Krakusy (Kowalski)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Franciszek Kowalski
Tytuł Krakusy
Pochodzenie Miecz i lutnia czyli śpiewy wolności wolnego Polaka
Data wydania 1831
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
5.
KRAKUSY.
(Na Nutę: Nad strumykiem przy krzewinie).


Co za śmiałość, co za siła!
Zazdrość widzieć tych wiarusów;
Gdybym chłopcem się rodziła,
Tobym poszła do Krakusów:
Bo to chłopcy choć malować,
Bo to usta choć całować.

Takbym biegła na koniku,
I szabelką wywijała,
Bom z żołnierzy, co bez liku,
Nad krakusów niewidziała,
Widząc szereg ich ochoczy,
Mało dusza nie wyskoczy.


Ja się kocham w tych krakusach,
Choć Antolka mi zabrali,
I pobiegli na biegusach
Tam na wojnę, na Moskali.
Niech go biorą, niech z nim biegną,
Szkoda tylko jak polegną.

Bo krakusy są bez trwogi,
I walecznie i ochoczo
Z dzielnym Wodzem na swe wrogi
Za ojczyznę w ogień wskoczą,
Ale oni wrogów skrócą,
I pobiją i powrócą.

Skruszy się ich złość wzgardzona
O krakusów hufiec bratni,
I ojczyzna nie, nie skona;
Aż gdy padnie z nich ostatni:
Niech mój Antek męstwem pała,
Jeśli chce, bym go kochała,


Jeśli wróci, tom szczęśliwa;
Zginie, płakać będę skrycie,
Lecz mnie radość przejmie żywa
Że ojczyźnie dał swe życie.
Lecz gdy hańbą się okryje,
To go nie chcę póki żyję.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Franciszek Kowalski.