Podróż króla Stanisława Augusta do Kaniowa/5 Maja

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Józef Ignacy Kraszewski
Tytuł Podróż króla Stanisława Augusta do Kaniowa
Podtytuł w r. 1787.
Wydawca Józef Zawadzki
Data wydania 1860
Druk Józef Zawadzki
Miejsce wyd. Wilno
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
5 Maja.

Hr. Plater, tak rozpoczyna list trzydziesty piérwszy, przed południem datowany. «Komu szczęście, jak zwykle nazywają, ślepe, nie tylko skutecznemi czyni zamiary, ale poprzedzać nawet zdaje się wszystkie żądze i zamysły, a śpieszącemu nasuwa pomyślności, ten nie zna goryczy żmudnego oczekiwania i wyobrazić sobie nie potrafi tego niesmaku, którego był pełnym dzień wczorajszy bez pewności w niczém przebyty, a jak panna młoda po przebyciu wiecznego adwentu, w dniu dobrowolnéj i najmilszéj ofiary siebie saméj ubraną, uwieńczoną niewinności znamieniem i już, już tylko hasła do ołtarza zawołującego oczekująca, śmiertelnéj prawie goryczy musi wypijać kielich, wtedy gdy jéj niecierpliwość prawników nad opisami dysputujących z magistralną powagą z podełba dla przyszłych wykrętów obojętnościami akt zapychających — alterowaną być musi srodze, tak podobnie i dzień dzisiejszy przejdzie nam pewnie, zwłaszcza, że godzina już jedénasta mija, a nic nowego N. Pan nie otrzymał.
Około południa przybył z Kijowa ex-pisarz Plater i opowiedział o przyjęciu we środę na dworcu przez cesarzową JMć: na którém byli ks. podskarbi, Józef Lubomirski ex-pisarz i Działyński wojewodzic Kaliski. Stół był na więcéj sta osób, przed każdym ze stołowników stał tego dnia przygotowany i winem nalany kielich pokrywką przykryty, który za daném hasłem przez hr. Cobentzel ambassadora austrjackiego wychylono za zdrowie cesarzowéj. Po obiedzie N. Pani odeszła do swoich pokojów, a bal rozpoczął się o godzinie szóstéj. Otworzył go w. koniuszy Naryszkin z p. Branicką. Monarchini siadła do wista z ks. Potemkinem, Cobentzlem i Mamonowem, i wstała dopiéro gdy rozpoczęcie fajerwerku oznajmiono przed skończeniem drugiego robra. Fajerwerk bardzo by się udał doskonale, gdyby wiatr dymu z niego w okna dworca nie pędził. Najpiękniejsza była żyrandola z kilku tysięcy rac złożona i machina piérwszego aktu «której zapadnienie lubo było umyślnie udane, do zdania, że się nie udała pobudziło patrzących. Po chwili jednak znowu ukontentowanie nastąpiło, gdy powolnie i jakoby z dymu wydobył się kościół we środku którego widziany był ołtarz, a na nim cyfra Imperatorowéj paląca się. —» Równo z końcem fajerwerku i bal się zakończył. Nazajutrz około 11téj rano, cesarzowa w zupełném jak do podróży ubraniu wyjechała z dworca poprzedzona kompanją kupców w jednakowy mundur przybranych do cerkwi Kijowo-Pieczerskiéj, a nim do fortecy wjechała, na placu przed nią salutowaną była przez regiment lejb-kiryssjerów z ośmiu set ludzi złożony, pod dowództwem szefa jego Engelhardt’a..
Po pół godzinném nabożeństwie, w tejże assystencji udała się cesarzowa na Stary-Kijów przy odgłosie dział zajeżdżając do kościoła Św. Zofji, nareszcie na Padoł, do cerkwi Brackiéj, z któréj wyszedłszy wprost na Dniepr skierował się orszak. Tu liczny tłum oczekiwał N. Panię i szalupa stała u brzegu, bez żadnego baldachimu, siedzenia mająca axamitem ponsowym ze złotem przyozdobione. Powozili dwunastu majtków w zielonych axamitnych kurtkach i kapuzach pąsowych z piórami. Oficer morskiéj służby stał przy rudlu. W téj szalupie wraz z damami i mężczyznami do wspólnéj podróży wyznaczonemi dopłynęła cesarzowa do swojéj galery, a inni także szalupami popłynęli do statków w linją jednę wzdłuż rzeki uszykowanych i wśród niéj na kotwicach stojących. Że to była godzina obiadowa, imperatorowa udała się do galery, na któréj była sala jadalna, i tu zjadłszy obiad wróciła na swoją. Wystawiono banderę cesarską i flotylla ruszyła z miejsca. Dla przeciwnego wiatru o godzinie szóstéj dopiéro minęli fortecę Pieczerską, na któréj wałach sto razy działa ognia dały, a w Starym Kijowie i na Padole, sto kilkadziesiąt na znak powitania, na co galera cesarska dziewięcią wystrzałami odpowiedziała. Notuje hr. Plater, że w całéj podróży porządek był wielki i znaki dawano różnego koloru banderami, które stérnicy pilno uważać musieli, i wedle nich się kierować.
Po południu 5 Maja nieodebrano jeszcze żadnéj wiadomości, król jednak na wszelki wypadek, kazał się wszystkim assystującym i dworowi przybrać galowo, i w domowéj kompanji jadł tylko obiad, przykazawszy zrana jeszcze wysłać towarzysza z półku królewskiego do Trechtemirowa miasteczka oddalonego od Kaniowa o mil cztéry, z poleceniem mu, aby w chwili, gdy flotylla mijać je będzie, przybiegł zaraz z uwiadomieniem. Flotylla na któréj płynęła cesarzowa, składała się z następujących statków: Samara, Kubań i Tawel trzy statki duże, płaskie, płynące z kuchnią i prowjantami, daléj Don i Ingul podobneż z ludźmi na powinności, następnie szły: Szoż galera na któréj jechał marszałek nadworny książę Barjatyński, (tajny radźca) Strekałów lejb-medyk, Rogerson sekretarz tajny, Chrapowicki sekretarz nadworny, officjaliści marszałka i sekretarze i t. d. Na Desnie była sala stołowa, za nią Snow galera z hr. Anhalt, generał-adjutantem, generał-majorem Bezborodko, koniuszym Lewaszowem, Rehbinderem i innemi osobami. Dniepr główna galera, Cesarzowa JMć i towarzyszące jéj zawsze osoby. Boh galera ks. Potemkina, na niej hr. Skowrońska i Braniccy. Ipad galera, na niéj w. koniuszy Naryszkin, w. podkomorzy Szuwałów, tajny sowietnik Neledyński i Czertków i t. d. Seyn galera z posłami cudzoziemskiemi, na niéj ks. de Ligne i inni cudzoziemcy. Naostatek Oreł galera z hr. Janem Czerniszewem i jego córką. Po tych szły jeszcze trzy: Aster szambelanów Wałujewa i Sołtykowa, kamerjunkrów Bibikowa i Koczubeja, z kilku kapitanami gwardyi; Trabicz, na któréj cyrulicy dworscy i aptekarze, sekretarze kancelarji spraw zagranicznych, na innych stajnie, szpital, a na Almie prowizja wody i t. d.
Majtków i żołnierzy na całéj flotylli było do 2,500, a komendantem jéj pod rozkazami ks. Potemkina był vice-admirał Pieszyn płynący na Dnieprze. Syn jego kapitanem był tegoż statku. Cesarzowa oprócz licznych darów dla mieszkańców Kijowa, na samo budowanie i poprawę miasta, zostawiła 200,000 rubli. Cytuje tu w djariuszu swoim hr. Plater postępek szlachetny ks. Potemkina, który nagradzając mimowolną przykrość wyrządzoną p. Hołyńskiemu, odstąpił mu Krzyczew za miljon rubli, czyniący sto tysięcy rubli dochodu, ułatwił mu zajęcie nań długu bankowego i ostatecznie z szacunku 100,000 rubli darował.
Daléj ciągnąc porównanie oczekujących w Kaniowie do panny młodéj wyglądającéj oblubieńca, tak pisze hr. Plater o godzinie 9téj wieczorem. — «Powtarzając wyżéj przytoczone podobieństwo zdaje mi się, że nasza panna młoda nie pójdzie już dzisiaj do ołtarza i szaty weselne zrzucić będzie musiała, podobnie jak biédna owa księżniczka Trubecka, o którą starał się i domagał hr. Wassenaer poseł holenderski przed kilką laty, a która gdy mu nareszcie przyrzeczoną została i w dniu naznaczonym do ślubu przybrana, ledwie nie od ołtarza powrócić musiała dla niebytności oblubieńca, który się chorym ogłosił. —»
O godzinie szóstéj, ażeby mieć pozór do zmiany ubrania, N. Pan kazał zajść powozom, i z damami i niektóremi mężczyznami udał się nowo rozkopaną i wyczyszczoną przez jary i laski drogę do domku wystawionego w gaju niedaleko krynicy Spa. Budowa ta umyślnie dla wypoczynku wzniesiona, zawierała salkę i trzy pokoiki, gdzie ks. podskarbi kazał kawę i herbatę podać. A że na powrót przykra była do zjeżdżania z góry droga, kręto idąca na grobelkę dokoła stawu zaokrągloną, bardzo miało być pięknym widokiem dla naprzeciw stojących zejście N. Pana z całym dworem pieszo, długą linją ciągnącą się po górze i nad wodą i cały ten orszak świetny w spokojnych powtarzający się wodach. Przechadzka ta ze dwie godziny czasu zabrała i król dopiéro o ósméj z niéj powrócił.
Około dziesiątéj zjawił się z Trechtemirowa towarzysz z doniesieniem, że cesarzowa JM. minęła to miejsce i o 25 wiorst od Kaniowa nocowała.
Spodziewano się przybycia nazajutrz, i wielkie czyniono ku temu przygotowania.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Józef Ignacy Kraszewski.