Podwórko

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Józef Birkenmajer
Tytuł Podwórko
Pochodzenie Dziecięce Kłopoty
Wydawca Wydawnictwo Polskie R. Wegnera
Data wydania 1929
Miejsce wyd. Poznań
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tomik
Pobierz jako: Pobierz Cały tomik jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tomik jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tomik jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
Józef Birkenmajer - Dziecięce Kłopoty p13.png


PODWÓRKO.

Nudno było na werandzie,
nęcą figle i podróże
a więc coś skusiło Andzię,
żeby zajrzeć na podwórze.


Wzięła z sobą chleba, masła,
(w drodze trzeba się posilić)
potem cicho drzwi zatrzasła
i zdołała mamę zmylić.

Gdy stanęła wśród podwórka
i odważnie hen w świat sunie,
biegnie jedna, druga kurka
i prosi o chleb Andziunię.

A za niemi dąży kogut,
zwiastun pogód i niepogód,
potrząsając groźnie czubem,
woła: nie bądź samolubem!

Dalej nowa wnet zaczepka —
biegnie żółte kaczę:
Kwa! kwa! kwa! i mnie daj chlebka!
niechże ja i coś tu znaczę!


Józef Birkenmajer - Dziecięce Kłopoty p15.png


Krówka też podniosła głowę
i spogląda srogo szpetnie:
Mu! Dajże mi choć połowę
bom-ci wygłodzona setnie!


I owieczka w białem runie,
przybiegając do niej wartko,
bardzo prosi też Andziunię:
Mnie! poczęstuj mnie choć ćwiartkę!

Wkońcu biegnie stado gęsie,
ku Andziulce dziobem sięga
i niegrzecznie, głośno gęga,
żeby dać im choć po kęsie!

Wobec tylu napastników
wielki strach ogarnął Andzię
i doprawdy nie wiedziała,
jak opędzić się tej bandzie.

Wkońcu wbiegła na drabinę
i zamknęła się na strychu
i aż niemal do wieczora
przesiedziała tam po cichu.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Józef Birkenmajer.