Pieśni niewolnika/IX

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Svatopluk Čech
Tytuł Pieśni niewolnika
Data wydania 1929
Wydawnictwo Skład Główny w Księgarni Jagiellońskiej
Druk Drukarnia Związkowa
Miejsce wyd. Kraków
Tłumacz Maciej Szukiewicz
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
IX.

Sąsiad zły naszemu panu nastąpił na cześć.
Gniewem zjęty pan nasz powstał, by go za to zgnieść.
Zpośród rabów swoich wybrał junaków na schwał,
Miecz przypasał im do boku, łuk i kołczan dał.

Od łachmanów, kit powiewnych zaroił się smug,
W bój za pana idzie walczyć zgraja wiernych sług.
Idą niemi, z chmurnem czołem, a ich wstyd i lęk
Tłumi tykw dudnienie głuche, głuchy bębna jęk.

A przed niemi wieje sztandar z pstrych strzępów i szmat,
A za niemi krwawy topór krwawy trzyma kat.
Niechby który się zawahał, wzbraniał się iść wprzód,
Zarazby mu kat siekierą głowę z karku zmiótł.

Już się zwarli, — charczą, jęczą, ziemia zlana krwią,
Wściekły otrok się z otrokiem jak psy dzikie żrą.
Dysząc dławią się wzajemnie, a gdzie trafił cios,
Tam posoką bluzgający łeb niosą za włos.


Upojeni szałem walki i zapachem krwie
Niosą łup i u nóg pana kładą łeb przy łbie.
Kładą i schrypłemi głosy wrzeszczą: „sława ci!“
A on wita ich z pogardą: „dobrze, dobrze psy.“

Broń odbiera im skrwawioną i zaś wprzęga w pług
I na pastwę zaś oddaje grzbiet ich sforze sług.
Mimo plag niejeden z onych ma za chwałę chwał,
Że i on się bił za pana, krew za niego lał.

Ale ja zaciskam pięści, twarz mi pali wstyd...
„Smagaj — wołam — smagaj knucie! Zamało ten zbit,
„Kto dostawszy broń z rąk pana, miast przez łeb go siec,
„Na powrozie się pozwala do szlachtuza wlec.“




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Svatopluk Čech i tłumacza: Maciej Szukiewicz.