Olawo, Olawo, ty nasza dziedzino

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Tytuł Olawo, Olawo, ty nasza dziedzino
Podtytuł 133. z p. Opolskiego
Rozdział Ballady
Pochodzenie Pieśni Ludu Polskiego w Górnym Szląsku
Redaktor Juliusz Roger
Wydawca A. Hepner
Data wydania 1880
Miejsce wyd. Wrocław
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron

133.[1]
z p. Opolskiego.
 
\relative e' {
\set Staff.midiInstrument = "flute" 
\key g \major
\time 4/4
\autoBeamOff
g8 a \stemUp b \stemDown c \stemNeutral d4. b8 | e d c b d4 c | \slashedGrace c8 \stemUp b8 a \stemNeutral b c e([d]) b(b) | \stemUp b a g fis a4 g \bar "|." s
}
\addlyrics {
O -- la -- wo, O -- la -- wo, ty na -- sza dzie -- dzi -- no, dwo -- je ślicz -- nych dzia -- tek 
do Tu -- rek za -- ję -- li.
}

Olawo, Olawo,
Ty nasza dziedzino —
Dwoje ślicznych dziatek
Do Turek zajęli.

Zajęli braciszka,
Zajęli siostrzyczkę, —
Miły, mocny Boże,
Zajęli siostrzyczkę.

A braciszka dali
Do ciemnéj piwnicy;
A siostrzyczkę dali
Do jasnéj świetlicy.

Siedem lat tam była,
Złotem srebrem szyła,
A na ósmy roczek
Śniłci jéj się śniczek.

Śniłci jéj się śniczek,
Że umarł braciszek;
Śniłci jéj się drugi,
Że jeszcze jest żywy.

Tak bardzo płakała,
Rękami łamała, —
Miły mocny Boże,
Rękami łamała.

Cóż dziewczyno płaczesz,
Cóż tak lamentujesz? —
Miły mocny Boże,
Cóż tak lamentujesz?

Śniłci mi się śniczek,
Że umarł braciszek;
Śniłci mi się drugi,
Że on jeszcze żyje.

I dostała klucze
Od ciemnéj ciemnicy, —
Miły mocny Boże,
Od ciemnéj ciemnicy.

Gdy ciemnicę odewrzyła,
Na brata zawołała:
Żywyś, bracie, żywy,
Alboś jest umarły?

Żywych siostro, żywy,
Pod kolana zgięty, —
Miły mocny Boże,
Pod kolana zgięty.

W moich białych włosach
Myszy gniazda mają,
Moje czarne oczy
Gady wyjadają.

Wzięła go za rękę
I precz wędrowała
Od wsiczki do wsiczki
Aż do swojéj matusiczki.

Gdy do matki przyszła,
O nocleg prosiła, —
Miły mocny Boże,
O nocleg prosiła.

Małą świetlicę mam,
Dla czeladki mam;
Idźcie do stodoliska,
Na zgniłe snopczyska.

Gdy do stodoły przyszła,
Tak bardzo płakała, —
Miły mocny Boże,
Matka nas nie poznała.

A małe pacholę
Bieży ku stodole,
Ten głos usłyszało,
Matce powiedziało:

Moja miła matuchno,
Miałoch ja braciszka, —
Miałoch ja braciszka,
Albo i siostrzyczkę?

Miałoś, dziecię, miało,
Aleś ich nie znało, —
Miły mocny Boże,
Aleś ich nie znało.

A nie są ci to oni,
Ci podróżni ludzie —
Miły mocny Boże,
Ci podróżni ludzie?

Chnet do stodoły bieżała,
Rękami łamała. —
Miły mocny Boże,
-ach was nie poznała!

Gdyby ja była wiedziała,
Żeście moje dzieci,
Nocowałach by was
W téj nowéj świetlicy, —

Miły mocny Boże,
W téj nowéj świetlicy!

Przypisy

  1. Przyj. ludu Rok II. Nr. 38, str, 304, Kolberga P. I. P. 263, 33.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autorów: Juliusz Roger, anonimowy.