Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.4.djvu/336

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ruta na grobie mi rośnie,
Po serce mi rośnie, o dziwy!
Z gamratką czas ci ubiega,
O drogi mężu zdradliwy!...
 
Zamilkły o nim hyry,
Zgasła rycerna chwała,
Zdradzona tylko żona
W niezgasłym smutku została.
 
Chwyć konie za uździenice,
Staw je, pachole, przy żłobie — — —
Witajcie, mili bratowie — —
Ruta wyrasta na grobie...
 
Na oścież bramy otwarte —
Witajcie, bratowie mili:
Dawnom już, dawno nie żyła
W takiej radosnej chwili.
 
Przynieście złote puhary,
Miodu rozlejcie strugi —
Czekałam na ucztowanie,
Czekałam czas tak długi!
 
Siądźcie przy krągłym stole —
O jak wam błyszczą szabelki!
Kity się chwieją na hełmach,
Ginę z radości wielkiéj!
 
Duszno w dziedzińcu i parno —
Słońce zapada krwawe —
Zwycięstwo bije wam z oczu,
Na czole widać sławę...

Siądźcie w dębowej sali,
Ochłodźcie spiekłe usta;