Strona:Franciszek Kowalski - Miecz i lutnia.djvu/20

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


5.
KRAKUSY.
(Na Nutę: Nad strumykiem przy krzewinie).


Co za śmiałość, co za siła!
Zazdrość widzieć tych wiarusów;
Gdybym chłopcem się rodziła,
Tobym poszła do Krakusów:
Bo to chłopcy choć malować,
Bo to usta choć całować.

Takbym biegła na koniku,
I szabelką wywijała,
Bom z żołnierzy, co bez liku,
Nad krakusów niewidziała,
Widząc szereg ich ochoczy,
Mało dusza nie wyskoczy.