Strona:PL Čech - Pieśni niewolnika.djvu/33

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


IX.

Sąsiad zły naszemu panu nastąpił na cześć.
Gniewem zjęty pan nasz powstał, by go za to zgnieść.
Zpośród rabów swoich wybrał junaków na schwał,
Miecz przypasał im do boku, łuk i kołczan dał.

Od łachmanów, kit powiewnych zaroił się smug,
W bój za pana idzie walczyć zgraja wiernych sług.
Idą niemi, z chmurnem czołem, a ich wstyd i lęk
Tłumi tykw dudnienie głuche, głuchy bębna jęk.

A przed niemi wieje sztandar z pstrych strzępów i szmat,
A za niemi krwawy topór krwawy trzyma kat.
Niechby który się zawahał, wzbraniał się iść wprzód,
Zarazby mu kat siekierą głowę z karku zmiótł.

Już się zwarli, — charczą, jęczą, ziemia zlana krwią,
Wściekły otrok się z otrokiem jak psy dzikie żrą.
Dysząc dławią się wzajemnie, a gdzie trafił cios,
Tam posoką bluzgający łeb niosą za włos.