Orzechy

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Stefan Napierski
Tytuł Orzechy
Pochodzenie zbiór Poemat
Wydawca nakładem autora
Data wydania 1924
Druk Księgarnia „Ogniwo”
Drukarnia L. Bogusławskiego
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
ORZECHY

Zielonych liści gorycz zmieszana z smutkiem lip,
Pamiętam siebie chłopcem wybladłym i bezradnym,
W różowo—wonnym szumie płynącym w dni bezładne.
O, ławko pod orzechem. Bronzowy obok grzyb.

Żaluzje śpią zielone. Niebieska lśni polewa
Na donic okrągłościach. Cytrynny ciepły zmierzch.
Znów siedzę na ławeczce, wplątany w słodkie drzewa,
Wsłuchany w szelest ciemny, daleki, jak ma krew.

Czuć w dłoni cierpką kulę! O, łupać miąższ zielony,
Z twardej łupiny wygryźć zębami biały mlecz!
Smakować w ustach wiatr, co trzęsie drzew korony,
Sok słony, którym kipi, jak owoc, każda rzecz.


Przy straganach przystaję: amerykany tłuste
Kupuję, mdłe orzeszki, skręcone, jak ślimaki —
Ale już nie jestem taki, jako wtedy, o, już nie taki:
Mam bardzo gorzkie i niechętne usta.

Nie rozgryzam korzeni, nie schodzę do trzew,
Ulicami, ulicami w kółko sennie chodzę,
Zasłuchany, zaplątany w szumy dziwnych drzew,
Zapomniany i zamknięty niepojętej trwodze.

Aż wzrosnę i rozpęknę w zielonawej kuli,
Wypłynę białym mózgiem, jako jądrem, orzech —
O, Wierna, chloroformem siwym mnie otulisz,
Na warg spękaną korę złożysz Glorie Boże.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Stefan Marek Eiger.