Księga miłości/Siła twórcza miłości

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Bô Yin Râ
Tytuł Księga miłości
Wydawca Księgarnia Ludwika Fiszera
Data wydania 1930
Druk Zakłady Graficzne Grapowa i Mazurkiewicza
Miejsce wyd. Łódź
Tłumacz Marceli Tarnowski
Tytuł orygin. Das Buch der Liebe
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
Siła twórcza miłości.

Z prapotężną mocą objawia się miłość już w swej ziemskiej niższej postaci i tu już ukazuje się ona jako siła twórcza, tak iż kulty prastare sądziły, że znajdą już w tej niższej postaci miłości tajemnicę ostateczną...
Kulty takie zachowały się aż do czasów dzisiejszych, a błędne nauki przyswoiły sobie urojenie, rozpowszechniając je i w Krainie Zachodu.
Fatalne siły niszczycielskie, wysłane z czarnych sklepień świątynnych satanicznych Azjatów, szukają w ten sposób ofiar wśród białej rasy!
Atoli biedni oszukani nie widzą ani tego, że wodzeni są na pasku niewidzialnym, ani że zbliżają się w ten sposób do celu, do któregoby zaprawdę nie dążyli, gdyby go znali.
Wierzą, iż są na tropie rozwiązania zagadki wszystkich zagadek, i pozwalają sobie wmawiać przez oszukujących samych siebie „adeptów“, że na tej drodze osiągnąć mogą boską wolność. Wistocie zaś lecą nieświadomie naprzeciw zgrai piekielnych psów otchłani“, którym już ślina ciecze z pysków, tak pali ich żądza rozszarpania ich dusz, podobnie jak rozszarpały już dusze tych, którzy się tym nieświadomym ludziom wydają świętymi w ich szatańsko skażonem wierzeniu. — — — — —
Wprawdzie Phallus i Yoni były od najdawniejszych czasów świętemi symbolami, a oba te bieguny przeciwne tworzą świętą kotwicę najgłębszych misterjów w życiu ziemskiem, ale — kto chciałby tu szukać, zanim jego będą szukali, niechaj się strzeże, aby nie pomieszał regjonów działania i nie wyciągnął z głębi zamiast „świętej kotwicy“: wężów oślizgłych! — — —
Zaiste, niema zakresu sił okultywnych, któryby taką dawał możliwość omyłki, jak dziedzina misterjów seksualnych. — — — — — — — — — — — — — — — — — — — —
Biada tym, co chcą tutaj znaleźć, czego szukają! — — —
W najlepszym razie zbudzą oni swe somnambuliczne siły, które chętnie obdarzą ich każdym omamem, żywiącym ich złudę, aż — uroiwszy sobie w tem uwikłaniu, iż są znowu jako bogowie“, — zapóźno, kiedy zbawienie ich będzie już niemożliwe, odkryją kiedyś w zwątpieniu, iż dawali posłuch wężowi rajskiemu“. — — — —
Kto wie, iż jest na tych drogach, niechaj się śpiesznie wyrwie z więzów, przykuwających go do dróg tych, bowiem niebezpieczeństwo jest nienazwanie wielkie! —
Atoli kto nie potrafi porzucić w potrzebie wszystkiego, co mu było miłe, gwoli Królestwa Niebieskiego“, ten zaiste nie jest godzien „Królestwa“. — Nie zdoła on zapobiec temu, iż wyrzucony zostanie w ciemności najgłębsze“, — jeśli nie na trwałe zniszczenie, to jednak na nieskończenie długą, ponurą mękę w świadomości własnej winy! — — — — — — — — —
— — Wszystko, co mówią wysokie, często niejasne słowa o tej tajemnicy, otaczającej ziemską siłę płodzenia i jej organy, wtedy dopiero może być pojęte w prawdzie, kiedy się wie, że ukryte tu siły udzielają się w swej błogoczynnej postaci tylko dokonanym Praświatła, i tylko jako nieoczekiwany skutek dokonania! — — —

Kto jednak nie należy do tych, co osiągnęli najwyższą godność „mistrzów“, zanim zrodzili się na ziemi, niechaj nie szuka niczego w tej dziedzinie, gdyż tego, co pragnie znaleźć, nie znajdzie nigdy, co zaś może znaleźć, uczyniłoby go tylko łupem mocy ponurych, w sieci których popadły z praczasów tysiące i tysiące tysięcy. Częstokroć podziwiani za życia jako prawdziwi adepci“, służyli oni swym niszczycielom za przynętę dla dalszych ofiar. — — — — — — — — — — —

Nie potrzebuję chyba dodawać, że znam wszystkie tajemne „metody“, zdolne rozpętać takie domniemane „siły duchowe“. —
Atoli znam też los tych, co je rozpętali, i dlatego obowiązkiem mym jest ostrzegać, — wszystkich, co chcą się pozwolić ostrzegać. — —
Kto uszy ma, iżby słyszał, niechaj słucha!“
Ci, których to dotyczy, nie będą mogli podnieść zarzutu, że nie podkreśliłem dość dobitnie, czego nie chciałbym dobitniej jeszcze podkreślać. — —

Zasie wam wszystkim, którzy szukacie światła i oświecenia i nie chcielibyście poddać się złudnym siłom zwodniczym, mogącym wam dać to jedynie, co nagromadzone zostało w komórkach waszego ciała przez długie szeregi przodków, — wam wszystkim chcę ukazać siłę twórczą miłości, która was już na tej ziemi może napełnić, chcę wam ją ukazać przy pracy tam, gdzie może się ona stać waszym udziałem bez najmniejszego niebezpieczeństwa, w owem wysokiem niebiańskiem“ oznajmieniu wieczystej miłości, wlewającej w was żywe światło i świecący ogień słoneczny, tak jak w ziemskiej“, niższej postaci roznieca tylko płomień zmysłów, aby zachować wasz gatunek i dać wam w tym żarze przeczucie, że potrafi ona i coś wyższego zdziałać. — —
I w niższej jej postaci można zaiste znaleźć pierwiastek boski, jeśli się pojęło już, iż ta postać miłości i najwyższa jej postać są w istocie swej jednakie, różnią się zaś jedynie w sposobie działania.
Ludzie, którzy to pojęli, nie będą oczywiście szukali w „ziemskiej“ miłości sił okultywnych“, — mogą jednakże znaleźć w niej, gdy odczuwanie duszne przewyższy zjednoczenie cielesne, pierwsze przeczucie, które powiedzie ich wzwyż do najwyższej postaci miłości, gdzie staje się ona niebiańską“, bowiem działanie jej wznosi się wysoko ponad to życie ziemskie, ponad najodleglejsze gwiazdy, — w czyste królestwo świetlane wiecznego kształtowania się, które staje się udziałem tych tylko, co są czystego serca“. — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — —
Atoli nie jest ci konieczną na ziemi ziemska“ miłość, abyś mógł osiągnąć najwyższą, niebiańską“ postać tej samej siły!
Wprawdzie nie masz oczywiście potrzeby uciekać przed ziemską“ postacią miłości, gdy chce się ona zbliżyć do ciebie we wzniesieniu duszy, gdybyś ją mógł jednakże znaleźć jedynie jako pożądanie cielesne, tedy i ja radzę ci powściągliwość, chociaż zaprawdę daleki, daleki jestem od tego złudzenia, jakoby powściągliwość w stosunku do miłości „ziemskiej“ była koniecznym warunkiem wyższego rozwoju duchowego. — — —
Raczej jednak winieneś w świadomej woli wyrzec się jednej z możliwości szczęścia ziemskiego, niż gdybyś w żądzy zwierzęcej zbezcześcić miał święty płomień. — — — — — — — — — —
— Najwyższa niebiańska“ postać miłości odsłonić ci się może nawet w twej najbłahszej pracy codziennej. Niejeden z tych, co siedzieli przy warsztacie tkackim lub szli za pługiem, posiadł ją w całej jej prostocie, podczas gdy inni głosili ją przez całe swe życie z wysokich kazalnic, a jednak nigdy jej w sobie nie znaleźli. — — —
Nawet tam, gdzie sądzisz, że istotnie spełniasz tylko swą mozolną pracę powszednią, może się ona w tobie twórczo rozwinąć...
Znacznie silniej jeszcze odczuwa ją przy pracy każdy, kto czuje się powołany do pracy twórczej, kto tworzy to, do czego prze go duch. —
Żadne wielkie dzieło sztuki nie powstało tu na ziemi bez twórczej siły miłości, która przenikała artystę!
Atoli błędem byłoby, gdyby artysta mniemał, iż on sam tylko doznaje takiej łaski...
Wiele istnieje dzieł ludzkich w tem życiu ziemskiem, przy których w inny sposób, mniej widocznie, napełnić musi siła twórcza miłości człowieka działającego, jeśli dzieło jego życia nosić ma najwyższe święcenia. A niejedno dzieło, dalekie od zakresu sztuki, może z wyższego punktu widzenia wykazać objawienie tych samych praw pierwotnych, które się objawiają w sposób łatwo dostrzegalny w dziele artysty. — —
Niema dla człowieka dzieła ziemskiego, któregoby siła twórcza miłości nie mogła wyzwolić z cieśni jego więzów!
— Atoli, jeśli chcesz poznać siłę twórczą „niebiańskiej“ miłości w jej cudownem działaniu, tedy musisz siebie samego ofiarować jej jako materjał do kształtowania! — — —
Napróżno usiłować będziesz z siebie samego znaleźć tę najwyższą postać, póki nie pragniesz chętnie, aby cię zmieniła siła twórcza miłości! — —
Napróżno usiłować będziesz z dnia na dzień wygładzać się i szlifować, póki przeszkadzasz sile twórczej niebiańskiej“ postaci miłości w kształtowaniu z ciebie samego obrazu Bożego, który duch twój ukazać musi ucieleśniony w tobie, a który pod wpływem twojej tylko siły twórczej nigdy nie może się ukształtować, acz siła twórcza miłości potrzebuje do swego dzieła sił twego działania, które ci sama dała! —
Nie znaczy to oczywiście, abyś się miał stać gnuśnym, a własne twe siły tylko przez ciągłe ćwiczenie mogą się stać dotyla potężne, by posłużyły istotnie wysokiej sile twórczej miłości za narzędzie przy kształtowaniu ciebie samego; — atoli narzędzie to powierzyć możesz mistrzowskim tylko rękom, jeśli chcesz ujrzeć siebie samego w najwyższej postaci! — — — — — — —

I wówczas jeszcze, póki życia twego na ziemi, niejeden pierwiastek zewnętrzny nie będzie się chciał stale poddawać najwyższemu kształtowaniu. Ciągle więc utrzymywać musisz w napięciu to narzędzie, aby udzielona ci postać wysoka nie znikła, pozostawiając jeno bolesne wspomnienie o tem, co było niegdyś...
Każdemu, kto na tej ziemi udoskonalony został przez siłę twórczą miłości, groziły wiecznie żywe siły niszczycielskie tego życia ziemskiego zburzeniem jego wysokiej postaci, a jeśli sądzisz, iż Świecący Praświatła wolni są pod tym względem od obaw, — tedy pozwól sobie powiedzieć, że i oni, jak każdy, kto usiłuje zjednoczyć życie zwierzęcia ze swym pierwiastkiem wiecznym, ciągle muszą się mieć na baczności, jeśli nie chcą wypaść z wysokiego światła, jak gwiazda, spadająca nagle w otchłań i rozsypująca się tam na atomy! — — — — — — — — — —
Musisz się nauczyć widzieć i w Świecącym Praświatła brata człowieczego, — który zaiste nie jest wolny od błędów człowieka ziemi i walczyć musi jak ty, aby z walki światła z ciemnością, wyjść jako zwycięzca, gdy się kiedyś jego życie ziemskie dokona. — — —
Nauczono cię uważać owego wysokiego Świecącego, którego my nazywamy wielkim Miłującym“, za bezgrzesznego Boga“, pozbawionego wszelkiej zdolności winy, — i to właśnie zaciemniło twój sąd i rzuciło cię w głębie królestwa niemocy i nędzy, w którem radzi cię widzą ci, co potęgę swą znajdują w tem jedynie, iż narzuciwszy duszy twej nędzę niewolniczą, uchodzić mogą za panów jej losu. —
Wprawdzie nie wszyscy, co cię tak nauczają, są świadomi swego postępowania.
Większość sądzi, iż wiodą cię do szczęścia, do wiecznego zbawienia. — — —
Nie widzą oni jeszcze dzisiaj znikomości pychy ludzkiej, która w biegu stuleci dawno stała się przyzwyczajeniem, i wierzą istotnie, iż zbawienie twej duszy jest zagrożone, ilekroć chcesz się od nauk ich odwrócić, gdyż w najgłębszem przeczuciu prawdy w sercu twem jasnem się wreszcie stało, że nauki te są błędne. —
Proszę cię, nie żądaj, aby tacy łudzący samych siebie nauczyciele ponosić mieli karę za błędy ich nauki, której służą w dobrej wierze!
Z pewnością potrafią ci oni dobrze przewodzić na lepszych drogach, gdy tylko sami znajdą lepsze drogi, bowiem przenika ich wysoka wola pomagania ci. — — —
Skieruj ich ty sam na lepsze drogi, — a wnet okaże się, czy należą oni istotnie do prawdziwie czystych, czy też oszołomieni są jedynie przez moc, którą im dała ich nauka. — —
Kto prawdziwie dba o duszę twą i duszy twej wieczne zbawienie, nie zabroni ci próbować wszelkich dróg, które znalazłeś bez niego, bowiem zdawna zna on już przecież ciężkie jarzmo odpowiedzialności, które nań wkłada urząd jego. — Ten tylko, kim kieruje pycha, kto boi się, iż dzięki twemu poznaniu utraci swą moc, zarzuci cię „w gniewie“ potokiem słów, płynących „zgóry“, — wymieni ci tysiąc powodów“, aby cię skłonić do powrotu w więzy tak drogiej mu nauki, — o jednym tylko powodzie nie wspomni, choć ten jest istotną pobudką tego, że pragnie on zatrzymać cię tam, gdzie stałeś, zanim dosięgnąć cię zdołała prawda z miłości. — — —
Zaiste, zdawna pozbawiony on jest siły twórczej miłości!
Istotnie nie widzi on, iż dawno już wykopano grób dla owej błędnej nauki, którą on zuchwale uważa za tak ugruntowaną, że poważył się szydzić z prawdy! — — — — — —
Nie chodź za nim w labirynty, wymyślone mądrze przez niego i jemu podobnych, wymyślone dla wszystkich, co chcą wyzwolić się z mocy, cennej dla tych, którzy ją posiadają, — nawet gdy oni sami, jako ci potężni“, w głębi swych serc wiedzą dobrze, że moc ich polega jedynie na nieświadomości ich niewolników. — — — — — — —

Ci, co zakosztowali raz szału takiej mocy, zgubieni są dla świętego głosu prawdy, zgubieni są dla nieubłaganego nakazu prawdy! —
Ale i na nich nie wolno ci się oczywiście gniewać, jeśli chcesz, aby siła twórcza miłości pomocną ci była w twem własnem, najwyższem kształtowaniu!
Stworzyłbyś bowiem hamulec, któryby ci w twem kształtowaniu siebie wielkie szkody musiał wyrządzić! —

O ty, który pragniesz światła i świecenia, — — naucz się być miłosiernym nawet dla tych, którzy radziby cię utrzymać w swych ciemnościach!
W najczęstszych wypadkach nie są oni sami winni temu, że musieli się stać takimi, jakimi są dzisiaj, — a dla wielu jest rzeczą nader trudną wyzwolić się ze straszliwych więzów, które częstokroć były dla nich jedynym ratunkiem przed upadkiem w głębsze jeszcze ciemności. Czuli oni aż nazbyt dobrze, że tylko najsilniejsze więzy mogły ich jeszcze powstrzymać. — — — — — — —
Ludzkość winna w nich opłakiwać jeno ofiary za „grzechy“ dawnych ojców, zaś winić nieszczęsnych za to, że dźwigają więzy przeszłości, byłoby to dodawać nową winę do starych! — — —
Ci, co mogą jeszcze dopomóc tym nieszczęsnym, jednego dnia zadziwią świat, a nikogo z nich nie zabraknie przy dziele!
W ciszy przygotują oni sobie dzień, w którym zerwą ich więzy, — nie zbezczeszczając dawnych świętości!
Nie zniosą oni dłużej „zgrozy zniszczenia na świętych miejscach“ i na nowo zbudują „świątynię“!
Nie uwierzą tym, co im powiedzą: tam i ówdzie jest „pomazaniec“, a niejednego, co przyszedł „w jego imię“, pozbawią zdobytego rozgłosu! —
Zaiste, nie będą oni burzyli, a jednak to, co zgrzybiałe, odnowi się, bowiem prześwietlą oni dopiero starą formę pełnią wszelkiego życia, jakie może ona w sobie zawrzeć! — —

Daj nauczycielom swym czas do szukania, a kiedy znajdą, lub zgoła sami zostaną znalezieni, z pewnością inaczej cię poprowadzą, niżeli to potrafią dzisiaj. —
Najlepsi z nich wyznają sami, że i oni szukają jeszcze tego, o czem niegdyś sądzili, iż znaleźli, kiedy w świętym zapale wzięli na siebie brzemię swego zawodu. — — —

Nie sądź też, iż znajdziesz nieskazitelny ślad świetlanej prawdy w jakiejkolwiek innej gminie na tej ziemi, — choćby się ona głęboko ukryła w znoszonym płaszczu starej mistyki i z gestem wieloznaczącym oznajmiała ci, że ona jedna tylko strzeże prastarej „tajemnicy“! — —
Wprawdzie i tam jest wielu poważnych poszukiwaczy przy pracy, szukając w hieroglifach starych rękopisów świątynnych owego słowa, co może ich kiedyś zbawić, — ale i tu wszyscy świadomi wiedzieli zdawna, że otworzyć się muszą nowe drogi, jeśli tłumy poszukiwaczy nie mają zbłąkać się w ciemnych kryptach, co ciągle na nowo obiecują światło“ ostateczne, a jednak na końcu drogi gotują poszukującemu jeno rozczarowanie...
I tu szuka już niejeden wątpliwej namiastki, gdyż — nieświadom wzniosłego planu budowy wysokich hal świątyni, mniema, iż złoty skarb, ukryty w jej wnętrzu, jest nie do znalezienia. —
Ale i tu nadejdzie odnowienie przez siłę twórczą miłości w jej najwyższej niebiańskiej“ postaci, chociaż tu pewne dobudowane hale boczne są już podryte przez ową naukę, co szuka ostatecznego rozwiązania wszelkiej zagadki w dziedzinie niższej, z ziemią związanej postaci miłości......

Kogo to dotyczy, ten mię zrozumie, a dla kogo mowa tu jest o rzeczach obcych, niechaj wie, iż tych ostatnich słów nie napisałem dla niego. —
To, co daję w tej książce, ma wszystkim dać światło na ich drodze, a każdy niechaj tu szuka tego, co jego drodze może być przydatne!
Nikt nie będzie szukał napróżno, a każdy może swoje znaleźć. — —

Atoli siła twórcza miłości dozwoli stać się światłem i życiem wszystkiemu, co tu mogłem tylko wypowiedzieć w słowach, aby tym, co w dniach dzisiejszych znajdują się jeszcze w ciemnościach, wskazać ślad światła, na którym życie może się z promienną jasnością rozwinąć w szczęście i radość. — —

Ci, co żyją ze mną z Ojca“ w miłości, uznali, że chwila dojrzała już do przyjęcia takiej nauki.
Nie wypowiedziałem tu ani słowa, któregoby nie mógł pochwalić każdy z mych dostojnych Braci, a oni tylko zdolni są ocenić, czy wywiązałem się z nałożonego mi zadania tak, jak mi nakazano, — czy nauczałem tak, jak kazał mi nauczać Ojciec“. — — —
Oby ludzie, którym wysokie zrządzenie, — zwane przez nich „przypadkiem“, — da książkę tę to ręki, pozwolili słowom moim skierować siebie do najwyższej miłości! —
Oby światło, co wedle zbożnej legendy zaświeciło niegdyś pasterzom podczas straży nocnej, dosięgło serc wszystkich, i przyniosło w ten sposób po tych dniach pełnych walk pokój dla wszystkich, co są w tych czasach pełni dobrej woli“! — —
Wysoka siła twórcza miłości nauczy potem tak przebudzonych tworzenia nowych form dla życia!
Dalecy będą oni wówczas od urojenia, iż dostojna świątynia ludzkości zbudować się da tylko z gruzów, a każdy poświęci siebie samego na „kamień budowlany“, gdy tylko pozna, że najwyższa świątynia życia zbudowana być może tylko z tego, co żywe! — — — — — — — — — — — — — — — — —





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Joseph Anton Schneiderfranken i tłumacza: Marceli Tarnowski.