Płomienie (Zbierzchowski)/Ślepiec

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Henryk Zbierzchowski
Tytuł Ślepiec
Pochodzenie Wrażenia
Data wydania 1916
Wydawnictwo Wydawnictwo Księgarni Maryana Hasklera
Miejsce wyd. Wiedeń
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron


Ślepiec.

 
Pamiętam owo popołudnie parne:
Przed rowem szrapnel jak żmija zasyczał.
Ktoś jęknął głośno — oficer coś krzyczał
I drzwi przedemną zamknęły się czarne.

Przebóg! usuńcie mgłę z palących powiek!
Lęk zjeżył włosy — co się dzieje ze mną?
Gdzie jesteś słońce? dlaczego tak ciemno?
— Są myśli, których znieść nie może człowiek —

Ach, kroplę wody dla zgasłej źrenicy!
Może to tylko ślepota pozorna?
Lecz nagle pewność niezbita, potworna
Przez mózg przebiegła z sykiem błyskawicy.
 
I łzy w mem życiu najgorsze, najkrwawsze
Spłynęły cicho na znak niemej skargi,
Bo ból położył na milczące wargi
Te dwie pieczęcie: »nigdy!« i »na zawsze!«

Nigdy nie ujrzę słonecznej jasności.
Ach, jakżem od was druhowie uboższy!
Nigdy nie ujrzę na twarzy najdroższej
Tego wyrazu, co płynie z miłości.

Na zawsze z piętnem na twarzy jak Kain
Iść będę ścieżką, gdzie zmrok i zgryzota,
Na zawsze dla mnie zamknięto te wrota,
Które prowadzą do zaklętych krain.
 
Nie dla mnie kwiatów czar i pól słoneczność,
Darmo pocieszyć chcesz mię przyjacielu;
Jestem podróżnym, co jedzie w tunelu
I wie, że tunel ten prowadzi w wieczność.

Więc mię nie żałuj, bo jestem z cierpiących
Jedyny, który nie czeka pomocy.
Kto poznał grozę wiekuistej nocy
Ten nie należy więcej do żyjących.

I chociaż czasem łzy płaczę najkrwawsze,
Nikt z was mej strasznej nie usłyszy skargi.
Bo ból położył na milczące wargi
Te dwie pieczęcie: »nigdy!« i »na zawsze!«










Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Henryk Zbierzchowski.