Strona:Józef Birkenmajer - Dziecięce Kłopoty.djvu/16

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

I owieczka w białem runie,
przybiegając do niej wartko,
bardzo prosi też Andziunię:
Mnie! poczęstuj mnie choć ćwiartkę!

Wkońcu biegnie stado gęsie,
ku Andziulce dziobem sięga
i niegrzecznie, głośno gęga,
żeby dać im choć po kęsie!

Wobec tylu napastników
wielki strach ogarnął Andzię
i doprawdy nie wiedziała,
jak opędzić się tej bandzie.

Wkońcu wbiegła na drabinę
i zamknęła się na strychu
i aż niemal do wieczora
przesiedziała tam po cichu.