Oda III. Wiara wystawia pomnik Zygmuntowi

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jan Mikołaj Smogulecki
Tytuł Oda III
Podtytuł Wiara wystawia pomnik Zygmuntowi
Pochodzenie Poezye Ludwika Kondratowicza Tom VI
Data wydania 1908
Wydawnictwo Wydawnictwo Karola Miarki
Druk Drukarnia Karola Miarki w Mikołowie
Miejsce wyd. Mikołów-Warszawa
Tłumacz Ludwik Kondratowicz
Źródło Skany na Commons
Indeks stron

ODA III.

Wiara wystawia pomnik Zygmuntowi.

Quem bellicosi prodiga sanguinis...

Kogokolwiek wyrok Boży
Bohaterem wojny stworzy,
Tego przykład i nauka
Pójdzie z dziada na prawnuka;
Na marmurze i na stali
Jego obraz się utrwali,
Jego głowę z każdej strony
Opromieni laur zielony.
O Zygmuncie! w tej postaci
Czas twych śladów nie zatraci,
Zaświetniejesz blaskiem słońca,
Ojciec kraju i obrońca.
Już tureckich mężów zdradzie
Twoje ramię koniec kładzie,
Bystry Tatar wstydem płonie
I umyka k'swojej stronie.
Żywszy lata Nestorowe,
Gdy do zgonu schylisz głowę,
Twoje imię jaśnieć będzie
W bohaterów polskich rzędzie,
I twój pomnik się umieści
Jako ołtarz polskiej cześci,
Szczep Jagiełłów starożytnie
I ożyje, i zakwitnie,
Nad Bosforem, gdzie niewierni,
Przed obliczem trackiej czerni,
Cnota, dzielność, szły z weselem,
Zostać naszych krzywd mścicielem.
Ryczy, grozi wściekła tłuszcza,
Gęste strzały na nas puszcza,
Lecz przed murem naszych zbroi
Przedsię kroku nie dostoi.
Owdzie obóz skrył się prawie

W czarnym dymie i kurzawie,
A Władysław, pewien żniwa,
Trackie półki w proch rozrywa.
Kula z ogniem drga i skacze,
Miejskie ściany rwą kartacze;
To Marsowe krwawe posły
W okolicy strach rozniosły.
Ich poselstwo, trzykroć biada!
Krew i ogień zapowiada;
Biada wioskom! wpośród zgliszczy
Głód i wojna pole zniszczy.
Lecz Władysław trzaska głowy,
Jakby mściwy grom Jehowy;
Leci w tłumy, a z nim wiara,
Nie na niego łuk Tatara!
Nie na twardo kutej zbroi
Bezpieczeństwo jego stoi;
Bohatera grot ze stali
Ani oszczep nie obali,
Bo go wspiera Pańska ręka;
Bo się cnota nic nie lęka;
Bóg jest mściciel złych bezprawi,
Bóg tę garstkę błogosławi.
Tłocz i spieraj w imię Boga
Zatracony zastęp wroga!
Z tobą ojca myśl pobożna,
Z tobą cuda tworzyć można.
Nów rogaty, to ich godło,
Lecz nas rogiem nie ubodło:
Księżyc schodzi z bojowiska,
I złośliwem światłem błyska.
Turczyn gwiazdy miał w rachubie,
Że przyświecą naszej zgubie,
Lecz złe gwiazdy już bez siły
Za górami wstyd swój skryły.
Już czereda ledwie żywa
W zimnych rzekach krew omywa,

Miecz złamany, grot swój rdzawy
I twarz czarną od kurzawy.
Na Dunaju lub na Dnieprze
Już się Turczyn nie rozeprze,
Lecz się pójdzie skryć pokornie,
W drżącym Cydnie i Lykornie.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Jan Mikołaj Smogulecki i tłumacza: Ludwik Kondratowicz.