Maryja z gór

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Robert Burns
Tytuł Maryja z gór
Pochodzenie Poeci angielscy
Wydawca Księgarnia H. Antenberga
Data wydania 1907
Druk W. L. Anczyc i S-ka
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Jan Kasprowicz
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera) Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
MARYJA Z GÓR.
 

O brzegi rzek, o szczyty gór
Wzdłuż zamku Montgomery!
Świeży wasz las, piękny wasz kwiat,
Blask waszych głębin szczery.
Tu lata cud najpierwej lśni
I tu najdłużej żyje,
Bom żegnał tu ostatni raz
Mą słodką z gór Maryję,

O jak tu drżał liść białych brzóz,
Jak kwitła tarń zielona,
Gdy w woniach tych, ukryty w cień,
Tuliłem ją do łona.
Mknął złoty czas i jej i mnie,
Gdym jasną oplótł szyję,
Boć ponad jaśń, nad życia czar
Wolałem z gór Maryję.

Śród przysiąg, łez, śród splotu warg
Czuleśmy się żegnali,
Wierząc, iż znów spotkamy się
Na życia błogiej fali.

Lecz śmierci mróz przedwcześnie spadł
I dziś na wieki kryje
Ten chłodny grób, ta świeża ruń,
Mą słodką z gór Maryję.

Dziś zwiądł już kwiat różanych ust,
Skąd żar me usta piły,
I promień zgasł ognistych ócz,
Źródła rozkosznej siły.
Już serce w proch rozpada się,
Lecz w sercu mojem żyje
Ten drogi skarb, bom kochał ją,
Tę moją z gór Maryję.


Poeci angielscy - Grafika na koniec utworu.png




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Robert Burns i tłumacza: Jan Kasprowicz.