada oznakowaniu mapy profesjonalnej, zwanej tu „zwyczajną” (Ordinarie kort), z dodaniem określenia jej części: NW, SW, NE i SE. Starsze mapy jachtowe ponadto opatrzone są literą „J” i dodatkowym numerem.
∗ inne mapy — mapy rybackie (Fiskerikort) oznaczone są literami „DF”, mapy z siatką Decca (Deccakort) oznaczone są literą „D” oraz mapy wód śródlądowych (Insjokort) symbolami dwu-, trzy- i czterocyfrowymi.

Zawsze starajcie się używać mapy o NAJWIĘKSZEJ (tzn. najbardziej szczegółowej) skali. Na szwedzkich mapach brzegowych bardzo często będziemy spotykali odsyłacze do map archipelagowych a na mapach archipelagowych napotkamy nieraz uwagi, że rozsądniej byłoby w tym rejonie użyć mapy specjalnej. To też jest namacalny dowód troski o bezpieczeństwo żeglugi.
Przygotowując mapy pod konkretne zamierzenia trasy i portu docelowego nie popełniajcie grzechu skąpstwa. Żeglarstwo ma to do siebie, że trasa rzeczywista może w istotny sposób różnić się od zamierzonej. Nigdy nie wiadomo, dokąd nas wiatry zapędzą. Przynajmniej „dwusetki” powinny obejmować rozsądną powierzchnię akwenów, na które możemy być wydmuchani.
Innym bałtyckim mocarstwem hydrograficznym są Niemcy. Absolutnym autorytetem jest tu oczywiście Dcutsches Hydrographisches Institut w Hamburgu. Mimo mniejszego zasięgu zainteresowań pozycja DHI porównywalna jest do autorytetu jaki posiada The Hydrographer of the Navy. Jeżeli w drodze jakiejś okazji staniecie się posiadaczami solidnych profesjonalnych map DHI — gratuluję sukcesu. Do normalnych zakupów nic zachęcam z powodów ekonomicznych. W cieniu i przy pomocy DHI działa kilka firm wydawniczych, specjalizujących się w dziedzinie żeglarskich pomocy nawigacyjnych. W pierwszym rzędzie wymienię firmę NAUTISCHE VERÖFFENTLICHUNG Verlagsgesellschaft Scheidt&Co (D‑2341 Arnis, Lange Straße 95, telefon 046.42/3172) z której mapami udało mi się już zaprzyjaźnić. W porównaniu do szwedzkich map jachtowych wydają mi się być bardziej lakonicznymi ale pozostają w proporcji do trudności akwenów, których dotyczą. Są to oczywiście mapy kolorowe, dwustronnie drukowane na przyzwoitej jakości kartoniku, sprzedawane w kompletach zapakowanych w foliową kopertę. Format map 840 ×600 mm lub połowa. Poniżej przedstawiam 3 komplety Sportschiffahrtskarten NV, dotyczące bałtyckiej żeglugi po wodach niemieckich, duńskich, szwedzkich i polskich.
Komplet (Serie) 1 obejmuje wody dookoła wyspy fyn i Zatokę Meklemburską. Składa się z 22 map w skalach: 1:40 000, 1:80 000, 1:50 000, 1:33 000, 1:25 000 i 1:15 000. Najliczniejsze są mapy

Praktyka bałtycka page0343.jpg
Rys.25.4. Komplet 1. „Rund um Funen — Kieler Bucht” niemieckie mapy jachtowe Nautische Veröffentlichung

w skali 1:80 000. Na mapach naniesiono Way Points oraz izobatę 2 metrową w kolorem czerwonym. Załączona jest tabela pływów dla Małego i Dużego Bełtu. Cena kompletu — około 150 DM.

Komplet (Serie) 2 obejmuje obszar od Zatoki Lubeckiej do Bornholmu oraz południową część Zelandii z Kopenhagą. Składa się z 20 map w skalach 1:220 000, 1:150 000, 1:140 000, 1:80 000; 1:60 000, 1:40 000, 1:33 000, 1:25 000, 1:17 000 oraz 1:15 000. Szczerze mówiąc, nie podoba mi się aż taka różnorodność i to zupełnie nietypowych podziałek. Nawigator traci poczucie dystansu przy przechodzeniu z arkusza na arkusz. Na mapach także izobata 2 metrowa na czerwono oraz Punkty Drogi (WP). Cena kompletu — około 150 DM.

Praktyka bałtycka page0344.jpg
Rys. 25.5. Komplet 2. „Lübecker Bucht bis Bornholm — Südlich Seeland — Kopenhaga”. Niemieckie mapy jachtowe.

Komplet (Serie) 4 obejmuje Greifswalder Bodden, Rugię, kawałek Bornholmu, Zalew Szczeciński i Odrę do Szczecina włącznie. Składa się z 10 map w skalach 1:260 000, 1:80 000, 1:60 000 i 1:30 000. Na mapach naniesiono tylko Punkty Drogi. Tytuł kompletu „Die Boddengewässer”, cena — około 100 DM.

Praktyka bałtycka page0345.jpg
Rys.25.6. Komplet 4. „Die Boddengewässer. Rügen — Stettin — Bornholm”. Niemieckie mapy jachtowe.

Najbliższym znanym mi punktem zaopatrzenia w te mapy jest żeglarsko-rybacki sklepik na I piętrze nabrzeżowego magazynu w Sassnitz (nad zachwalaną już przeze mnie w innym miejscu portową restauracją „Am Kai”).
Inni wydawcy map jachtowych, o których mi wiadomo to Bundesamt für Seeschiffahrt und Hydrographie w Hamburgu (filia w Rostocku, Dierkower Damm 45, tel/fax 4.56.39.48 — Ing. Fritz Klemenz), Eckardt & Messtorff, Seekarten und Fachbücher w Hamburgu (Rodingsmarkt 16, tel.040/37.13.35) oraz Bade & Hornig GmbH, Deutsches Seekarten Berichtigungs-Institut w Hamburgu (Stubbenhuk 10, tel/fax 040/36.45.87).
Mapy duńskie wydawane są przez firmę Kort & Matrikelstyrelsen, Sokortkontoret, mieszczącą się w Kopenhadze przy ulicy Rentemstervej 8 (tel. 35 87 50 50, fax 35 87 50 57). Oto wykaz wybranych profesjonalnych map brzegowych:
* Kattegat — Nr Nr. 112, 113, 114.
* Mały Bełt — Nr Nt, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 158.
* Południowe wybrzeże w. Fyn — Nr Nr. 170, 171, 172
* Duży Bełt — Nr Nr. 141, 142
* Wyspy Lolland, Falster i Mon — Nr Nr 160, 161, 162, 163.
* Sund — Nr Nr 131, 132.
* Bornholm — Nr 189
* Wyspa Fehmarn — Nr 196
* Fjordy północnego wybrzeża Zelandii — Nr Nr 116, 117, 118.
Cena każdej z tych map wynosiła (1994) — 105,— Dkr.
Mapy jachtowe, o podobnych jak szwedzkie formatach sprzedawane są w kompletach lub „na sztuki”. Komplet, składający się z 19 map, obejmujących wody duńskie, wybrzeże niemieckie, zachodnią część wybrzeża szwedzkiego (do połowy Kattegatu) kosztował — 925 Dkr. Cena pojedyńczej mapy wynosiła 53 Dkr.

Praktyka bałtycka page0346.jpg
Rys.25. 7. Zasięgi map duńskich
O mapach fińskich nie mam bliższych informacji. Oglądany na jachcie z Helsinek, fiński atlas szkerów wzbudził u mnie ubolewania godne uczucie autentycznego pożądania. Numerowane egzemplarze map radzieckich (jeszcze radzieckich) nie budzą we mnie entuzjazmu z powodu nieuniknionego trudu sylabizowania cyrylicowej pisowni. Bariera alfabetu wydaje się wytyczać praktyczną granicę Europy. O mapach morskich Litwy, Łotwy i Estonii nic mi dotąd nie wiadomo.

Polskie mapy kupujemy w Biurze Hydrograficznym Marynarki Wojennej w Gdyni (w porcie wojennym nu Oksywiu) lub księgami jurorskiej „Róża Wiatrów” na ulicy Starowiejskiej. Korektę tych map zlecamy w Biurze Hydrograficznym Rzeczpospolitej w Gdyni na ulicy Jana z Kolna (budynek Hotelu Garnizonowego). Gdyby pogłoski o likwidacji BHRP — spełniły się to placówka korekty map musiałaby chyba wrócić do Urzędu Morskiego w Gdyni. Korekty zagranicznych map jachtowych praktycznie nie ma jak dokonać w Polsce. Podczas pobytów w portach zagranicznych — można próbować porównywać je z mapami cumujących tam jachtów. Zawsze to pretekst nawiązania rozmowy z atrakcyjną żeglarką spod obcej bandery.
Przechowywanie map na małym jachcie to zawsze duży problem. Jedni magazynują je w tubusach (takich, jakie noszą po mieście studentki architektury), inni w dużych foliowych kopertach. Moje doświadczenie nakazuje mi zwijać mapy „brzuchem do góry” bo później łatwiej je okiełznać na stole nawigacyjnym. Ostatnio, przewaga map jachtowych w mojej „mapotece” spowodowała, iż przechowuję je pod materacem w obszernej hundki.
Rozpowszechnienie elektronicznej techniki nawigacyjnej na polskich jachtach bardzo przedłużyło okres, w którym mapy wyglądają „świeżo”. Prowadzenie nawigacji zliczeniowej bardzo szybko upodabniało powierzchnię mapy do brudnego, wilgotnego ręcznika „frote”. Korzystając ze wskazań pokładowego GPS czy odbiornika Decca nanosimy (w odstępach godzinnych, przy brzegu, nawet co kwadrans) na mapę krzyżyk pozycyjny z odnośnikiem ułamkowym, w którym tradycyjnie „licznik” to godzina i minuty a „mianownik” to stan logu. Każdemu takiemu krzyżykowi na mapie powinien odpowiadać identyczny zapis w Dzienniku Jachtowym. Ceremonia taka wcale nie musi być dokonywana o pełnych godzinach, połówkach czy ćwiartkach ale wtedy, kiedy nawigator uzna to za celowe. Te mapy, które umieszczane w indywidualnych, dobrze dopasowanych wymiarami polietylenowych kopertach mogą być używane bez wyjmowania bo pozycje dają się nanosić przy pomocy zmywalnego cienkopisu. Dla żeglarzy starszej generacji zapewne brzmi to dziwnie ale zapewniam was, że wygląd mapy jachtu prywatnego zazwyczaj różni się od stanu jej siostry na klubowej „jotce”.
O kilku elementarnych sprawach niestety muszę tu przypomnieć. Odległości na mapie bierzemy tylko z pionowej[1] ramki i to na wysokości pomiaru. Jednej minucie szerokości geograficznej odpowiada jedna mila morska. Na mapie nie piszemy ani nie rysujemy niczym innym niż ołówkiem o twardości „H” lub „HB”. Ołówki miększe („B”, „Swojak”) nieodwracalnie brudzą mapę. Ołówki twardsza (2H, 3H itd.) — niszczą strukturę papieru. Wandalizmem jest pisanie czy rysowanie na mapie długopisem, cienkopisem czy flamastrem. O mapach elektronicznych porozmawiajmy za parę lat.
Drugim, co do ważności elementem morskich pomocy nawigacyjnych jest spis świateł, znaków dziennych i sygnałów mgłowych. Biuro Hydrograficzne Marynarki Wojennej od nie pamiętnych czasów opracowuje, drukuje, uaktualnia i rozpowszechnia te wydawnictwa wśród zainteresowanych, Przez wiele lat były to straszliwie nieporęczne w użyciu jachtowym grube segregatory z wpinanymi kartkami. Mimo przyjęcia takiej konwencji edytorskiej, niestety nigdy nie można było kupić tylko wybranych kartek dotyczących interesującego akwenu, na przykład Zatoki Gdańskiej, wybrzeża polskiego itd. Stąd tyle krążących wśród żeglarzy kserograficznych kopii wybranych fragmentów Spisów Świateł i Sygnałów Nawigacyjnych. Wydany w 1980 roku „segregatorowy” tom I (Nr urzędowy 521) obejmował swym zasięgiem Bałtyk Południowy, Środkowy i Północny z Wyłączeniem Zatoki Botnickiej i Cieśnin Bałtyckich.

Od 1993 roku zastępuje go nowy I tom Spisu Świateł o tym samym numerze ale już w normalnej, książkowej szacie i standardowym formacie A4. Obejmuje on wybrzeża i akweny południowej i zachodniej części Morza Bałtyckiego. Zawiera światła Polski, Niemiec, południowych wybrzeży Danii od granicy niemiecko­‑duńskiej do Sundu oraz Bornholmu, południowych wybrzeży Szwecji od Sundu do południowego cypla Olandu oraz wybrzeży rosyjskiej enklawy Kaliningradu. Zatem jest to spis przydatny w rejsach krajowych, do Niemiec oraz do „bliskich” portów Danii i Szwecji. Nie starcza zasięgu nie tylko na rejs do Kopenhagi ale i do bliskiego Kalmarsundu. W spisie znajdziemy wszystkie te światła, które zaznaczone zostały na mapach BHMW (nie wyłączając pław, niższych niż 7 m). Polski spis jednoznacznie określa, które światła zasłużyły na nazwę latarni morskiej {symbol „Lt“) W pierwszej kolumnie spisu podano podwójną numerację świateł — numer narodowy nad numerem międzynarodowym, gdzie literą „C” oznacza bałtycki tom Adm. List of Lights & Fog Signals
Praktyka bałtycka page0349.jpg
Rys.25.8, Zasięg nowego I tomu Spisu Świateł i Sygnałów Nawigacyjnych, wydanego przez Biuro Hydrograficzne Marynarki Wojennej w 1993 roku.

Do nowego spisu przyczepiłbym się tylko w jednym ale dotkliwym punkcie (0073/C3082) — Górki Wschodnie. To światło chyba od dziesięciu lat się nie pali. W obiegu znajduje dotąd II tom Spisu Świateł BHMW obejmujący Cieśniny Bałtyckie, wydany w roku 1981 i permanentnie uaktualniany. W przygotowaniu znajduje się tom III.

Wszystkim, tym którzy mają możliwości wejść w posiadanie brytyjskiego Admirality List of Lights and Fog Signals, Volume C, Baltic Sea with Kattegat, Belts and Sound winien jestem uzasadnienie sensu takich starań. Dwuwiekowe doświadczenia Admiralicji w uzyskiwaniu wiarygodnych i aktulnych danych źródłowych i współpracy z wszystkimi liczącymi się w świecie hydrografiami (w tym z BHMW) owocuje doskonałymi publikacjami dla potrzeb marynarek wojennych, handlowych, flot rybackich i jachtowych całego globu. Układ, terminologia i objaśnienia opracowane są tak prosto, aby były zrozumiałe nawet przez tych, którzy język angielski znają bardzo słabo. Do użytkowania tego spisu przyzwyczaiłem się za sprawy souvenirów otrzymywanych od zaprzyjaźnionego kapitana, pływającego na tankowcach obcych bander. Innego (poza kupnem) sposobu uzyskania admiralicyjnego spisu nie mogę wam doradzić bo pachnie to naruszeniem klauzuli „Crown Copyright”. Bałtycki spis admiralicyjny zawiera około 10 000 pozycji, zamieszczonych na 340 stronach formatu A4. Nie uwzględnia świateł pław niższych niż 7 metrów, wyróżnia drukiem pogrubionym światła o zasięgu nominalnym 15 Mm i większym, dużymi literami pochyłymi — latarniowce, małymi literami pochyłymi — pławy. Numeracja świateł odpowiada rezolucji Międzynarodowej Organizacji Hydrograficznej (IHO).
Innych bałtyckich spisów nie przedstawiam z różnych powodów: niedostępność, cena, język, wiarygodność. Z tych z którymi miałem do czynienia wymienię szwedzki spis., „Fyr lista” (200 SEK); niemiecki „Leuchtfeuerverzeichnis, Ostsee” (DHI 2101), oraz radziecki „Ogni Bałtijskowo Morja” (numerowany, bezcenny).
Kolejnymi podręcznikami nawigacyjnymi są różnego rodzaju spisy radiostacji nautycznych. Żeglarzy bałtyckich w zasadzie interesują tylko 3 grupy stacji radiowych: radiolatarnie (RC radiobeacons), stacje portowe (port operations) oraz stacje brzegowe (costal stafions). Te ostatnie głównie w aspekcie prognoz pogody i ostrzeżeń nawigacyjnych. Polskim Podręcznikiem w tym zakresie jest Spis Radiostacji Nautycznych wydany przez BHMW w roku 1981 dla Bałtyku i Cieśnin Bałtyckich. Rozdział A zawiera, informacji? o radiolatarniach morskich, B — o radiolatarniach lotniczych, H — o radiostacjach brzegowych, I — o radiostacjach portowych, J — o ostrzeżeniach nawigacyjnych. N — o komunikatach meteorologicznych.
Admiralicyjne podręczniki z tego zakresu to wielotomowe publikacje pod wspólnym tytułem Admirality List of Radio Signals. Ma użytek bałtyckiej żeglugi powinny wystarczyć informacje zawarte w rozdziałach o prognozach pogody, łączności radiowej, radionamierzaniach oraz w opisach portów (zamieszczanych w miesięczniku „Żagle”.
Locje to morskie przewodniki. Po angielsku „pilot”, po hiszpańsku „derrotero”, po niemiecku „lotsee”. Nie trudno zgadnąć skąd przywleczono to słowo do języka polskiego. Istnieją dwa rodzaje locji. Te prawdziwe, urzędowe mające moc dokumentu, opracowywane przez zawodowych hydrografów dla zawodowych zejmanów i ich wielkich statków oraz te z „drugiego obiegu”, bez żadnych zatwierdzeń ni mocy, pisane przez dyletantów dla urlopowych amatorów wałęsąjąch się po morzu na swych małych łupinkach o śmiesznych nazwach. Zacznijmy od tych locji na serio.
Z locyjnych wydawnictw BHMW interesują nas następujące locje:

* Wiadomości ogólne. Nr urzędowy 501, rok 1985
* Wybrzeże polskie. Nr urzędowy 502, rok 1994
* Wybrzeże niemieckie, południowe duńskie z Bornholmem oraz szwedzkie od Falsterbo do Torhhamnsudde, Nr urzędowy 503, rok 1975
* Mały Bełt, Wielki Bełt, Sund, Nr urzędowy 504, rok 1978.
* Bałtyk, część środkowa z Zatokami Fińską i Ryską., Nr urzędowy 507, rok 1982.
* Warunki meteorologiczne i oceanograficzne Morza Bałtyckiego
Skrupulatnie uaktualniane egzemplarze locji starszych roczników mimo iż pełne są skreśleń, poprawek i wklejek, świadczących dobrze i o autortach i o użytkownikach nie zmieniają smutnej prawdy, że są to już poradniki przestarzałe, nie dostosowane do nowego porządku europejskiego. Nie wątpię, że autorzy tych tomów dobrze zdają sobie z tego sprawę — ale niestety nic z tego nie wynika. Dowodem na to jest najnowszy tom locji BHMW dotyczący wybrzeża polskiego. Cóż z tego, że dobry układ, akualne i dobrze dobrane informacje — kiedy cena 625 000 zł ogranicza liczbę nabywców do 500. Takiej ekonomii nie wytrzyma nawet budżetowa organizacja. Koszt wykonania w oprawienia pirackiej kopii (w indywidualnym wykonaniu) nie przekracza 20% tej ceny. Cóż tego, że autorzy nowej locji wybrzeża polskiego — skorzystali z doświadczeń żeglarskich przewodników (brawo!) — skoro techniczna wartość reprodukowanych czarno­‑białych zdjęć portów z lotu ptaka przypomina fotografie z radzieckiej prasy codziennej w latach pięćdziesiątych. Aby nie skończyć w minorowym nastroju tego akapitu — warto podkreślić iż nowa locja wybrzeża polskiego uwzględnia także problematykę żeglarską.

Locje żeglarskie są różne. Od lakonicznego ale dobrze ilustrowanego niemieckiego katalogu portów Hafenhandbuch Ostsee (Band IB — Deutsche und Dänische Ostseeküste, Südküste Schweden und Bornholm oraz Mecklenbrug/Vorpommern) wydawanego przez Bundesamt für Seeschiffahrt und Hydrographie oraz Deutscher Segler Verband (Niemiecki Związek Żeglarski!), przez bardziej nautyczny przewodnik „Revierführer Ostsee — Einschließlich Kattegat und Beltsee” wydany przez DSV czy bardzo specjalistyczny przewodnik po kotwicowiskach jak „Ankern in Dänemark” do autorskich książek o portach jak „Bootsurlaub an der Ostseeküste”, „Eine Woche Bornholm mit der Yacht” i lotniczych wizji portów z lotu ptaka jak „Dänemarks Häfen aus der Luft”. Bałtyckie przewódniki żeglarskie wydawane są w Niemczech (najważniejsi wydawcy to Delius Klasing, Maritim, DSV), Danii, Szwecji i w Polsce.
Uniwersalna, statkowo­‑jachtowa szwedzka locja (Svensk Lots) ma trzy tomy. Tom A to wiadomości ogólne, przepisy, warunki klimatyczne, hydrologiczne i meteorologiczne. Tom I zawiera informacje o akwenach od Svinesund do Torhansudde oraz opisy jeziora Vänern i kanału Trollhatte. Tom II obejmuje rejon Torhamnsudde do Haparanda oraz rozlewiska Malaren. Jedynym mankamentem tych publikacji jest to że są tylko po szwedzku. Szczegółowe opisanie, niemal każdej skałki szwedzkiego wybrzeża znajdziecie u przewodnikach pod tytułem Svensk Kusthadbok. Tom 1 obejmuje odcinek od Svinesund do Kullen, tom 2 od Kullen do Krakelund i Gotland, tom 3 od Krakeund do Eggegrund, tom 4 od Eggegrund do Haparanda a tom 5 zajmuje się szwedzkim śródlądziem. Naturalnie wszystkie tomy wydane są po szwedzku, Jest jednak i jedna umiarkowanie dobra wiadomość: tomy 1 do 3 są także sprzedawane w niemieckojęzycznej wersji. Dlaczego nie po angielsku? Przecież każdy dzisiejszy Niemiec — jeśli ma jacht, znaczy się że umie po angielsku.
Polskie przewodniki żeglarskie, jak dotąd — to skromne książeczki opracowywane na podstawie materiałów źródłowych zbieranych podczas bałtyckich rejsów „hydrograficznych” autora. Z morskich przewodników wydano: „Zatokę Gdańską”, „Leningrad — Tallin — Ryga — Kłajpeda”, „Polskie porty otwartego morza” oraz „Bornholm i Christianso”. Zaawansowane są prace nad przewodnikiem „Kalmarsund — Oland“. Zwyczajowo, publikacje książkowe poprzedzane lub uzupełniane są locyjnymi artykułami w miesięczniku „Żagle”. Mankamentem wszystkich żeglarskich locji jest brak stałego serwisu uzupełnień, korekt czy dezaktualizacji. Cały ciężar wyszukiwania i nanoszenia ich obciąża skrupulatnego użytkownika.
Dobrze przygotowany jacht do żeglugi morskiej będzie miał w swej nawigacyjnej bibliotece jeszcze kilka książeczek i broszur: „Znaki i skróty stosowane na mapach polskich” (Nr urzędowy 551), której nowe wydanie właśnie jest przygotowywane przez BHMW, „Oznakowanie morskie — System IALA”, „Katalog map morskich i wydawnictw nawigacyjnych”, „Harbour Regulations Standing Order No 8 of the Maritim Roard Słupsk” (przepisy portowe Kołobrzegu, Darłowa. Ustki i Łeby), „Wykaz sygnałów stosowanych w radiokomunikacji morskiej — kod Q”, „Standard Marine Navigational Vocabulary” (znormalizowane „rozmówki morskie”), Aneks do SMNV „Zasady korespondencji w morskim paśmie UKF” (IMO 10.10.84), „Słownik nawigacyjny angielsko-polski (suplement do morskich map i publikacji nawigacyjnych), „Morski nawigacyjny słownik frazeologiczny Standard Marine Navigational Vocabulary”, „Wegepunkte der Ostsee für Sportschiffahrtskarten”.
Skoro już jesteśmy przy książkach — wymieńmy i pozostałe tytuły: „Międzynarodowe przepisy o zapobieganiu zderzeniom na morzu” wraz ze zmianami, obowiązującymi od 1.6.1983 (pozycja obligatoryjna, wpisana do WWR), „Vademecum sygnalizacji jachtowej” (J.Dziewulski, A.Gańko, E.Dziewulska, A.Bebłowski), „Jachtowy poradnik medyczny” (J.Morzycki) oraz „Vademecum żeglarskie” (A.Komorowski). Bardzo przydatnymi mogą okazać się  „dwukierunkowe” słowniki: angielski i niemiecki. W kokpicie dobrze jest przykleić kalkomanię z flagami jednoliterowego MKS i podstawowymi sygnałami dźwiękowymi. Na rewersie okładki Dziennika Jachtowego zazwyczaj wpisuje się godziny najważniejszych prognoz pogody. Na okładce mojego dziennika można odczytać także numery wszystkich zaprzyjaźnionych kutrów wraz z imionami lub przezwiskami ich szyprów. Za bardzo użyteczny uważam kajet w plastikowej oprawie, służący za brulion dziennika, miejsce rozpisywania latarni morskich, radiolalarni, zapisywania takich spraw, które nie nadają się do zapisania w dzienniku oraz do przygotowywania szkiców wejściowych do nowych portów.
Do podstawowego wyposażenia nawigatora zaliczamy: trójkąt nawigacyjny, liniał (przeźroczysty) 50 cm, przenośnik, stoper, kalkulator, lupę lub plusowe okulary, namiernik ręczny, lornetkę 7×50, ołówki automatyczne, gumkę „Roiring”, kilka flamastrów (tylko do brulionu). Do najłatwiejszego wyznaczania pozycji na mapie z 3 równoczesnych namiarów potrzebujemy arkusik kalki technicznej formatu A4. Przechowujemy go na przykład pod okładką Dziennika Jachtowego. Na ścianie kabiny nawigacyjnej można przykleić kilka użytecznych kalkomanii: różę wiatrów z literowym oznakowaniem rumbów (przydatne przy wypełnianiu 12 kolumny dziennika), tabelkę przeliczeniową szybkości z m/sek na km/godz i na węzły, tabelkę sygnałów do porozumienia się z brzegiem i samolotem itd., w zależności od indywidualnego upodobania.
Powyższe „litanie” mogą spłoszyć potencjalnych żeglarzy morskich. Rzeczywiście jest tego sporo. Czy wszystko, o czym napisałem jest absolutnie niezbędne musicie zadecydować sami przy użyciu waszego rozsądku, poczucia odpowiedzialności i instynktu samozachowawczego. Dużo zależy od tego na jaki akwen się wybieracie. Nie wszystkie pozycje łączą się z kosztami, zatem nie powinniście ich zaniedbać. Myślę, że przedstawiony zestaw można potraktować jako normę, którą warto osiągnąć. Powiedzmy, etapami.



Tekst udostępniony jest na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0.
Dodatkowe informacje o autorach i źródle znajdują się na stronie dyskusji.


Udziela się zgody na kopiowanie, dystrybucję i/lub modyfikację tego tekstu na warunkach licencji GNU Free Documentation License w wersji 1.2 lub nowszej, opublikowanej przez Free Software Foundation.
Kopia tekstu licencji umieszczona została pod hasłem GFDL. Dostepne jest również jej polskie tłumaczenie.

Informacje o pochodzeniu tekstu możesz znaleźć w dyskusji tego tekstu.
  1. Nawet słynnej Naomi James, drugiej (po Krystynie Chojnowskiej­‑Liskiewicz) kobiecie, która samotnie okrążyła glob — zdarzyła się ta pomyłka.