Podróże Gulliwera/Część pierwsza/Rozdział III

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jonathan Swift
Tytuł Podróże Gulliwera
Data wydania 1842
Wydawnictwo J. Baumgaertner
Drukarz B. G. Teugner
Miejsce wyd. Lipsk
Tłumacz Jan Nepomucen Bobrowicz
Tytuł orygin. Gulliver’s Travels
Źródło Skany na commons
Inne Cała część pierwsza
Indeks stron
Podróże Gulliwera T. 1 section header.jpg

ROZDZIAŁ III.

Podróże Gulliwera T. 1 ornament 8.png

Gulliwer bawi Cesarza i Państwo obojej płci osobliwszym sposobem.

— Opis zabaw dworu Lilliputskiego.

— Autor, pod pewnemi warunkami otrzymuje wolność.


Podróże Gulliwera T. 1 ornament 2.png
M


Moja dobra konduita i powolność, zjednały mi przychylność tak Cesarza jako też wojska i pospólstwa; począłem więc mieć nadzieję że wkrótce wolność otrzymam, i używałem wszelkich sposobów do utrzymania ich w tem dla mnie usposobieniu. — Powoli, bojaźń krajowców zmniejszała się: często położywszy się pozwalałem młodym chłopcom i dziewczętom grać w krycie w moich włosach: uczyniłem też znaczne postępy w mowie krajowej. Jednego dnia Cesarz powziął myśl, dla rozrywki mojej dać widowisko, w czem naród ten, wszystkie które mi się widzieć zdarzyło tak zręcznością jak wspaniałością przechodzi. Nic jednak tyle mnie nieubawiło, jak taniec na linie, któren wykonany był na cienkiej białej nitce, około czterech stóp długiej, a na dwanaście cali wysoko od ziemi wyprężonej. Czytelnik raczy przebaczyć że zabawę tę cokolwiek obszerniej opiszę. —
Należący do tych cwiczeń, są osoby ubiegajace się o znaczniejsze urzęda w kraju i o łaskę monarchy. Od dzieciństwa zaraz wprawiani są do tej szlachetnej zabawy. Gdy jaki wielki urząd, bądź przez śmierć, bądź przez popadnienie w niełaskę (co się bardzo często zdarza) zawakuje, natychmiast pięciu lub sześciu kandydatów, podaje do Cesarza prośby, ażeby im dozwolono bawienia J. C. Mości i dwór jego tańcowaniem na linie. Kto najwyżej skacze a niespadnie, ten otrzymuje urząd. Często się zdarza, że niektórzy z ministrów, dostaną rozkaz pokazania swej zręczności, dla przekonania Cesarza, że talentów swoich nie stracili. Flimnap, wielki podskarbi, ma przywilej, że może na wyciągnionej linie o cal wyżej skakać jak którykolwiek z panów w całem Cesarstwie. Widziałem go nieraz robiącego bardzo niebezpieczne skoki na deszczułce drewnianej, przywiązanej na sznurze nie grubszym od nici zwyczajnej. Przyjaciel mój Reldresal, pierwszy sekretarz rady przybocznej, jeżeli mię wzrok mój jemu przychylny nie myli, jest pierwszym po podskarbim. Inni znaczniejsi urzędnicy, są sobie prawie równi co do talentu.
Rozrywki te, bywają często przyczyną smutnych przypadków, które po większej części, zapisane są w archiwach cesarskich. Ja sam widziałem dwóch albo trzech kandydatów, że sobie połamali nogi. Daleko większe jednak jest niebezpieczeństwo, kiedy ministrowie odbiorą rozkaz popisywania się ze swoją zręcznością, ponieważ wtedy usiłując przewyższyć nie tylko siebie samych, ale i wszystkich innych, zawsze prawie bywają przypadki, i wielu dwa i trzy razy spadają. Mówiono mi że rokiem przed mojem przybyciem, Flimnap spadłszy, byłby niezawodnie kark skręcił, gdyby jedna z poduszek cesarskich, przypadkiem na ziemi leżąca, niezmniejszyła upadku.
Drugi rodzaj rozrywki odbywa się tylko w obec Cesarza, Cesarzowej i pierwszego ministra. Cesarz kładzie na stole trzy tasiemki jedwabne rozciągnione, na sześć calów długie, jedna czerwona, druga zółta, a trzecia biała. Te tasiemki są przeznaczone jako nagrody tym, którym Cesarz chce dać dowód swojej szczególniejszej łaski. Obrządek ten odprawia się w wielkiej audyencyonalnej sali cesarskiej, gdzie kandydaci obowiązani są złożyć próby swojej zręczności, której rodzaj od wzwyż opisanych bardzo jest różny, i tak osobliwy, że o niczem podobnem ani w starożytności ani w tych czasach nie słyszałem.
Cesarz trzyma kij tak, że oba jego końce w równej są od ziemi odległości, a tym czasem konkurenci jeden za drugim przez ten kij w tył i naprzód skaczą, lub popodniego pełzają, w miarę tego, jak kij zniżany lub podnoszony bywa. Często także jeden koniec kija trzyma Cesarz a drugi jego pierwszy minister, nawet trafia się że samemu ministrowi trzymanie to powierzonem bywa. Ten który największą zwinność i zręczność tak w skokach jak podłażeniu okaże, dostaje w nagrodę niebieską tasiemkę; czerwona wynagradza tego który po pierwszym najlepiej się odznaczył, a następnie białą trzeciemu oddają: wszyscy noszą te odznaczenia jak pasy, i mało ujrzy osób z wyższego stanu którzyby pasem takim niebyli zaszczyceni.

Podróże Gulliwera tom I page0115.png

Konie wojskowe i ze stajni cesarskich, codziennie przejeżdżano przedemną, i wkrótce tak się do mnie przyzwyczaiły, że bez obawy aż do nóg moich przychodziły. Jeźdźcy skakali często przez moją rękę, gdy ją na ziemi położyłem, a jeden ze strzelców cesarskich przeskoczył mi przez nogę: był to skok istotnie nadzwyczajny. — Na drugi dzień, miałem to szczęście bawić Cesarza. Prosiłem, ażeby rozkazał dostawić mi kilka kijów długich na dwie stopy a grubych jak trzcina zwyczajna: J. C. Mość wydał natychmiast rozkazy dozorcom lasów i nazajutrz przybyło dziewięciu leśniczych z tyląż ośmiokonnemi wozami. Wziąłem dziewięć kijów i powtykałem je w ziemię w kwadrat obszerny na dwie i pół stopy, cztery inne kije przywiązałem na tych horyzontalnie, potem rozłożyłem chustkę od nosa na tych dziewięciu kijach, wyprężyłem ją mocno, tak, że jak skóra na bębnie wyglądała. Te cztery kije które choryzontalnie leżały i nad chustkę może na 4 cale występowały, formowały baryerę. Tak przyrządziwszy, prosiłem Cesarza, żeby kazał dwudziestu czterem najlepszym ze swoich kawalerzystów manewrować po tej sztucznej płasczyznie. Myśl ta podobała się Cesarzowi, wydał stósowne rozkazy, i wkrótce własną ręką powsadzałem jeźdźców z końmi, uzbrojonych i z dowodzącemi oficerami. Jak tylko uformowali się w szeregi, rozdzielili się na dwie partye i rozpoczęli strzelać tępemi strzałami, nacierać i ustępować: słowem udaną prowadzili wojnę, we wszystkiem nadzwyczajną karność wojskową okazując. Ta zabawa nadzwyczaj spodobała się Cesarzowi i potem kilka razy musiałem ją powtarzać; raz nawet tyle był łaskaw że mi się kazał podnieść i sam ewolucyami komenderował. Z wielką trudnością namówił potem Cesarzową że pozwoliła bym ją w jej lektyce o pare łokci od tej wystawy trzymał, ażeby mogła widzieć dokładnie wszystkie te manewra. Szczęściem żaden przypadek nieprzerwał zabawy J. C. Mości, raz tylko wierzgnął koń pod jednym kapitanem, rozdarł chustkę, i utknąwszy w rozdarciu nogą, padł z jeźdźcem. Zaraz ich podniosłem, dziurę zasłoniłem ręką, i całe wojsko jakem wstawił tak i napowrót zsadziłem. Koń któren padł, wywichnął sobie lewą tylną nogę, jeździeć jednak niedoznał żadnego szwanku. Naprawiłem chustkę jak mogłem, lecz trwałości jej nieśmiałem już więcej na próbę wystawiać.

Podróże Gulliwera tom I page0118.png

Pare dni poźniej Cesarz był w bardzo wesołym humorze. Wydał rozkazy ażeby wszystkie wojska w stolicy i jej okolicach rozłożone, w pogotowiu były do rewji, mnie zaś prosił ażebym stanął jak kolos, rozkraczywszy nogi jak mogłem najszerzej. Potem kazał swemu generałowi, sędziwemu i doświadczonemu żołnierzowi, ażeby wojska uszykował jak do boju i maszerował pomiędzy moje nogi: piechota po dwudziestu czterech, a jazda po szesnastu w szeregu, z bębnieniem, rozwiniętemi chorągwiami, i podniesionemi pikami. Wojsko to, złożone było z trzech tysięcy piechoty i tysiąca jazdy. Pod karą śmierci przykazane było, ażeby żołnierze w czasie marszu jak najprzyzwoiciej względem mnie zachowywali się: to jednak nieprzeszkodziło niektórym młodym oficerom do patrzenia w góre wczasie przechodu, a wyznać muszę, że moje spodnie w nienajlepszym były stanie, i dały im powód do częstego śmiechu.

Podróże Gulliwera tom I page0119.png

Tyle podawałem przedstawień i próśb o uwolnienie mnie z więzienia, że nakoniec Cesarz podał rzecz tę do Rady stanu, gdzie nikt niebył przeciwny prócz ministra Skyresch Bolgolam, któremu podobało się bez żadnej przyczyny, przeszkadzać mi do wolności, reszta jednak Rady przychylna była prośbie mojej i Cesarz dał swoje zezwolenie. Ten minister, który był Galbet, to jest, wielkim admirałem cesarstwa, posiadał zaufanie monarchy w wysokim stopniu, i był bardzo zdatnym w sprawowaniu interesów publicznych, charakteru jednak przykrego i dziwacznego. Niemogąc opierać się sam jeden zdaniom całej rady, musiał ustąpić, wymógł przecież, że on ułoży artykuły i warunki pod któremi miałem wolność odzyskać. — Przyniósł mi te Artykuły Skyresch Bolgolam sam w assystencyi dwóch sekretarzy i wielu innych znakomitych osób. Gdy te zostały mi przeczytane, kazano mi na zachowanie ich przysiądz, najprzód zwyczajem kraju mego, a potem w sposób przez ich prawa przepisany, to jest: lewą ręką trzymać za palce u prawej nogi, palec zaś średni prawej ręki trzymać na czole a wielki na końcu ucha prawego. — Lecz może czytelnik ciekawy będzie poznać styl i sposób wyrażenia się tego ludu, jako też i warunki pod jakiemi nadano mi wolność; przeto cały ten akt umieszczam tutaj słowo w słowo przetłomaczony.

Podróże Gulliwera tom I page0120.png




Golbasto momaren eulame gurdilo shefin mully ully gue najpotężniejszy Cesarz Lilliputu, rozkosz i postrach świata, którego Państwo rozciąga się na 5000 blustrugs (to jest blizko sześciu mil) aż do końca okręgu ziemskiego, Monarcha wszystkich Monarchów, wyższy od synów ludzkich, którego nogi deptają aż do środka ziemi, którego głowa sięga słońca, na którego spojrzenie drżą mocarzów kolana, miły jak wiosna, luby jak lato, obfity jak jesień, straszny jak zima: wszystkim poddanym naszym wiernym i miłym zdrowia życzy. — Jego najwyższy majestat podaje przybyłemu w prowincye nasze Człowiekowi-Górze następujące artykuły, których zachowanie obowiązany jest przysięgą stwierdzić.
Podróże Gulliwera tom I page0121.png

I.  Człowiek-Góra nie opuści obszernych Państw naszych, bez pozwolenia naszego, wielką pieczęcią zaopatrzonego. —
II.  Niebędzie mu wolno wchodzić do naszej stolicy, bez wyraźnego naszego rozkazu, o czem dwoma godzinami wprzódy uwiadomieni będą mieszkańcy, żeby z domów swoich niewychodzili. —
III.  Rzeczony Człowiek-Góra, będzie miał wolność chodzenia tylko po wielkich gościńcach, i ma się wystrzegać przechadzać lub kłaść się po łąkach i zbożach. —
IV. Przechadzając się po drogach publicznych, ma się strzedz ile możności, ażeby niezdeptał którego z naszych wiernych poddanych, ani ich koni lub wozów, i nie ma brać żadnego z wspomnionych poddanych na ręce swoje, chyba za wyraźnem ich zezwoleniem. —

Podróże Gulliwera tom I page0123.png

V.  Gdy zajdzie potrzeba, że kuryer gabinetowy będzie miał bieżeć z poleceniem jakiem nadzwyczajnem: Człowiek-Góra obowiązany jest nieść go w kieszeni swojej przez sześć dni, raz każdego Księżyca, a w razie potrzeby i stawić go zdrowego i całego przed naszą cesarską obecnością. —
VI.  Będzie naszym sprzymierzonym przeciw naszym nieprzyjaciołom z wyspy Blefusku, i wszelkich użyje sposobów do zniszczenia flotty, którą oni właśnie uzbrajają dla wkroczenia w Państwo nasze. —
VII.  Rzeczony Człowiek-Góra będzie czasem dopomagał rzemieślnikom naszym w dźwiganiu niektórych wielkich kamieni, dla dokończenia murów zamku i innych budowli cesarskich. —
VIII. Także winien jest w przeciągu dwóch Księżyców złożyć dokładny opis obszerności naszego Państwa, licząc swemi krokami w około ponadmorze. —
IX.  Gdy rzeczony Człowiek-Góra złoży uroczystą przysięgę wykonania wszystkich tych wzwyż wyrażonych artykułów, dostawać będzie codziennie żywności i napoju tyle, ileby dla tysiąca ośmset siedmdziesięciu czterech naszych poddanych mogło wystarczyć, i będzie miał wolny przystęp do naszej cesarskiej osoby, wraz z innemi oznakami naszej dla niego przychylności. — Dano w Pałacu naszym w Belsaborak, dwunastego dnia, dziewięćdziesiąt pierwszego Księżyca, panowania naszego. —


Wykonałem przysięgę i podpisałem z wielką radością te wszystkie Artykuły, lubo niektóre z nich niebyły dla mnie z honorem, nie tak, jakbym był sobie życzył; co było skutkiem złości wielkiego Admirała Skyresch Bolgolam. Zdjęto mi natychmiast łańcuchy i zupełną otrzymałem wolność. Cesarz zaszczycił mię przy tej czynności obecnością swoją. Złożyłem J. C. Mości jak najgłębsze podziękowanie upadłszy mu do nóg, lecz kazał mi wstać, a to w jak najgrzeczniejszych wyrazach.
Czytelnik raczył uważać że w ostatnim artykule aktu mojej wolności, obowiązał się Cesarz dostarczać mi tyle żywności i napoju ileby mogło wystarczyć na tysiąc ośmset siedmdziesięciu czterech Lilliputyanów: gdym się poźniej spytał jednego z dworzan, poufałego mego przyjaciela, dla czego dla mnie taką żywności i napoju wyznaczono kwotę? odpowiedział mi: iż ponieważ matematycy cesarscy, zmierzywszy moją wysokość za pomocą kwadranta i policzywszy grubość, znaleźli proporcyą mnie do siebie jak 1874. do 1. wnieśli przeto, że ja powinienem potrzebować żywności tysiąc ośmset siedmdziesiąt cztery razy więcej niż który z nich. Z tąd może czytelnik wnosić, jaki dowcip posiada ten naród, jak mądra, przezorna i dokładna ich Cesarza ekonomika. —



Podróże Gulliwera tom I page0124.png


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Jonathan Swift i tłumacza: Jan Nepomucen Bobrowicz.