O żabie z synem

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Marcin Błażewski
Tytuł O żabie z synem
Pochodzenie Antologia bajki polskiej
Data wydania 1915
Wydawnictwo Gebethner i Wolff
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron

Mędrsze jajca, niż kokoszy.
XXXVIII. O ŻABIE Z SYNEM.

Wół stanął nad sadzawką, upijając wody;
zajźrzała mu wnet żaba tak wielkiej urody,
więc się pocznie odymać, dech w sobie trzymając,
że tym kształtem w urodzie dojdzie go, mniemając.
Pyta syna: był tyli? — Syn się o nię boi,
widzi, że coś dziwnego we łbie się jej roi.
Rzekł do niej: »Miła matko, zły to taki zwyczaj,
gdy kto stan swój wynosi prawie nad obyczaj.
Zatym idzie zelżywość, idą wielkie szkody,
za które trudno się już spodziewać nagrody.
Ciebie Bóg żabą stworzył, a ty chcesz być wołem.
Widzi mi się, że rozum uderzył ci czołem.
Zgadzaj się, moja rada, zawsze z przyrodzeniem,
nie obrażaj się nigdy cudzym, dobrym mieniem.
Na swym przestawaj, niech cię zazdrość nie uwodzi,
która więc za godnością cudzą rada chodzi«.
Wzdyma się przecie żaba, rady nie słuchając,
że wszystko wie i umie, o sobie trzymając.

A syn prosi, żeby się odymać przestała;
lecz gdy tak przy uporze mocno swoim trwała,
spukła się, skóra dalej wytrzymać nie mogła,
do śmierci rozum zbytni a zazdrość pomogła.
Tak więc starzy, o sobie siła rozumiejąc,
wstydzą się radzić młodszych, tak się więc z nich śmiejąc:
»Dziwne — pry — czasów naszych nastały zwyczaje,
już teraz, niźli kokosz, chce być mędrsze jaje«.
Dziwniejszać to, że mędrsze w piąci lat bywają
dzieci, aniż osłowie, choć dwadzieścia mają.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Marcin Błażewski.