Pieśń o pani, co zabiła pana

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania


Sierotka Na ton ballady • II. Pieśń o pani, co zabiła pana • Jan Kasprowicz Pieśń o burmistrzance
Sierotka Na ton ballady
II. Pieśń o pani, co zabiła pana
Jan Kasprowicz
Pieśń o burmistrzance
ze zbioru Dzieła poetyckie Tom 4

II.

PIEŚŃ O PANI, CO ZABIŁA PANA.
Z MOTYWÓW LUDOWYCH.

Stała się nam nowina,
Wiatrami zdala przywiana;
Na zamku, na rycerskim,
Pani zabiła pana.
 
Zabiła go w noc ciemną,
Rutę posiała na grobie:
Żal-ci nam będzie, mój kwiecie,
I mnie żal będzie i tobie.
 
Chrobrego pojęłam męża,
Hyry szły o nim po ziemi:
Dziś on pogrzebion w dole,
Ja płaczę łzami rzewnemi.
 
Rutę zasiewam zieloną,
Ruta mu z łona wyrasta:
Wyjdź z mieczem mściwym w ręku,
Na miecz twój czeka niewiasta.
 
Nie widzę już twych oczu,
Do warg się twoich nie tulę —

O jakeś mi promieniał,
W żelazną odzian koszulę!

O jakiś rósł mi w niebiosy
W obłyskach rycernej chwały,
Siedzący na siwym koniu,
Gdy rogi wojenne grzmiały.

Gaszek mi siedzi przy boku — —
Przecz twarde serce twoje?
Żonę-ś samotną zostawił,
Na szumne ruszyłeś boje!
 
Po dworca zmilkłych komnatach
W żalnej się błąkam tęsknocie —
Łożnicze zgubiłam klucze,
Myślę o twoim powrocie.

Gaszek przy boku mi siedzi —
Odejdź zdradzieckie pacholę:
Chrobrego pojęłam męża,
W krwawe wyruszył pole.

Na siwym wyruszył koniu,
Złote tętniły podkowy;
Rycerną okryj się chwałą,
Powracaj do dom zdrowy!

W dostojnym powrócił blasku,
Hyr przed nim szedł rozgłośnie —
Dziś go ukryłam w grobie,
Ruta dziś na nim rośnie.

Niedarmom cię posiała —
Rośnij-że, ruto zielona!
Czemuś wyruszył w boje?
Czemu samotna twa żona?


Rośnij-że, ruto zielona — — —
Zali to tętent na moście?...
Idź, dziewko, spojrzyj z wieży,
Jacyś k’nam jadą goście.

Hej! jadą zbrojno i strojno,
Pochmurną widzę kurzawę —
Duszna spiekota na ziemi,
Słońce zapada krwawe.
 
Hej! strojno jadą i zbrojno,
Aż mi się mąci w głowie,
Tak lśnią się na karych koniach
Ci nieboszczyka bratowie.
 
Szabelki im pobłyskują,
Czerwone pod nimi siodła —
A witaj-że nam, bratowa,
Wielka nas tęskność wiodła...
 
Nadeszła ku nam nowina,
Wiatrami zdala przywiana;
Na zamku, na rycerskim,
Pani zabiła pana.
 
Przecz ci pobladło tak liczko,
Fartuszek twój skrwawiony:
Brata chcieliśmy przywitać,
Z obcej jadący strony.
 
Na karych jadący rumakach,
Przytępiliśmy ostrogi —
Tak spieszno było nam k’tobie;
Gdzie mąż twój, gdzie brat nasz drogi?
 
Krople spływają po siodłach,
Pot się na grzywach pieni,

Duszna spiekota śród pola,
Do chłodnej wiedź nas sieni.

Słońce zachodzi krwawo,
Niebo zorzami płonie,
Rutę siewałaś na grobie,
Zmęczone drżą ci dłonie.
 
Witaj nam, witaj, bratowa!
Z radości padasz wielkiéj:
Kity nam lśnią się na hełmach,
Przy boku błyszczą szabelki!
 
Pragniemy uścisnąć brata —
Gdzie mąż twój, gdzie brat nasz luby?
Sto wroga o ziem powalił,
Z stu hełmów zerwał czuby.
 
Rycerną się okrył chwałą,
Świat ją na wieki przechowa:
Szczęśliwsza gdzież jest żona?
Szczęśliwa witaj bratowa!
 
Do chłodnej wiedź nas sieni,
Mężowską otwórz łożnicę,
Skrwawiony twój fartuszek,
Pobladło twoje lice...
 
Ani mi lice pobladło,
Ani mój fartuch skrwawiony — —
Ruta na grobie rośnie — —
Małżonek odbiegł żony...
 
Nie wrócił z wojennej wrzawy,
W żalu samotna ginę —
Słyszałam, że w obcych krajach
Wesołą ma godzinę.


Ruta na grobie mi rośnie,
Po serce mi rośnie, o dziwy!
Z gamratką czas ci ubiega,
O drogi mężu zdradliwy!...
 
Zamilkły o nim hyry,
Zgasła rycerna chwała,
Zdradzona tylko żona
W niezgasłym smutku została.
 
Chwyć konie za uździenice,
Staw je, pachole, przy żłobie — — —
Witajcie, mili bratowie — —
Ruta wyrasta na grobie...
 
Na oścież bramy otwarte —
Witajcie, bratowie mili:
Dawnom już, dawno nie żyła
W takiej radosnej chwili.
 
Przynieście złote puhary,
Miodu rozlejcie strugi —
Czekałam na ucztowanie,
Czekałam czas tak długi!
 
Siądźcie przy krągłym stole —
O jak wam błyszczą szabelki!
Kity się chwieją na hełmach,
Ginę z radości wielkiéj!
 
Duszno w dziedzińcu i parno —
Słońce zapada krwawe —
Zwycięstwo bije wam z oczu,
Na czole widać sławę...

Siądźcie w dębowej sali,
Ochłodźcie spiekłe usta;

Rumieniec na nich zakwitnie,
Odświeży je radość pusta.
 
Trąćcie się ze mną kielichem —
Gdzie jesteś, mężu zdradliwy?
Ruta na grobie rośnie,
Po serce mi rośnie, o dziwy!...



Grafika na koniec utworu.jpg


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Jan Kasprowicz.